Fanom McMillena rzadko umykają detale. Jego gry są napakowane mikroreferencjami, którymi gracze chętnie się dzielą. Wyłapaliśmy 10 ciekawostek o Mewgenics, żebyś Ty nie musiał.
Jeśli uważacie się za fanów produkcji Edmunda McMillena, to wiecie, że są one wypełnione smaczkami i easter eggami. Twórca uwielbia nawiązywać do gier retro, popkultury czy innych swoich gier. Oto zestawienie 10 ciekawostek, które mogły Ci umknąć podczas grania w Mewgenics.
1. Multiwersum McMillena

© SadPerformer2023
Dla największych fanów nie będzie dużym zaskoczeniem, że Mewgenics jest nasycone odniesieniami do The Binding of Isaac, The End is Nigh oraz Super Meat Boya. Przedmioty użytkowe i elementy wystroju wnętrz stanowią czytelne cytaty z poprzednich hitów twórcy. Ponadto w trakcie runów możesz trafić na specyficzne wydarzenia, w tym m.in. na charakterystyczną „ścianę mięsa” czy naszyjnik w kształcie serca, wewnątrz którego zamknięto fotografię Isaaca. Takie przenikanie się światów rodzi liczne teorie, które McMillen chętnie konfrontuje z rzeczywistością. W jednej z sesji Q&A twórca odniósł się do tożsamości ojca Isaaca, stanowczo dementując, jakoby miał nim być Butch. Jednocześnie wykluczył postać Tinka jako kandydata do tej roli. Mimo tych zaprzeczeń McMillen pozostawił społeczność z otwartą furtką, potwierdzając, że ojciec Isaaca faktycznie znajduje się gdzieś w tym uniwersum. Kto wie, może pojawi się w którymś z nadchodzących DLC?
2. Od Alien Queen do Crater Makera

© Steam
Widać, że Mewgenics przeszło długą drogę. Logicznym jest, że proces projektowy bywa chaotyczny, a wiele początkowych założeń może się radykalnie zmienić. Co ciekawe, jeden z bossów drugiego aktu zmienił całkowicie swoją… nazwę. I szczerze powiedziawszy, ta informacja była dla mnie jedną z głównych motywacji do zebrania i opisania 10 ciekawostek o Mewgenics. Przeciwnik znany jako Crater Maker, którego spotkasz w regionie The Crater, w fazie koncepcyjnej nosił dumną nazwę Alien Queen. Zmiana nazwy nie była przypadkowa – Edmund chciał uciec od generycznych skojarzeń z kinem sci-fi na rzecz czegoś bardziej organicznego i pasującego do brudnego świata gry.
3. Japońskie lekcje higieny

© Qualbert Gaming
To prawdopodobnie najdziwniejszy element dźwiękowy, jaki usłyszysz w całej grze, a najlepsze jest to, że nawet nie będziesz zdawać sobie z tego sprawy. Podczas starcia z Pyrophiną i Zarataną w tle przygrywa japoński wokal. Można by pomyśleć, że to jakaś epicka oda do walki, prawda? Nic bardziej mylnego. Tekst piosenki to radosna instrukcja, która tłumaczy Ci, że… należy myć zęby. Ale i tak niezależnie od tego, o czym byłby tekst tej piosenki, nie ma wątpliwości, że noga sama by się do tego bujała, co dodatkowo dodaje uroku w trakcie walki. Najlepsze jest to, że nawet jak już ogarniesz, o co chodzi w tekście, to wcale nie psuje klimatu – wręcz przeciwnie, staje się to uzależniającym earwormem, którego nie da się wyrzucić z głowy przez resztę dnia. I nie sądzę tak jedynie ja. Udźwiękowienie w grze jest oceniane jako jeden z jej największych atutów.
4. Żywe menu startowe i dynamiczne intro

© kislendor
Interfejs w grach zazwyczaj pełni rolę czysto użytkową, ale w przypadku Mewgenics jest w pełni dynamicznym organizmem. Zanim w ogóle wejdziesz do rozgrywki, wita Cię intro, na którym widzisz dr Beaniesa przeprowadzającego „badanie”. Jeżeli jesteś dostatecznie cierpliwy, zauważyłeś pewnie, że każdy eksperyment kończy się innym wynikiem. Z tego powodu nigdy nie pomijam intra i Tobie też to polecam! Menu startowe też zmienia się za każdym razem, gdy włączysz grę. Raz zaobserwujesz, jak na ekranie wyrastają kwiaty, innym razem, jak przemyka szczur, a czasem, jak w odwiedziny wpadnie sam Butch. To sprawia, że gra „oddycha” jeszcze, zanim faktycznie ją zaczniesz. Te smaczki można mnożyć w nieskończoność – standardowe 10 ciekawostek o Mewgenics to przy nich zaledwie wierzchołek góry lodowej.
5. Dźwiękowy terror duetu Ridiculon
© PlanetRidiculon
Za całą warstwę audio odpowiada duet Ridiculon – ci sami magicy, którzy dali nam kultowe OST do nowszych wersji Isaaca i do najnowszego Super Meat Boya 3D. Ich udział gwarantuje, że ścieżka dźwiękowa będzie zabawna, satysfakcjonująca, a momentami nawet niepokojąca. Ridiculon słynie z używania nietypowych instrumentów i sampli, co w przypadku gry o zmutowanych kotach pasuje jak ulał. Muzyka w Mewgenics nie jest tylko tłem… ona dyktuje tempo walki i nadaje jej klimat. Jej dynamika przechodząca od melancholijnego jazzu w przypadku So High do agresywnego rocka jak we Flush potrafi skutecznie uzależnić. To jeden z elementów, które sprawiają, że nie mam ochoty wyłączać gry.
6. Artystyczny upór kontra wizja programisty

