Jeden z najbardziej rozpoznawalnych fanowskich serwerów World of Warcraft Turtle WoW został zamknięty poprzez działania prawne Blizzarda.
Jeden z najpopularniejszych serwerów klasycznego World of Warcraft właśnie przestał istnieć. 15 maja 2026 roku serwery Turtle WoW zostały wyłączone po tym, jak Blizzard doprowadził do zamknięcia projektu w wyniku sporu o naruszenie praw autorskich. Strony doszły do ugody, ale dla tysięcy graczy oznaczało to jedno – koniec pewnej epoki.
Osiem lat, 44 tysiące graczy jednocześnie
Turtle WoW nie był zwykłym prywatnym serwerem. Działał od 2018 roku i przez niemal osiem lat zdążył zbudować coś, czego nie ma wiele projektów fanowskich – własną tożsamość. Serwer oferował dodatkową zawartość, własne questy i rozwiązania nieobecne w oficjalnej grze, a jego społeczność była jedną z najbardziej zaangażowanych w całym środowisku prywatnych serwerów WoW-a. W szczytowym momencie jednocześnie grało na nim ponad 44 tysiące osób. To liczba, która stawiała go w gronie największych nieoficjalnych serwerów World of Warcraft w historii.
To właśnie skala i charakter projektu mogły przypieczętować jego los. Turtle WoW nie był jedynie hobbystycznym projektem kilku zapaleńców. Przez lata rozbudował własną zawartość i finansował się przez system darowizn, który Blizzard mógł traktować jako komercjalizację cudzej własności intelektualnej. W efekcie sprawa szybko trafiła na wokandę.
Blizzard wygrał spór sądowy i doprowadził nie tylko do zamknięcia serwerów, ale też do objęcia zakazem dalszych wersji projektu – w tym pobocznych inicjatyw tworzonych przez tę samą społeczność. Serwery gry wyłączono 15 maja, jednak strona internetowa, fora i kanały społeczności pozostają aktywne. Twórcy zapowiedzieli ich zamknięcie dopiero 16 października 2026 roku, dając społeczności czas na pożegnanie i zachowanie wspomnień.
Ostatnie pożegnanie
Jeszcze przed wyłączeniem serwerów społeczność zorganizowała wspólne spotkania w grze. Gracze zbierali się w ulubionych miejscach na mapie, dokumentowali ostatnie chwile działania Turtle WoW i razem zamykali ten rozdział. Dla wielu była to nie tylko nostalgiczna wycieczka, ale też coś w rodzaju żałoby – pożegnanie z miejscem, które przez lata było dla nich czymś więcej niż grą.
Podobne sceny widzieliśmy już wcześniej. W 2016 roku Blizzard zamknął Nostalrius – serwer z niemal 150 tysiącami aktywnych graczy, który wywołał tak silny protest, że petycja przeciw jego zamknięciu zebrała ponad 250 tysięcy podpisów. Twórcy Nostalriusa zostali nawet zaproszeni na spotkanie z Blizzardem. Turtle WoW podzielił los tamtego projektu, ale tym razem bez masowych petycji – zamiast nich były pożegnalne wydarzenia i symboliczne ostatnie godziny w świecie gry.
Blizzard wygrywa spory, ale nostalgia zostaje
Historia Turtle WoW wpisuje się w dobrze znany schemat. Po zamknięciu Nostalriusa w 2016 roku Blizzard dostał wyraźny sygnał rynkowy, że popyt na klasyczne doświadczenie jest ogromny i odpowiedział uruchomieniem oficjalnego WoW Classic. Teraz historia się powtarza, ale kontekst jest nieco inny. Turtle WoW nie był wierną kopią starej gry, lecz rozbudowaną platformą z własną zawartością, nowymi rasami, strefami i questami, których oficjalny Blizzard nigdy nie zaproponował. Gracze szukali tutaj czegoś, czego w oficjalnej grze po prostu nie ma. Czy tym razem wydawca wyciągnie jakieś wnioski? Czas pokaże.
Warto przypomnieć, że zamknięcie Turtle WoW zbiega się w czasie z inną kontrowersyjną decyzją wydawcy. Blizzard ogłosił niedawno podwyżkę ceny abonamentu, która również nie spodobała się społeczności. Trudno oprzeć się wrażeniu, że firma coraz bardziej testuje cierpliwość własnej społeczności.

