2021 to bardzo dobry rok dla graczy. Wszystko wskazuje na to, że zwieńczeniem tego okresu będzie premiera gry Thymesia.
Wbrew pozorom, nie samym Elden Ring człowiek żyje. Wszystko wskazuje na to, że soulslike to gatunek cieszący się coraz większą popularnością. Premiera gry Thymesia to kolejny ukłon w stronę miłośników częstego umierania. Wszystko wskazuje na to, że nasze polowanie rozpocznie się już siódmego grudnia tego roku.
„Polowanie” jest tu określeniem nieprzypadkowym. Thymesia garściami czerpie bowiem z Bloodborne, zarówno, jeśli chodzi o mechanikę, jak też i o sam klimat produkcji. Choć sam świat zdaje się odpowiadać bardziej realiom średniowiecza/renesansu, aniżeli japoński pierwowzór, to samą stylistykę ciężko pomylić z inną produkcją.
Graczom przyjdzie wcielić się w postać Corvusa – jedynej osoby znającej przyczynę plagi, która spadła na upadłe królestwo. Niestety, Corvus utracił swoje wspomnienia. To na ich poszukiwaniu skoncentrowana jest warstwa fabularna rozgrywki.
Jeśli chodzi zaś o mechanikę, gracze mają otrzymać do dyspozycji szeroki arsenał ataków specjalnych, a także umiejętności związanych z poszczególnymi rodzajami chorób. System rozwoju postaci ma być elastyczny, a walki dynamiczne i wyjątkowo krwawe. Warto zerknąć na poniższy trailer – trzeba przyznać, że zaprezentowane fragmenty wyglądają całkiem obiecująco.
Co sądzicie o nadchodzącej produkcji? Czy premiera gry Thymesia odbije się szerokim echem wśród fanów produkcji soulslike, czy też będzie to kolejny tytuł nieudolnie naśladujący dzieła Miyazakiego?

