Jak to jest z tym byciem woke?

Kobieta na łóżku budząca się ze snu

Wystarczyło zobaczyć tylko to jedno słowo w tytule, żeby kliknąć w artykuł, co nie? To jak już tu jesteśmy, spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego coś jest woke i jak to pojęcie wykorzystuje świat gier.

Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu, 

Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi, 

Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi, 

Omijam koralowe ostrowy burzanu.*

Język to całkiem ciekawa rzecz i pomimo względnego obycia się z nim – w końcu każdy z nas porozumiewa się za jego sprawą – jest on niełatwym obiektem badań. Wydaje się, że nie zdajemy sobie też do końca sprawy z tego, w jaki sposób język kształtuje nasze życie wewnątrzpsychiczne.

W psychologii narracyjnej mówi się o tym, że narracje kształtują rzeczywistość. Historie, które opowiadamy na temat własnego życia, innych ludzi i otaczającego świata, pozwalają nam lepiej to wszystko zrozumieć. Wiele czynników ma wpływ na to, jak te narracje są konstruowane, ale z perspektywy dzisiejszego tekstu miejmy w pamięci to, że narracje mogą być też grupowe. 

Historie, które są konstruowane wspólnie (na przykład w pokojach nauczycielskich, szatniach piłkarskich, kanałach na Discordzie), wzajemnie się wzmacniają. Ma to sens, ponieważ – i tu zahaczamy o psychologię społeczną – informacyjny wpływ grupy sprawia, że mamy poczucie obcowania z prawdą. 

Zdjęcie przedstawia dwie muchy siedzące na kwiatku z podpisem mówię ci wszyscy dają 5 gwiazdek na google

Skoro wszyscy w mojej społeczności coś twierdzą, to nie mogą się mylić, prawda? Intuicyjnie czujemy, że to sensowne, chociaż tej samej logiki nie używamy w stosunku do much i ich upodobań kulinarnych, a przecież jest ich znacznie więcej niż ludzi. 

Cytowany wyżej Mickiewicz wybrał metaforę wody i łódki, którą sobie od niego pożyczę. Ale nie bez przyczyny. Nie zahaczyłem jeszcze ani przez moment o to piekące słowo w tytule, ale spokojnie, dobijamy do tego brzegu. Najpierw jednak musimy spojrzeć na to, co się dzieje na tafli tego semantycznego morza. 

Dryf semantyczny

Wikipedia definiuje dryf semantyczny następująco – zjawisko polegające na poszerzeniu pola semantycznego słowa lub jego zawężeniu. Idąc dalej, pole semantyczne jest to suma znaczeń danego znaku językowego, obejmująca jego denotację i konotację. Brzmi skomplikowanie?

Nie dziwię się, ale widać tu, że nawet kiedy chcemy zbadać, jak głęboki jest ten zbiornik, toń językowa może nas pochłonąć. A że sam nie jestem ani lingwistą, ani językoznawcą, nie będę próbował wchodzić tu w bardziej formalne analizy. 

Ale w sukurs przyjdzie nam blog Mistycyzmu Popkulturowego, w którym pisze o dryfie semantycznym równie polaryzującego terminu, jakim jest poprawność polityczna. A o jej definicję nietrudno, szczególnie w sekcjach komentarzy pod każdym tematem, gdzie pada chociaż słowo na temat osób nieheteronormatywnych, czy też tych o innym kolorze skóry niż biały obecnych w jakimś dziele popkulturowym. 

I powtarzane aż do znudzenia (serio, to się już przejadło, można przestać) memiczne żarty na temat adaptacji Netfliksa (wróćmy myślami do narracji grupowych) powodują, że definiowanie poprawności politycznej w ten sposób ma sens. Ale czy ktoś się zastanawiał nad tym, skąd się ten termin wziął? 

Meme przedstawiający męzczyznę próbującego powiedzieć coś kobiecie, która jest zażenowana. Podpis "No i zaraz Netflix zrobi" *Internal screaming*

Raczej nie, a Misty przybliża nam jego dzieje:

Termin „polityczna poprawność” wywodzi się z amerykańskiej kultury politycznej. Trudno precyzyjnie określić, kiedy został użyty po raz pierwszy, albo kto go wymyślił. Do mniej-więcej technicznego użytku zaczął wchodzić na początku XX wieku. Wtedy też zaczęła się krystalizować jego pierwsza definicja. „Polityczna poprawność” miała wówczas bardzo dosłowne znaczenie – oznaczała poprawność we własnym politycznym rozumowaniu. Słowo poprawność odnosi się tu do dobrego, spójnego rozumienia własnych poglądów.

