Eksploracja na szeroką skalę i swój własny statek – rozgrywka w Starfield zapowiada się całkiem nieźle.
Nowa marka Bethesdy nabiera kolorów. Fani w końcu doczekali się pierwszego gameplayowego zwiastuna, i to jakiego! Pełne piętnaście minut – solidny kawał rozgrywki, a do tego kilka ciekawostek i odpowiedzi na palące pytania. Todd Howard twierdzi, że każdą z tysiąca planet w stu dostępnych w grze galaktykach będzie można zwiedzać. Wystarczy wylądować na jakiejś i rozpocząć eksplorację. Dokładnie jak na załączonym trailerze, w trakcie którego zwiedzimy tajemniczy księżyc. Bohater ląduje na powierzchni i wybiera się na spacer. Zbiera surowce i podziwia lokalną faunę (bo flory raczej na tej ziemi nie doświadczy). Jest też trochę akcji – trafiamy bowiem na lokalnych piratów. Muzyka zwiastuna niepokojąco przypomina gwiezdnowojenne kawałki Johna Williamsa, zaś rozgrywka w Starfield ma w skrócie wyglądać tak, zobaczcie sami:
Własny statek kosmiczny!
Ostatni raz o Starfield pisałyśmy przy okazji (niestety) przełożenia premiery – gra ma wyjść w pierwszej połowie 2023 roku. Trochę już czekamy! Produkcję zapowiedziano w 2018 roku. Nadal nie znamy dokładnej daty, możliwe więc, że nadejdą kolejne zmiany i opóźnienia. Jeśli chodzi o powyższy zwiastun gry, zawiera on też kilka odpowiedzi na pytania, które już od dawna nurtowały wielbicieli Bethesdy.
Tak, będziemy mogli wybudować sobie swój własny statek kosmiczny. Ponadto obsadzimy go NPC-ami według swoich upodobań. Howard potwierdził też widowiskowe walki w przestrzeni kosmicznej. Wygląda więc na to, że nie będzie to kolejny Mass Effect z przemieszczaniem się po galaktyce za pomocą ekranów ładowania – będziemy naprawdę latać. Fani już okrzyknęli grę kosmicznym Falloutem i trzeba przyznać, że coś w tym jest. Zapowiedziano bowiem również zaawansowany crafting, no i ta rozległość! 1000 planet? Przygotowano też parę słów na temat kreatora postaci.
Cicho, cicho
Przy okazji opowieści o tworzeniu bohatera Bethesda zdradziła się z tym, że protagonista Starfield nie wypowie w ciągu całej gry ani słowa. Ta informacja została potwierdzona już po pokazie w osobnych tweecie:
Oczywiście nie znaczy to, że nie będziemy mieli możliwości wpływania na rozgrywkę podczas dialogów. Jednak wygląda na to, że twórcy postawili na swego rodzaju tajemniczość głównej postaci. Nie wiadomo, czy wpłynął na to budżet, czy może faktycznie deweloperzy uznali, że w ten sposób immersja będzie większa. A może chcieli w tak niecodzienny sposób nawiązać do starych, klasycznych RPG-ów, takich jak Dragon Age: Origins czy właśnie do Fallouta, z którym Starfield jest mocno kojarzony? Czas pokaże, jak ten zabieg wpłynie na rozgrywkę.

