Horizon Hunters Gathering zbiera lawinę krytyki. Fani porównują ją do finansowej katastrofy Concorda i przewidują kolejną porażkę.
Sony zapowiedziało Horizon Hunters Gathering – kooperacyjną grę od Guerrilla Games osadzoną w uniwersum Horizon. Jednak zamiast entuzjazmu, reakcje graczy pełne są jednak sarkazmu i obaw. Pod trailerem na YouTube roi się od komentarzy w stylu “Concord 2.0” i “live service garbage”. Czy Sony znów strzela sobie w stopę?
Na czym polega Horizon Hunters Gathering?
To multiplayer dla maksymalnie czterech graczy, w którym polujemy na mechaniczne bestie w stylu Monster Hunter. Gra łączy elementy strzelanki z modelem live service i ma zadebiutować w 2026 roku na PS5 i PC.
Jaki główny problem mają z nim gracze? Zamiast mrocznego realizmu znanego z Horizon Zero Dawn, dostajemy kreskówkową oprawę wizualną przypominającą Fortnite lub Dauntless. Nowe postacie i kolorowa estetyka oddalają projekt od korzeni serii, co rozwścieczyło fanów oryginału.
Pod oficjalnym trailerem na YouTube pojawiły się tysiące negatywnych komentarzy. Gracze wyśmiewają design postaci, krytykują oprawę graficzną i wprost nazywają to kolejną próbą wciskania live service’u, którego nikt nie potrzebuje.
„Sony, to już drugi raz pokazujesz Concord klasie…”
„Dostałem cukrzycy od oglądania tego trailera”
“Najodważniejszą rzeczą w tym trailerze jest pozostawienie otwartej sekcji komentarzy.”
„Horizon: Zero Zysków”
Szczególnie boli porównanie do Horizon MMO od NCSoft, które choć jeszcze niewydane, wizualnie wygląda bardziej obiecująco. „Sony ma dwa projekty w tym samym uniwersum i żaden nie przypomina oryginału” – piszą rozczarowani fani.
Cień Concorda wisi nad nowym projektem
Porównania do Concorda nie biorą się znikąd. Poprzednia gra-usługa Sony kosztowała podobno około 250 milionów dolarów i została zamknięta dwa tygodnie po premierze w 2024 roku. To jedna z największych finansowych porażek w historii branży.
Gracze obawiają się, że Horizon Hunters Gathering powtórzy ten scenariusz. Model multiplayer + live service + negatywny odbiór fanów to dokładnie ta sama kombinacja, która zatopiła Concord. A przecież niedawno podobny los spotkał również LEGO Horizon Adventures, które sprzedało się znacznie poniżej oczekiwań. Sony tej po klęsce deklarowało zmianę kursu i ostrożniejsze podejście do gier-usług. Tymczasem ta zapowiedź budzi wątpliwości, czy firma rzeczywiście wyciągnęła jakiekolwiek wnioski.
W dalszym ciągu potwierdza się schemat: ekskluzywne single-player hity przynoszą miliardy, live service’y jedno za drugim lądują w koszu. A Sony najwyraźniej wciąż próbuje udowodnić, że tym razem będzie inaczej. Pytanie tylko, ile jeszcze setek milionów dolarów firma jest gotowa spalić, zanim w końcu uwierzy liczbom.
Wszystko wskazuje na to, że japoński gigant może sobie na to pozwolić. ich multiplatformowa strategia (o której pisaliśmy wcześniej) generuje miliardy, więc każda porażka w stylu Concorda to jedynie nieprzyjemne draśnięcie. Ale czy warto nadal inwestować setki milionów w coś, co konsekwentnie nie działa?

