Krótka historia o przyjaźni wbrew regułom. Blanc – recenzja gry

Czarno-biała grafika z logo gry „Blanc”. Na środku widnieje stylizowany napis „BLANC” z ikonami wilka i jelonka, a w tle widać minimalistyczny, rysunkowy krajobraz zimowy z platformami, skałami i małymi zwierzętami w śnieżnej scenerii.

Pośród tysięcy gier AAA na kilkadziesiąt godzin znalazłam tę jedną do ogrania w jeden wieczór. Z tej recenzji dowiecie się, jak krótkie i jednocześnie wzruszające okazało się Blanc.

Nie mam ostatnio czasu na ogrywanie wielkich tytułów AAA. Gdy znajdę wolną chwilę, lubię więc sięgnąć po gry krótkie, które mogę ukończyć przy jednym lub dwóch posiedzeniach. Blanc miałam na oku już od jakiegoś czasu. Szatą graficzną urzekła mnie już przy pierwszej zapowiedzi deweloperów z Casus Ludi. W końcu po trzech latach od premiery uruchomiłam ją pewnego wieczoru… i przepadłam na jakieś trzy godziny. Już wtedy wiedziałam, że muszę Blanc dla Was zrecenzować, gdyż ta gra wyróżnia się nie tylko piękną kreską, ale też ciekawą mechaniką kooperacyjną i atmosferą.

Nie ma tu bowiem dialogów (podobnie jak w Röki), ogromnej mapy czy rozbudowanego samouczka. Po prostu wskakujemy w sam środek zimy i uczestniczymy w podróży – niejako bardzo osobistej dla naszych zwierzęcych bohaterów. Jest to bowiem historia przyjaźni, która w teorii nie miała prawa zaistnieć.

Czarno-biała scena z gry „Blanc” przedstawiająca zimowy krajobraz z ośnieżonymi skałami tworzącymi platformy nad wąwozem. Na jednej z krawędzi stoi mały jelonek, obok którego widoczna jest podpowiedź sterowania „Jump”, wskazująca możliwość skoku na kolejną platformę. Minimalistyczna, rysunkowa stylistyka podkreśla spokojny, zimowy klimat gry.

Kiedy wilczek i jelonek idą w jedną stronę

Wcielamy się w dwie postaci: młodego wilka i jelonka. Zwierzęta zgubiły się w środku zaśnieżonej dziczy i chcą odnaleźć drogę do swoich rodzin. Aby tego dokonać, muszą ze sobą współpracować przy pokonywaniu kolejnych przeszkód i zagadek. 

Brzmi prosto, prawda? I przez większość rozgrywki faktycznie jest prosto i przyjemnie. Prowadzimy naszych bohaterów przez zaśnieżone lasy, polany i drogi. Raz każde z nich ma swój wydzielony tor, którym się porusza na przykład jedno biegnie górą, drugie dołem. Kiedy indziej mogą biec tuż obok siebie lub nawet slalomem, jeśli tak właśnie chcemy ich poprowadzić po nieco bardziej otwartej przestrzeni. 

I tu przechodzimy do najfajniejszego elementu tej gry. Blanc bowiem w domyśle jest grą kooperacyjną dla dwóch graczy. Sterowanie zaprojektowano jednak tak, by pojedyncza osoba również sobie poradziła. Jedna ręka kieruje WSAD-em, druga strzałkami… I voilà! Można śmiało ograć to cacko samodzielnie, a przy okazji poćwiczyć zręczność. Przyznaję, bawiłam się przy tym świetnie! Prowadzenie obu zwierzaków jednocześnie w galopie, szczególnie gdy jeden musiał skręcić w lewo, drugi w prawo, podbiło moje skupienie. Poziom satysfakcji i samozadowolenia, gdy ukończyłam tę grę solo, również był ogromny. 

Jeśli jednak szukacie możliwości współpracy z drugim graczem, to w opisie gry na Steamie twórcy informują, że w Blanc można grać razem również online.

Wracając jednak do naszych bohaterów, poza wspólnym bieganiem mogą sobie nawzajem pomagać. Przykładowo, jelonek może popychać rzeczy, podczas gdy wilczek przeciąga je w inne miejsce. Taka prosta mechanika, a przydaje się w trakcie rozgrywki wielokrotnie. Zwierzęta pokonują w ten sposób wiele różnych przeszkód. Pomagają również innym w pokonaniu ich. Muszę tu zaznaczyć, że zagadki nie są szczególnie trudne. Z niektórymi trzeba nieco więcej pogłówkować i naprawdę warto to zrobić. Nie ma jednak kar za błędy czy wyścigów z czasem. Wszystko możemy robić spokojnie, tyle razy, ile potrzebujemy. 

Czarno-biała scena z gry „Blanc” przedstawiająca zimowy krajobraz z ośnieżonymi skałami i ścieżką w śniegu. Na środku widoczne są mały jelonek i wilczek podążające za grupą kaczek, które zostawiają ślady na śniegu. Minimalistyczna, rysunkowa stylistyka podkreśla spokojny, baśniowy klimat zimowej przygody.

Różne odcienie szarości 

Choć gra została stworzona w odcieniach czerni i bieli, nie odjęło jej to ani trochę uroku. Według mnie wręcz przeciwnie, Blanc jeszcze bardziej oczarowuje brakiem intensywnych kolorów i unikalną kreską. Wygląda jak ożywiony szkic wykonany ołówkiem na białej kartce papieru. I ten minimalizm działa fantastycznie. Nie rozproszymy się bez powodu zbędnymi detalami. Naszego wzroku nie przyciągnie nagle jakiś wzorzysty ptak czy drzewo mieniące się kolorami jesieni. Możemy skupić się na naszych bohaterach wspólnie biegnących przed siebie. Na ich ruchu i na emocjach, które obraz ciągle przekazuje. 

