W tym artykule przyglądam się Strange Horticulture i Strange Antiquities. To porównanie gier pomoże odpowiedzieć na pytanie, od której części warto zacząć, oraz czy po ukończeniu jednej z nich warto wrócić do Undermere jeszcze raz.
Jeśli zastanawiacie się, którą grę wybrać – Strange Antiquities czy Strange Horticulture – dobrze trafiliście. Obie gry studia Bad Viking zabierają nas do miasteczka Undermere, gdzie prowadzimy sklep, identyfikujemy kolejne przedmioty i pomagamy klientom. Bardzo szybko okazuje się jednak, że ta praca ma drugie – nie owijając w bawełnę – okultystyczne dno.

Kameralnie, ale okultystycznie
Obie produkcje należą do logicznych gier cozy z elementami symulacji. W każdej z nich prowadzimy niewielki sklep w mieście Undermere. Naszym zadaniem jest pomaganie klientom, którzy przychodzą z bardzo różnymi problemami.
W Strange Horticulture zarządzamy sklepem z magicznymi roślinami. Rozpoznajemy je na podstawie wskazówek w książkach i notatkach, a następnie przekazujemy klientom. Z czasem okazuje się jednak, że niektórzy z nich mają moralnie wątpliwe intencje.
W Strange Antiquities prowadzimy sklep z okultystycznymi artefaktami. Zamiast roślin identyfikujemy tajemnicze przedmioty. Mechanika gry pozostaje podobna, jednak klimat moim zdaniem jest zdecydowanie bardziej mroczny.

Ten sam świat i znane postacie
Jednym z największych atutów obu gier jest wspólny świat przedstawiony. Akcja toczy się w tym samym miejscu – w miasteczku Undermere. Niektóre postacie pojawiają się w obu częściach. Dzięki temu druga gra sprawia wrażenie naturalnej kontynuacji historii.
W obu tytułach ważnym elementem są wyprawy do lokacji znajdujących się na mapie, aby zdobywać nowe przedmioty. Co ważne, wybór lokacji, do której podróżujemy, nie jest przypadkowy – w razie pomyłki musimy liczyć się z konsekwencjami.

Gra cozy, która potrafi być trudna
Choć obie gry określa się jako cozy, poziom trudności potrafi zaskoczyć. Identyfikowanie roślin lub artefaktów wymaga uważnego czytania wskazówek z różnych źródeł. W praktyce oznacza to przekopywanie się przez książki i notatki, porównywanie detali i szukanie jednego konkretnego tropu – na przykład wzmianki o właściwościach danej rośliny czy dźwięku wydawanego przez artefakt.
Niektóre zagadki potrafią sprawić realną trudność. Kilka razy złapałam się na tym, że analizowałam jeden opis przez dobre kilka minut, próbując wykluczyć wszystkie inne opcje. Tym bardziej, że wielokrotne pomyłki w identyfikacji nie pozostają bez konsekwencji.

Wybory i wiele zakończeń
W obu grach ważną rolę odgrywają wybory dokonywane przez gracza. W niektórych przypadkach to na naszych barkach spoczywa decyzja, który z przedmiotów przekażemy klientowi. Wybory nie są bez znaczenia – każda opcja prowadzi do innego rezultatu.
To sprawia, że gra oferuje wiele możliwych zakończeń. Strange Horticulture możemy skończyć na osiem różnych sposobów, zaś Strange Antiquities oferuje aż dziewięć zakończeń. Warto dodać, że zakończenia mogą być zarówno moralnie pozytywne, jak i negatywne. Dzięki temu obie gry mają sporą regrywalność.
Doceniam też, że w każdym z typów zakończeń dowiadujemy się, jakie są losy postaci, które spotkaliśmy na naszej drodze. Pozwala to dostrzec, który moment rozgrywki miał negatywny (lub pozytywny) wpływ na danego bohatera.

