Premiera Monster Harvest odbyła się zaledwie kilka dni temu, a gra już zbiera dość mieszane recenzje. Czy połączenie symulatora farmy z hodowlą potworów to dobry pomysł?
Premiera Monster Harvest odbyła się kilka dni temu; pozycja wyszła zarówno na PC, jak i na konsole. Gra może się całkiem słusznie skojarzyć ze Stardew Valley, którego recenzję możecie u nas przeczytać. Podobna pikselowa grafika, farmowe mechaniki… Jednak fabularnie gra podchodzi do tematu hodowli z trochę innej strony, bo hodujemy potwory i różne zmutowane rzeczy. Akcja rozgrywa się w Planimal Point. Tak samo jak we wspomnianej już produkcji, budujemy dom, tworzymy do niego meble, ale także na przykład przyrządzamy dżem.
Zwiastun Monster Harvest celnie pokazuje kilka mechanik i sytuacji, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć. W tym momencie gra na Steamie jest w cenie obniżonej o 15%, co daje 51 zł 84 gr. Jednak gdy spojrzeć na recenzje użytkowników, są one mieszane. 44 pozytywne i aż 42 negatywne. Wśród wad graczki i gracze wymieniają na przykład bugi przy zapisach. Niektórzy (również np. na Reddicie) wskazują na zbyt duże podobieństwa pozycji do Stardew Valley, jednak inni twierdzą, że można by oskarżać o to właściwie każdą pikselartową grę.
Jakie jeszcze możliwości da nam Monster Harvest? Prócz hodowania potworów będziemy mogli też mutować rośliny przy pomocy specjalnej mazi, którą pozyskamy na farmie. Towarzysze, czyli Planimalsi, mają nam towarzyszyć w trakcie potyczek. Trzeba będzie sobie też radzić z trzema rożnymi porami: suchą, deszczową oraz mroczną. Pogoda wpłynie na to, co lepiej wyrośnie na naszych polach. Prócz tego przemierzymy miasteczko Planimal Point wzdłuż i w szerz i będziemy nawiązywać relacje z NPC-ami. Crafting również ma być dość rozbudowany (szczególnie jeśli chodzi o budowanie i dekorowanie farmy). Jak się zapatrujecie na ten tytuł? Sprawdzicie go, czy wolicie jednak poprzedniczki?