Gorąco zachęcam do przeczytania całości, ponieważ Misty dokładnie opisuje, jak ta zmiana znaczenia – czyli właśnie dryf semantyczny – nastąpiła, a teraz możemy już – uzbrojeni w potrzebną wiedzę – przejść do naszego woke. 

Woke, czyli co w zasadzie?

Możemy sobie odpuścić fragment o tym, co jest dzisiaj określane jako woke. Wydaje się, że terminy poprawność polityczna i woke zostały, za sprawą tego dryfu semantycznego, sklejone razem i są rozumiane tak samo. 

Słownik Cambridge woke definiuje jako świadomość problemów społecznych, takich jak rasizm czy nierówne traktowanie. Nie brzmi jak próba zniszczenia norm i wartości zachodniej cywilizacji przez aktywistów w mediach społecznościowych. Nie widać też tu wpływu sekretnych grup wpływu lobbujących za tym, żeby chłop z chłopem się cimci rimci w serialu (tylko raz na dekadę pozwalam sobie na taki żart, do zobaczenia w 2034).  

Zdjęcie obudzonego mężczyzny z podpisem Kiedy zdajesz sobie sprawę z problemów społecznych

Piszę o tym tutaj, ponieważ co jakiś czas pojawiają się mniejsze czy większe afery i aferki w świecie gier wideo. Główna bohaterka jest „za brzydka”, czego to jest wina? Woke. Ktoś jest zazdrosny o to, że protagonistka gry jest tak urodziwa, że z zawiści będzie kazać producentom zakryć kawałek jej ciała? Woke. Na plaży jest dużo więcej NPC o innym niż biały kolorze skóry? Woke. 

Nie jest tu moim celem rozstrzyganie, czy takie nastawienie jest mądre/głupie, pozytywne/negatywne etc. Mam oczywiście swoją opinię, ale wolę skupić się tu na czymś innym. 

Na koniec tej części zostawię tylko małą wskazówkę – warto przeczytać Realizm Kapitalistyczny Marka Fishera, aby zrozumieć, że nagłe zmiany w polityce wytwórni filmowych czy też studiów gamedevowych to w większym stopniu czysta kalkulacja zysków i strat niż potrzeba dbania o świadomość społeczną, a aktywiści nie mają tutaj aż takiej siły przebicia, jaką się im przypisuje.

Subiektywnie obiektywne ocenianie innych 

O narracjach grupowych już wiemy, o wpływie informacyjnym też, tak samo jak o zjawisku dryfu semantycznego. Te rzeczy są ze sobą ściśle powiązane i chociaż to nie są jedyne mechanizmy, które możemy tutaj przytoczyć, wydaje się, że mamy już pewien ogląd tego, co się dzieje z językiem w przestrzeni internetowej. 

Skupmy się chwilę na perspektywie indywidualnej. Wracając do psychologii społecznej, opisuje się w niej zjawisko nazwane podstawowym błędem atrybucji. Ten mechanizm ma miejsce wtedy, kiedy obserwując zachowanie danej osoby, przypisujemy jej motywy wewnętrzne, które kierowały ją do tego zachowania, pomijając czynniki środowiskowe.

Przykładowo, jedziemy w terenie zabudowanym 70 km/h, a tu za rogiem miga nam policyjny lizak, zjeżdżamy na bok i zaczyna się przygotowanie do żalu za grzechy. Próbujemy wyjaśnić swoje zachowanie. Nie chcieliśmy łamać prawa, po prostu spieszymy się, wszyscy się dzisiaj spieszą, prawda? 

