Twój mały sklepik w krainie dinozaurów. Amber Isle – recenzja gry

Screenshot z gry Amber Isle. Stylizowana scena w ciepłej, bajkowej estetyce przedstawia przytulny leśny zakątek z kamiennym brukiem, drewnianymi meblami i niewielkim sklepem lub warsztatem. Na środku stoi różowy, prehistoryczny stworek trzymający przedmiot w łapkach, a obok znajdują się drewniany wózek, pień służący za stół i krzesła. Całość utrzymana jest w miękkiej, malarskiej stylistyce z nastrojowym oświetleniem i bujną zielenią.

Jesteście fanami gier cozy, w których możecie skupić się wyłącznie na relaksie i przyjemności? W tej recenzji wybierzemy się na wycieczkę po Amber Isle, abyście mogli przekonać się, czy to przystanek dla Was.

Amber Isle to gra wydana w 2024 roku. Choć wygląda bardzo niepozornie, okazuje się, że została wydana przez sam Team17 odpowiedzialny za premiery takich gier jak chociażby Overcooked, Moving Out, czy oczywiście różne gry z serii Worms. Wydali też omawiane przez nas niedawno Date Everything, co chyba wyraźnie pokazuje… rozpiętość ich portfolio. Tym razem czas na recenzję Amber Isle – gry, w której stajemy się dinozaurem prowadzącym lokalny biznes.

Stylizowana scena w ciepłej, bajkowej estetyce przedstawia przytulny leśny zakątek z kamiennym brukiem, drewnianymi meblami i niewielkim sklepem lub warsztatem. Na środku stoi różowy, prehistoryczny stworek trzymający przedmiot w łapkach, a obok znajdują się drewniany wózek, pień służący za stół i krzesła. Całość utrzymana jest w miękkiej, malarskiej stylistyce z nastrojowym oświetleniem i bujną zielenią. W rogach widać elementy interfejsu użytkownika - minimapę, zegar, fundusze i menu.

Czym właściwie jest Amber Isle?

Jeżeli grałyście kiedyś w Moonligtera i marzyłyście o podobnym tytule w konwencji cozy, to tutaj być może spełnicie swoje marzenia. Amber Isle to bardzo spokojna, pozbawiona walki gra o prowadzeniu sklepiku z własnymi wytworami. Sami decydujecie, kiedy wyruszacie na wyprawę, aby zdobyć niezbędne materiały. To za ich pomocą wytworzycie rękodzieło, które wystawicie na sprzedaż w swoim sklepie. Materiały pozwolą Wam pomóc kolejnym mieszkańcom w budowie ich domów, dzięki czemu odblokujecie więcej możliwości. Wytwarzanie jest jednak kluczowym elementem rozgrywki.

Mamy tu także sporo nienachalnej fabuły. Dialogi są proste do przeklikania i mało wymagające, więc jeżeli nie jesteście fanami i fankami zagłębiania się w historię, nie musicie się martwić. Budowanie znajomości z postaciami także nie jest bardzo skomplikowane, za to dostarcza sporo satysfakcji. Dzięki realizowaniu zamówień mieszkańców, spędzaniu z nimi czasu na wspólnej eksploracji i zwykłej, codziennej rozmowie, możemy odblokowywać kolejne bonusy.

Okienko dialogowe postaci w grze Amber Isle. Różowy, mały dinozaur rozmawia z brązowym, większym dinozaurem. Są oświetlone zachodzącym słońcem. W dolnej części ekranu widoczne jest okienko z kwestią dialogową, oraz (z prawej strony) opcje interakcji do wyboru.

Możesz być kim chcesz!

Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy i wywarła ogromne wrażenie, to system personalizacji postaci. Amber Isle daje nam naprawdę szeroki wachlarz możliwości. Wasz dinozaur może mieć rogi, długi ogon, rozmaite kolory, wzory, skrzydła, dzioby. Naprawdę mamy tutaj mnóstwo opcji, co sprawia, że sam początek rozgrywki jest z pewnością fajnym narzędziem dla tych, którzy lubią tworzyć swoje „OC” (eng. „original character”).

Ekran tworzenia postaci w grze Amber Isle. Lewa część ekranu zawiera kategorie części ciała lub garderoby możliwych do modyfikacji. Górne zakładki symbolizują różne części dinozaura, zaś boczne: bardziej szczegółowe fragmenty ciała (w tym przypadku głowy). Po prawej stronie widoczny jest podgląd postaci oraz przycisk zatwierdzenia.

