Od nowego „rezydenta” trudno oderwać oczy! Analiza Resident Evil Requiem na PS5 Pro udowadnia dlaczego

Zrzut ekranu z gry Resident Evil Requiem. Prezentuje nocną scenerię miasta w czasie deszczu. Leon S. Kennedy stoi na środku drogi tyłem do kamery, ubrany w ciemną skórzaną kurtkę i ciężkie buty. W prawej dłoni ma pistolet. Wkoło stoją samochody, latarnia uliczna rzuca miękkie światło. W tle widać szereg amerykańskich kamienic, a także nowoczesne wieżowce. Zrzut ekranu jednocześnie prezentuje skok technologiczny w zakresie oprawy wizualnej, osiągalnej na konsoli PS5 Pro.

Spece z Digital Foundry wzięli na tapet nowe dzieło Capcomu i to, co możemy zobaczyć na ekranie, powala. Prezentujemy wyniki analizy Resident Evil Requiem na PS5 Pro.

Atmosferę wokół nowego dzieła japońskiego studia rozgrzały wystawione jeszcze przed premierą oceny mediów. Natomiast gracze już teraz mogą na własnej skórze przekonać się, skąd tak wysokie noty. Digital Foundry jednak zwróciło uwagę na coś jeszcze – absolutny skok technologiczny w oprawie wizualnej. Dlaczego ta część jest tak wyjątkowa względem poprzedniczek? Wykonana przez przedstawicieli DF analiza Resident Evil Requiem na PS5 Pro doskonale to obrazuje.

Zacznijmy od genezy – wcześniejsze części bowiem powstawały również z myślą o starszych konsolach. To z kolei wymagało obniżenia jakości grafiki. Natomiast nową część kultowej serii stworzono z zamiarem wyciśnięcia ostatnich soków z najnowszych generacji PlayStation i Xboksów.

Najbardziej efekty przekroczenia tych technologicznych barier widać na PS5 Pro i solidnych konfiguracjach pecetowych. Na najmocniejszej do tej pory konsoli Sony gracze mogą odpalić tytuł w 120 Hz (przy wyłączonym śledzeniu promieni). Na słabszych zaś włączą grę albo w 30 fps-ach (z aktywnym ray traicingiem), albo w 60 fps-ach (z gorszym oświetleniem i brakiem RT).

Zmianę widać też w kolorach. Na szczególną pochwałę zasługuje m.in. znakomicie oddana czerń. Uwagę mocno przykuwają również wszelkie detale. Oprawa Resident Evil Requiem jest bogata w szczegóły – począwszy od scenerii, w których się poruszamy, po modele postaci.

Przykład? Samo ubranie Kennedy’ego. Skórzana kurtka ze wszystkimi jej elementami – futrem, guzikami i sprzączkami – wygląda wprost fenomenalnie. Tekstylny sweter wyraźnie różni się fakturą od skóry. Łatwo więc wyobrazić sobie, jakie materiały te byłyby w dotyku, a nawet ich wagę. Warto zwrócić uwagę także na zegarek. Jego cyferblat oddaje każdy szczegół charakterystyczny dla czasomierza szwajcarskiej produkcji, a wskazówki pozostają w ruchu.

Doskonałym światłem „rezydent” stoi

Gra świateł to istna poezja. Cienie rzucane przez leniwie obracające się łopaty wentylatora zachwycają i zarazem budzą niepokój. Oświetlenie różnych powierzchni zaś wyraźnie oddaje ich detale i fakturę. Innymi słowy – światło zarówno odbija się w słojach i rowkach drewnianych podłóg, jak i naturalnie rozprasza na twarzach postaci. Eksperci z Digital Foundry porównują m.in. ten aspekt najnowszego „rezydenta” do poprzedniej części, wskazując wyraźny przeskok technologiczny.

Detale to nie tylko szczegóły powierzchni i gra świateł na nich. To również nieoczywiste animacje. Wiatr wpada przez otwarte okno? Firanki poruszają się tak, jak powinny. Włosy kołyszą się zgodnie z ruchem postaci… Świat, który przedstawił nam Capcom w nowej części, jest niesamowicie immersyjny i żywy (mimo chodzących trupów).

Pozostaje pytanie – czy to przełom w oprawach graficznych gier na konsole? Jeśli tak, może to oznaczać, że populacja posiadaczy PS5 Pro… lub mocniejszych pecetów, wzrośnie.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
Verified by MonsterInsights