© Tyler Glaiel
Kolejna z 10 ciekawostek o Mewgenics nie dotyczy samej gry, a relacji między deweloperami. Jak się okazuje, nie wszystko szło gładko od samego początku. Tyler Glaiel, główny programista i mózg techniczny projektu, był początkowo bardzo sceptyczny wobec pomysłu wprowadzania piosenek z tekstem podczas walk z bossami. Uważał, że mogą one rozpraszać graczy lub po prostu nie pasować do ciężkiego klimatu taktycznych starć, które wymagają sporego skupienia. Edmund jednak postawił na swoim, wymuszając te zmiany, by podbić surrealistyczny klimat produkcji. Dzisiaj wiemy już, że ten upór się opłacił, a piosenki ze starć utykają graczom w głowie nawet na długie godziny po zakończeniu podejścia.
7. Deweloperska bezpłodność w kodzie gry

© kislendor
Specjalnych kotów w grze jest 17 (chyba, że nie odkryłam jeszcze wszystkich). Ale to nie tego będzie dotyczyła kolejna z 10 ciekawostek o Mewgenics. To chyba najbardziej autoironiczny żart, jaki kiedykolwiek trafił do gry wideo. Wśród specjalnych kocich postaci znajdziemy m.in. Isaaca, Skunksa, Psa oraz kocie wersje samych twórców – Edmunda i Tylera. Co zabawne, postacie oparte na deweloperach i Isaac, są jedynymi w całym tytule, które… nie mogą się rozmnażać. Można rozumieć to jako metakomentarz do procesu tworzenia gry. Twórcy symbolicznie „wykastrowali” się wewnątrz własnego dzieła, aby mieć więcej czasu na wprowadzanie kolejnych updatów.
8. Ukryte minigry w plikach produkcji

© kislendor
Jestem pewna, że nie zdawaliście sobie sprawy, jak wiele contentu deweloperzy upchnęli „pod maską”. W plikach Mewgenics ukryte są dwie minigry we wczesnej fazie rozwoju. W pierwszej pozycji dominuje klasyczny motyw wędkarski, a nasze koty mogą w niej pływać w wodzie, łapać ryby i unikać meduz. Druga gierka to jazda wagonikiem – mechanicznie przypominająca słynnego skaczącego dinozaura z przeglądarki Chrome. Może w przyszłości te minigry zostaną w pełni odblokowane jako element odpoczynku między przygodami? Czas pokaże.
9. Plany na DLC i rozwój w stylu Isaaca

© Edmund McMillen
Jeśli boisz się, że Mewgenics skończy się po jednym przejściu, mam dla Ciebie dobre wieści i już przedostatnią z 10 ciekawostek. Model rozwoju ma niemal identycznie kopiować ścieżkę The Binding of Isaac. Oznacza to lata wsparcia i ciągłe dodawanie nowej zawartości. Do końca roku ma pojawić się małe DLC wprowadzające cztery nowe klasy postaci. Prawdziwa bomba ma jednak wybuchnąć w ciągu najbliższych dwóch lat. Zapowiedziano już duże DLC, które ma dodać kolejny akt gry, nowych bossów i setki kolejnych mutacji i perków. Mewgenics w ciągu dwóch lat będzie prawdopodobnie dwukrotnie większym tytułem niż w dniu premiery, co czyni z tej gry inwestycję na setki godzin.
10. Nagroda od PETA dla NPC-a

© Edmund McMillen
To historia, która idealnie podsumowuje absurd otaczający ten projekt. Jednej z NPC-ek występujących w grze – Tracy – została przyznana autentyczna nagroda od organizacji PETA – Hero to Animals Award. Choć Mewgenics opowiada o mutowaniu kotów i wystawianiu ich do walk, organizacja doceniła (prawdopodobnie z lekkim przymrużeniem oka) troskę o wirtualne zwierzęta. Certyfikat został faktycznie przysłany Edmundowi, który bez wahania powiesił go w swoim biurze.
Daj znać w komentarzu, która z tych 10 ciekawostek o Mewgenics zaskoczyła Cię najbardziej. Jeżeli natomiast sam próbujesz swoich sił i chcesz dowiedzieć się, jak się wzmocnić – sprawdź nasze zestawienie najlepszych kombinacji dla Twoich kotów i poradnik dla początkujących na start.