Niektóre opcje odblokowują się dopiero w trakcie rozgrywki. Wasz wybór nie jest nieodwracalny – w każdej chwili możecie podejść do lustra i zmienić wygląd postaci. Twórcy zdecydowali się na naprawdę ogromną swobodę w tym zakresie i jestem pewna, że to wspaniały dodatek dla bardziej kreatywnych osób. Zmiany nic nie kosztują, a wręcz są premiowane osiągnięciem, więc śmiało, szalejcie!

Ahoj, przygodo!

Bardzo przyjemnym elementem Amber Isle jest eksploracja. Mapa nie jest ogromna, ale dzieli się na kilka biomów. Każdy z nich wymaga osobnego odblokowania dzięki postępom fabuły i zebranym surowcom. Na każdym kolejnym obszarze znajdziemy kompletnie nowe przedmioty i mieszkańców, dzięki czemu rozwiniemy asortyment sklepu. Postacie chętnie zaoferują nam kilka pomysłów na rękodzieło.

Mapa świata w grze Amber Isle. Wyspa ma okrągły kształt, z czego część jest wyraźnie zablokowana i ukryta pod chmurami. Na mapie widoczne są różne biomy, oraz miniaturki różnych postaci z gry. Całość utrzymana jest w kolorowej, lekkiej, rysunkowej stylistyce.

Nowe receptury odblokowujemy także za pomocą systemu progresji gracza. Gra dostarcza całkiem rozbudowane drzewka umiejętności, posegregowane na kategorie. Aby zyskać dostęp do kolejnych przepisów, musimy zapłacić specjalnymi punktami. Zdobędziecie je, wykonując zadania, sprzedając przedmioty i realizując zamówienia. Przede wszystkim skupcie się jednak na zakładce z celami (eng. „goals”), które pełnią funkcję osiągnięć w grze i również dostarczają nagrody.

Interfejs użytkownika w grze Amber Isle. Na ekranie widoczne jest drzewko umiejętności, wraz z różnymi kategoriami z lewej strony. Drzewko umiejętności składa się z kwadratowych kafelków, z których część jest już odblokowana, a część wyszarzona.

W tym miejscu muszę jednak przyznać, że interfejs pozostawia trochę do życzenia. Przełączanie się pomiędzy celami a drzewkiem umiejętności bywa kłopotliwe i nieintuicyjne. Ogromna liczba przepisów również sprawia, że czasami bardzo ciężko jest znaleźć przedmiot, którego potrzebujemy do wykonania zadania. Jest ich tutaj spokojnie kilkaset. Musimy mocno polegać na naszych skojarzeniach i odpowiedniemu dopasowaniu do kategorii, żeby coś odnaleźć i sprawdzić, czy mamy to w ogóle odblokowane.

No właśnie… zarządzanie. Jest czym zarządzać

Choć początkowo myślałam, że ogrom przedmiotów jest czymś fajnym, rozwiązania zastosowane przez twórców mocno komplikują sprawę. Zarządzanie ekwipunkiem to spory problem Amber Isle i nieuwzględnienie tego w recenzji byłoby nieuczciwe.

Mamy różne rodzaje schowków. W niektórych możemy magazynować przedmioty wykonane do zamówień, ale tylko jeżeli są one aktualnie w podręcznym plecaku. Czasami mamy dostęp do wszystkich przedmiotów ukrytych w skrzynkach (np. kiedy mamy dostarczyć materiały do budowy domku postaci), ale czasami z jakiegoś powodu gra ich „nie łapie”. Najrozsądniej jest więc nosić je jednak przy sobie. Ciężko połapać się w tym, ile mamy aktualnie surowców na stanie, w którym są schowku, czego potrzebujemy do ich wytworzenia, czego i ile nam brakuje.

Piaszczysta plaża w grze Amber Isle. Postać gracza stoi przy zielonej skrzynce, nad którą unosi się lista składników do rozbudowy budynku.

Gra uczy nas, że wielokrotne wytwarzanie jednego przedmiotu przynosi korzyści. Uważam, że jest to naprawdę satysfakcjonująca mechanika – mimo całej swojej prostoty. Wielokrotne tworzenie sprawia, że zdobywamy więcej doświadczenia w produkcji wybranej rzeczy. To z kolei podnosi jej wartość przy sprzedaży. Czy to nie oczywiste? Wizualnie nic się nie zmienia, a jednak ja to czuję – w końcu nabieram wprawy w sztuce!