Rośliny czy artefakty?
Największe różnice między tytułami dotyczą rodzaju przedmiotów, które identyfikujemy, oraz samej metody identyfikacji. W Strange Horticulture pracujemy z roślinami. Analizujemy kształt liści, kolor, opisy i właściwości. Różnice między nimi bywają na tyle subtelne, że łatwo się pomylić. W Strange Antiquities identyfikujemy artefakty. Ich wygląd bywa bardziej charakterystyczny, więc łatwiej je rozróżnić, ale sam proces identyfikacji jest bardziej złożony. Oprócz opisów i rysunków znaczenie mają m.in. kamienie, którymi wysadzane są przedmioty, dziedziny taumaturgii czy nawet waga artefaktu.
W obu grach szukamy dla klientów przedmiotów pomocnych w różnych dolegliwościach – od bardziej przyziemnych, jak ból brzucha czy problemy ze snem, po znacznie mniej codzienne, związane z okultystycznymi rytuałami.
Co ważne, nie jesteśmy w stanie rozpoznać wszystkich przedmiotów od razu. W trakcie rozgrywki zdobywamy zarówno nowe obiekty, jak i ich opisy. Aby się w tym nie pogubić, możemy korzystać z etykiet, którymi podpisujemy rośliny lub artefakty. Gra oferuje również automatyczne podpisywanie odkrytych przedmiotów.
Pod względem klimatu handel okultystycznymi artefaktami od początku brzmi znacznie bardziej niepokojąco – rozgrywka szybko to potwierdza.

Czy sequel traci element zaskoczenia?
Muszę przyznać, że Strange Horticulture zrobiło na mnie większe wrażenie. Po dłuższej analizie, z czego to może wynikać, dochodzę do wniosku, że to zdecydowanie efekt świeżości. Strange Horticulture było jedną z pierwszych gier cozy tego typu, w jakie kiedykolwiek grałam. Nic więc dziwnego, że sposób rozgrywki tak bardzo mnie zaskoczył. Po latach, z większym wachlarzem doświadczeń, trudniej docenić tę mechanikę raz jeszcze z takim samym entuzjazmem.
Pierwsza gra wprowadza bowiem zupełnie nowy pomysł. Prowadzenie sklepu z magicznymi roślinami było czymś nietypowym. W sequelu wracamy do znanego schematu. Nie oznacza to jednak, że Strange Antiquities jest słabszą grą. To nadal dobra produkcja – ale już nie tak odkrywcza.

Dla kogo są te gry?
Moim zdaniem obie produkcje najlepiej sprawdzą się u osób, które preferują spokojniejsze tempo rozgrywki oparte na zagadkach i eksploracji historii. To nie jest produkcja, w której akcja pędzi bez przerwy. Wiele czasu spędzamy na czytaniu wskazówek i analizowaniu szczegółów.
Jeśli lubicie tytuły, w których trzeba łączyć fakty i dłużej zastanawiać się nad rozwiązaniem, oba powinny przypaść Wam do gustu. Mechanika identyfikowania przedmiotów daje sporo satysfakcji, zwłaszcza gdy w końcu uda się rozwiązać trudniejszą zagadkę.
To także dobre propozycje dla osób, które cenią historie z mroczniejszym klimatem i ciekawą narracją. Historia rozwija się powoli, ale potrafi wciągnąć. Każda kolejna rozmowa z klientem może wnieść coś nowego do opowieści.
Jednocześnie warto pamiętać, że nie jest to propozycja dla każdego. Osoby nastawione na dynamiczną akcję mogą się tu rozczarować. Tutaj najważniejsze są zagadki, atmosfera i odkrywanie tajemnic Undermere.

Czy warto zagrać?
Jeśli cenicie spokojne gry logiczne z naciskiem na klimat i analizowanie szczegółów, Strange Horticulture i Strange Antiquities powinny przypaść Wam do gustu. Obie produkcje opierają się na podobnym schemacie – przyjmujemy klientów, analizujemy wskazówki i identyfikujemy przedmioty – dlatego sequel nie jest rewolucją, a raczej rozwinięciem znanej formuły.
Zmieniają się jednak detale, które odświeżają doświadczenie – zamiast roślin pracujemy z artefaktami. Dzięki temu sequel nadal potrafi wciągnąć, nawet jeśli trzon rozgrywki pozostaje podobny.
W praktyce najlepiej sprawdza się ogranie obu części w kolejności chronologicznej – pozwala to lepiej zrozumieć świat Undermere i docenić rozwój pomysłów. Obie gry studia Bad Viking są dostępne na PC oraz Nintendo Switch. Jeśli interesują Was gry cozy, warto też sprawdzić nasze zestawienie najciekawszych produkcji z tego gatunku na 2026 rok.