Ten styl sprawia również, że cały świat gry wydaje się nieco bardziej delikatny czy wrażliwy na nasze działania. Wilcze szczenię i jelonek zostawiają ślady w śniegu. Spotykają inne czarno-białe postacie próbujące odnaleźć się w świecie po zamieci. Jest to o tyle istotne, że gra nie używa żadnej narracji słownej. Wszystko, co z niej wyciągamy, bazuje na rysunkach, animacjach i dźwiękach. Przy tym nie spieszy się z opowiedzeniem historii. Każdy rozdział ma swój rytm. Nie znajdziemy w nich zupełnie niepotrzebnych dodatkowych zadań ani sztucznego wydłużania rozgrywki. Gracze mogą więc nacieszyć się tym, jak stopniowo bohaterowie rozwijają zaufanie do siebie nawzajem i jak pięknie rozkwita ich przyjaźń. 

Atmosferę dodatkowo buduje muzyka. Spokojna, delikatna, zadziwiająco pasująca do opowieści ukazanej w odcieniach szarości. Naprawdę można się przy niej zrelaksować. Co ważne, warstwa audio nie próbuje dominować nad tym, co widzimy na ekranie. Jest raczej tłem, które wzmacnia emocje i podkreśla momenty, w których możemy odetchnąć z ulgą. 

Czarno-biała scena z gry „Blanc” przedstawiająca zimową wioskę z kamiennymi budynkami i mostkiem pokrytymi śniegiem. Na pierwszym planie wilczek ostrożnie porusza się po ciemnej, zamarzniętej tafli lodu, podczas gdy jelonek stoi na brzegu i obserwuje sytuację. Minimalistyczna, rysunkowa stylistyka podkreśla spokojny, zimowy klimat i element współpracy między bohaterami.

Ten świat jest i biały, i czarny

Blanc nie jest jednak grą idealną. Przede wszystkim rzuca się w oczy stosunek długości rozgrywki do ceny. 67 złotych za około 2-3 godziny zabawy to trochę mało. Byłoby okej, gdyby cena nie przekraczała 40 złotych – może wówczas sprzedałaby się w większej liczbie egzemplarzy. Nie pomaga tutaj również niska regrywalność – jedyne wybory, które możemy tu podjąć i cokolwiek zmieniają, to rozterki dotyczące pomocy kaczej mamie i jej dzieciom. Jest to jednak wątek kompletnie poboczny i z tego, co wiem, możemy przejść grę bez wykonywania go. Ja akurat pomogłam kaczej rodzince ze wszystkimi problemami, więc nie przetestowałam tego na własnej skórze. Za bardzo chciałam wbić 100% osiągnięć w tej grze, a jedno z nich dotyczy właśnie kaczek. 

Brakuje też momentów, które mogłyby nas bardziej zaskoczyć mechanicznie. Większość zagadek opiera się na podobnych schematach, więc dość szybko zaczynamy się uczyć, co musimy zrobić, by przejść dalej. Tutaj Blanc również traci na regrywalności. 

Produkcja nie posiada polskiej lokalizacji, jednak z racji małej ilości tekstu nie jest to duży mankament. 

Dodatkowo przyznam, że niektóre sceny z gry wywołały we mnie naprawdę duży smutek i nie uważam, że to miało sens. Te najbardziej dramatyczne momenty sprawiały, że czułam, że twórcy przesadzili. Karali naszych bohaterów (i nas jako graczki i graczy) za… no właśnie, za co? 

Czarno-biała scena z gry „Blanc” przedstawiająca zimowy las z ośnieżonymi skałami i powalonym drzewem blokującym drogę. Wilczek próbuje przesunąć przeszkodę, a nad nim widoczna jest podpowiedź sterowania „Press B to pull”. W oddali stoi jelonek obserwujący sytuację, co podkreśla element współpracy i rozwiązywania zagadek w zimowej scenerii.

Przyjaźń pokona wszystkie przeszkody. Blanc finalne wrażenia z gry

Ta mała niepozorna produkcja przypomniała mi, dlaczego tak bardzo lubię gry niezależne. Nie za ogromną skalę, nie za rozbudowane systemy rozgrywki, nie za setki godzin rozgrywki. Tylko za emocje, które wywołują w prosty, szczery sposób, bez przesadzania. Dla mnie nie była to kolejna przygodówka do odhaczenia, tylko gra, która najpewniej zapisze się w mojej pamięci na kolejne lata. To historia o współpracy, zaufaniu i o tym, że czasem ktoś zupełnie obcy może stać się naszym sprzymierzeńcem.

Ostatecznie Blanc to gra niewielka, ale niezwykle urokliwa. Nie próbuje być rewolucją w gatunku ani produkcją roku, lecz kameralną opowieścią o przyjaźni i wspólnej drodze przez trudności. Jeśli szukacie tytułu, który pozwoli Wam na chwilę zwolnić, odetchnąć i przeżyć coś ciepłego w środku zimowego krajobrazu, to zdecydowanie warto dać mu szansę. To jedna z tych gier, które udowadniają, że czasem mniej znaczy więcej – a cisza i prostota mogą powiedzieć więcej niż tysiąc słów.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
Verified by MonsterInsights