Ta recenzja odpowie Wam na pytanie, czy Port Royale 4 to gra dla ludzi, którzy na strategiach zęby zjedli, czy może nowicjusze także mają szansę się w niej odnaleźć.
Niniejsza recenzja dotyczy gry Port Royale 4, najnowszej części kultowej serii zapoczątkowanej w 2002 roku. Firmą odpowiedzialną za te strategie ekonomiczne jest Kalypso Games. Naszym zadaniem będzie zbudowanie własnego imperium na XVII-wiecznych Karaibach. Jednak, w odróżnieniu od niedawno recenzowanego przez nas Imperium Romanum, tym razem celem będzie stworzenie potęgi handlowej. Ponadto, prócz wymiany towarów między wyspami, będziemy toczyć bitwy morskie w systemie turowym.

Zarządzanie czas zacząć!
Wcielamy się w gubernatora małej wyspiarskiej miejscowości. W toku rozgrywki skupiamy się na stworzeniu potęgi handlowej, która z czasem włączy w strefę swoich wpływów kolejne wyspy. Podstawą rozwoju jest budowanie silnej ekonomii, a sama gra posiada wiele zaawansowanych systemów, które poprowadzą nas przez ten proces. Właśnie dlatego około połowa z 50 budynków, które możemy wznieść, jest przeznaczona do pozyskiwania surowców. Dopiero z czasem uczymy się produkować kolejne dobra. Sama produkcja jednak nie wystarczy, ponieważ aby mieć środki na rozwój, musimy sprzedawać nadwyżki naszych wyrobów. Z tego powodu istotne jest szybkie nauczenie się przedsiębiorczości. Każde miasto, z którym przyjdzie nam handlować, oferuje inne ceny, które z upływem czasu będą się zmieniać. Dotarcie do różnych portów także generuje dodatkowe koszty. Przez cały czas musimy mieć wzgląd na wiele zmiennych czynników, aby nasza kolonia mogła się rozwinąć prawidłowo.

Czasem handel, czasem bitwy
Handlować możemy z kilkudziesięcioma miastami, a transport towarów odbywa się oczywiście drogą morską. W związku z tym, gdy planujemy stałe szlaki kupieckie, musimy je naprawdę dobrze przemyśleć. Na naszych trasach trzeba uwzględnić między innymi prądy morskie, niebezpieczne miejsca, mielizny i obszary bezwietrzne. Często będziemy stawać przed dylematami, ponieważ długie trasy generują duże koszty, a krótkie bywają ryzykowne. Musimy najpierw oszacować zyski i straty, a dopiero potem podjąć decyzję. Podczas takiej podróży ktoś może nas też zaatakować. Potyczka może zdarzyć się przypadkowo, podczas trasy, dlatego warto czasem dać swoim statkom eskortę. Dodatkowo po raz pierwszy w historii serii Port Royale, bitwy morskie są prowadzone w trybie turowym.

Przed wypłynięciem jeszcze chwila nauki
Samouczek w grze Port Royale 4 jest niezwykle rozbudowany, składa się z dziesięciu części i tłumaczy wszystkie mechanizmy oraz zasady gry. Należy poświęcić mu około godziny, ale za to po jego ukończeniu w nagrodę otrzymujemy statek. Naszym nauczycielem jest charyzmatyczny kapitan Sammy. Wyjaśnia nam krok po kroku, jak i w jakiej sytuacji wykonywać konkretne działania. Każdy fragment samouczka ma podany czas potrzebny na jego przejście – to bardzo praktyczne rozwiązanie.

Podnieść żagle!
Zanim rozpoczniemy właściwą grę, na podstawie jednego z kilku szablonów tworzymy swoją postać. Dostępne typy bohaterów to pirat, korsarz, kupiec i podróżnik. Każdy z nich ma unikalne zalety i wady, dlatego nasz wybór powinien zależeć od tego, jak zamierzamy grać. Gdy już mamy gotową postać, wybieramy jeden z czterech trybów kampanii. Możemy działać pod flagą brytyjską, francuską, hiszpańską lub holenderską – grywalne narodowości mają różne cechy, które wpływają na rozgrywkę, podobnie jak typy postaci. Warto poświęcić chwilę, aby się z nimi zapoznać.

Recenzja Port Royale 4 nie może się obyć bez opisu zalet gry…
Gra posiada przepiękną i kolorową oprawę graficzną, co jest tym bardziej godne podziwu, że studio stworzyło ją na autorskim silniku. Patrzy się na nią z przyjemnością, szczególnie gdy obserwujemy nieboskłon, ponieważ podczas rozgrywki zmieniają się pory dnia. Produkcja dobrze oddaje kupieckiego ducha nowożytnych Karaibów, ponadto zapewnia dodatkowe atrakcje w postaci interesujących potyczek na morzu. Gdy opanuje się mechanikę, gra potrafi być odprężająca i wciągająca. Każdy fan strategii na pewno będzie zadowolony z tej odsłony Port Royale. Naprawdę można poczuć się jak zarządca, na którego barkach leży rozwój całej kolonii. Tytuł zapewni zabawę na kilkadziesiąt godzin, szczególnie jeśli zamierzamy przejść wszystkie kampanie. Zachwyca także wielkość mapy. Zdecydowanie jest to coś dla fanów klasycznych gier strategicznych.

Ale znajdą się i wady!
Port Royale 4 jest niezwykle skomplikowaną produkcją. Liczba mechanik w pierwszych godzinach gry może wręcz przytłoczyć i zniechęcić kogoś nieobeznanego z gatunkiem. Produkcja nie należy także do dynamicznych – nie ma tutaj nagłych zwrotów akcji, a sukces musimy uzyskać poprzez powtarzalne czynności. Zachwycająca grafika jest statyczna i nie da się do końca poczuć, że odwiedzane wyspy żyją. Gdzieniegdzie, w miastach, przy maksymalnym przybliżeniu widać ludzi. Dodatkowo zawiodła mnie jedna rzecz. Statków, co prawda, w grze jest sporo, ale nie wyglądają na dopracowane, szczególnie gdy po opuszczeniu stoczni pojawiają się na mapie. Interfejs posiada bardzo dużo elementów, tym samym bez przejścia samouczka można się w nim nie odnaleźć. Dodatkową wadą jest brak polskich napisów, co może być utrudnieniem dla niektórych graczy.
Podsumowanie nie tak pesymistyczne, czyli finalne wrażenia z Port Royale 4
Gra jest bardzo przyjemna i ładna. Po spędzeniu z nią kilku godzin oswoiłam się z ogromem mechanik i zaczęła mi się naprawdę podobać. Jako osoba z niewielkim doświadczeniem w strategiach, która zapałała do nich uczuciem dopiero od niedawna, uważam ją za naprawdę wartościową. Jednkaże raczej poleciłabym ją graczom bardziej zaawansowanym. Na pewno każdemu nieobeznanemu ze strategiami miłośnikowi piratów czy po prostu osobom kupującym grę z ciekawości, które zechcą spróbować swoich sił w morskim handlu, na początek zalecam samouczek. Sama na pewno spędzę przy Port Royale 4 jeszcze sporo czasu.
Recenzja tytułu Port Royale 4 powstała dzięki współpracy z platformą GOG.com, która udostępniła kod do gry.
Redaktorka: Maja Bartnicka