Łapki pełne roboty

Mimo, że zdecydowanie zaliczyłabym tę grę do kategorii cozy, to naprawdę jest w niej mnóstwo rzeczy do zrobienia. Ciągłe dbanie o wykonanie zamówień na odpowiedni dzień, organizowanie ekwipunku, progresja i rozwijanie znajomości z postaciami, różnorodność produktów i rozbudowa sklepu. Trudno się nudzić, za to łatwo wciągnąć się po same uszy.

Warto pamiętać też o systemie zadań, od których aż się roi. Postacie mają do nas naprawdę wiele próśb. Jeśli doskwiera Wam ADHD, może to być czasami trochę przytłaczające. Tym bardziej, że to w końcu tylko jedna z wielu rzeczy, o które trzeba tutaj dbać. Na szczęście nic nas nie pogania. W tej grze nie ma ścigającego Was kalendarza.

Interfejs użytkownika w grze Amber Isle. Księga z zadaniami. Po lewej stronie znajduje się lista zadań wraz z ikonkami, symbolizującymi postać, która zleca daną czynność. Po prawej natomiast wyświetlone są szczegóły misji oraz możliwość śledzenia jej.

Satysfakcja z nutką goryczy

Trzeba przyznać, że twórcy zadbali o to, aby główna część rozgrywki – zbieranie – była jak najbardziej przyjemna. Myślę, że to jedna z rzeczy, które są bardzo ważne do zaznaczenia w recenzji Amber Isle. W końcu zbieranie jest esencją, która powinna w takich grach dostarczać najwięcej satysfakcji. I tak właśnie jest… częściowo.

Rąbanie drewna, łupanie kamienia, ścinanie krzewów i rozkopywanie grudek ziemi. Każde z powyższych powoduje, że przedmioty wypadają hurtowo, przyjemnie frunąc do ekwipunku. Jeżeli mamy wybrane odpowiednie narzędzie, źródło surowca podświetla się za pomocą gwiazdek, co ułatwia zauważenie, że to materiał do wydobycia.

Nocna sceneria z gry Amber Isle. Ciemne, mało kontrastujące, leśne otoczenie. W centralnej części ekranu widoczne są gwiazdki, które symbolizują przedmiot możliwy do zebrania.

Problem pojawia się właśnie tutaj – przy zmianie narzędzia. Za każdym razem postać wykonuje animację, która ma najwyższy priorytet. Zmieniając narzędzia, zawsze musimy odczekać na wykonanie animacji. Jest to co najmniej upierdliwe, a nawet irytujące, i odbiera wiele przyjemności z tego procesu. Jeszcze gorzej mają się sprawy, kiedy mamy otwarty sklepik i potrzebujemy umyć podłogi i pozamiatać kurze. Wyciągnięcie miotły odbiera nam cenne sekundy, w których klient może stracić cierpliwość.

Amber Isle ma także lekkie problemy z optymalizacją na późniejszych etapach rozgrywki. Po odblokowaniu całej mapy widać wyraźne spadki klatek przy zbieraniu przedmiotów. Pod koniec fabuły zdarzało mi się to bardzo często i było trochę irytujące.

Droga do sukcesu. Amber Isle finalne wrażenia

Choć zdecydowanie nie jest to gra wolna od wad, uważam, że warto wybrać się na tę przygodę. Mimo wszystko moja recenzja Amber Isle jest zdecydowanie pozytywna. Jeżeli jesteście fanami małych, przyjemnych gier i tworzenia w nich postaci, warto dać temu tytułowi szansę. Styl graficzny przywodzi na myśl tytuły z lat 2000 w odświeżonej formie, co dla mnie jest dodatkową zaletą. Podczas gry nie natknęłam się także na zbyt wiele błędów.

Jeżeli chcielibyście stać się dinozaurem-sklepikarzem, rozbudować miasteczko i dać się poznać mieszkańcom, zapraszam Was do Amber Isle. Gra dostępna jest na platformie Steam oraz Nintendo Switch. Niestety nie obsługuje języka polskiego, ale jeśli znacie inny język niż angielski, macie do wyboru także np. niemiecki, hiszpański czy francuski.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
Verified by MonsterInsights