Kadr z serialu animowanego the simpsons, w którym policjant mówi do swojego partnera aby nie zatrzymywał pędzącego samochodu, ponieważ ktoś, kto tak szybko jedzie, nie ma czasu na mandaty
Kadr z odcinka The Simpsons

Nic to nie daje, żadna próba dogadania się, nie kończymy z pouczeniem. Mamy wlepiony mandat i punkty karne. Czy w naszej głowie myślimy sobie teraz „no tak, jest w pracy, a urządzenie rejestrujące na pewno zapisuje momenty, kiedy ktoś przekroczył prędkość. Jak nie da mandatu, to będzie mieć problemy”. Oczywiście, że nie. Pojawiają się epitety, które związane są z tym, że to po prostu taki rodzaj człowieka. 

Co dalej może łączyć się z tzw. efektem halo, czyli sytuacją, gdzie zaobserwowawszy znaczącą cechę danej osoby, przypisujemy jej inne, pokrewne lub wynikające z niej, przymioty, którymi ta osoba najpewniej – według nas –  również się cechuje, chociaż realnie nie musi tak być. 

Wydaje mi się, że obie te rzeczy mogą dziać się w przypadku odbioru treści kojarzonych z narracjami na temat „ideologii woke”. Przypisujemy komuś wewnętrzną cechę, na bazie której dopisujemy sobie całe drzewko innych. Stąd te wszystkie hasła na temat niszczenia cywilizacji, stąd to oburzenie i negatywne komentarze chociażby na temat protagonistek w grze. PR–owcy i menadżerzy społeczności w mediach bronią inkluzywności danego tytułu? Jest szansa, że ktoś przypisze im bycie woke jako cechę, a nie zauważy wymagań stawianych dla danego stanowiska pracy. 

Return to monke

Jest jeszcze jedna ważna sprawa. Stadność, która wpisana jest w człowieka jako zwierzę społeczne, którego mózg ewoluował w taki sposób, aby dbać o przedstawicieli swojego stada i być raczej nieufnym, a nawet wrogim w stosunku do osobników z innego (można o tym poczytać zarówno z perspektywy prymatologicznej, jak i antropologicznej. 

Przeprowadzono eksperyment, który sobie trochę dostosujemy do warunków polskich. Zbadano kibiców piłkarskich, załóżmy, że kibiców Widzewa Łódź. Badanych podzielono na dwie grupy, którym prezentowano film, w którym komuś działa się krzywda. Każdy z uczestników widział ten sam film, w trakcie monitorowano jego aktywność mózgową.

Pierwszej grupie powiedziano, że osoba na filmie to kibic Widzewa Łódź. U tych osób odpalały się ośrodki mózgowe, które kojarzymy z empatią. Czyli wracając do tego, co napisałem wcześniej – mózg jest zaprogramowany w taki sposób, aby być gotowym do wspierania osoby uznanej jako członek własnego stada.

A co się działo z drugą grupą? W tej powiedziano, że osoba na filmie jest kibicem klubu ŁKS. Oczywiście, ośrodki empatyczne nawet nie drgnęły. Za to zaobserwowano aktywność w ośrodku nagrody. Wygląda na to, że nasz mózg nagradza się w momencie, kiedy widzi krzywdę kogoś, kogo traktuje jako obcego. 

Bo moja racja jest mojsza niż twojsza

To proste badanie jest nam w stanie pomóc zrozumieć, co się dzieje na scenie politycznej, sportowej, czy właśnie w komentarzach w naszym giereczkowie. Opisane wcześniej procesy to składowe tego, jak stopniowe stawianie murów – czy w ogóle dehumanizowanie osób, z którymi się nie zgadzamy – sprawia, że postrzegamy innych, jak opisani wyżej kibice. 

W pewnym momencie przestaje tu chodzić o woke, ideologię, włosy na twarzy Aloy czy cenzurę w grach, lobbowanie za czymś czy nie. Dyskurs zmienia się w plemienne zwalczanie się wzajemnie, gdzie zapomina się już, o co chodziło. Istotniejsze jest, aby jak najbardziej okopać się we własnych obozach i robić sobie jak najwięcej przykrości. 

A na koniec mały paradoks i coś do zastanowienia się. Czy pisanie o tym, że wszystko jest teraz tworzone pod dyktando politycznej poprawności, nie jest samo w sobie woke? Bo wiecie, to jest jednak budzenie świadomości na temat marginalizacji potrzeb pewnych grup społecznych. Hmm…

 

 

*Wiersz pod tytułem Stepy akermańskie autorstwa Adama Mickiewicza

Scroll to Top