Gdzie znajdę 300 żab? Find My Frogs – recenzja gry

Ten uroczy i kolorowy obrazek przedstawia przytulną, baśniową wioskę zamieszkaną przez uśmiechnięte zielone żaby, utrzymaną w estetyce "cottagecore". Centralnym punktem kompozycji jest domek hobbita z okrągłymi drzwiami, wkomponowany w zielone wzgórze, obok którego wyrasta ogromny fioletowy muchomor pełniący funkcję elementu dekoracyjnego lub zadaszenia dla małej ławeczki. Na ilustracji dzieje się mnóstwo radosnych scen: jedna żabka relaksuje się w kąpieli z bąbelkami na dole, inna odpoczywa na ławce pod grzybem, a grupa trzech kolejnych urządza sobie piknik na górze po lewej stronie. W tle widać mnóstwo detali, takich jak mała skrzynka pocztowa, kamienna ścieżka, miniaturowe narzędzia ogrodowe oraz ukrytego pod pniem drzewa krasnala ogrodowego. Całość jest narysowana miękką, czarną linią i wypełniona ciepłymi, pastelowymi barwami, co nadaje grafice wyjątkowo pogodny i kojący charakter.

Jedyne co musisz zrobić, to klikać. Czy gry hidden object mają sens w 2025 roku? W tej recenzji przyjrzymy się jednemu reprezentantowi gatunku, czyli Find My Frogs.

Choć współcześnie powstaje za dużo gier, by wszystkie zostały zauważone, to moją uwagę przyciągnęła ta niewielka produkcja typu hidden object. Pewnie niewiele osób wie, ale ten tytuł powstał w Polsce, a odpowiedzialne za nią jest My Eye Studio. Ta recenzja Find My Frogs przybliży Wam, o co w tym wszystkim chodzi i co mnie w niej zainteresowało.

W dobie generatywnej sztucznej inteligencji bardzo doceniam tytuły, które stawiają na autorskie podejście. Wspomniana gra powstała dzięki duetowi, który stworzył piękne, ręcznie malowane ilustracje, muzykę, a także podjął się zaprogramowania jej. Widać, że jest to owoc pasji, bo produkcja jest dopracowana i przemyślana. Nie dajcie się zwieść – to nie tylko zwykłe „klikadełko”, a gra z historią w tle. Naszym zadaniem jest odnalezienie wszystkich żab i ropuch, ale wszystko to po to, by wujek Froger mógł zrobić z wszystkimi pamiątkowe zdjęcie. Bez naszej pomocy ta rozbrykana gromada płazów nie mogłaby wspólnie się spotkać i celebrować. To ważne zadanie! 

Ten szczegółowy i tętniący życiem obrazek przedstawia rozbudowaną osadę żab zbudowaną wokół potężnego pnia drzewa wyrastającego wprost z wody, co sugeruje scenerię gry typu „ukryte obiekty”. Cała ilustracja jest wypełniona dziesiątkami małych, żółtych i zielonych żabek, które zajmują się swoimi sprawami: pływają na liściach lilii wodnych, żeglują małymi łódkami, odpoczywają w domkach wydrążonych w korzeniach lub wspinają się po pniu porośniętym gęstym bluszczem. Architektura wioski jest niezwykle fantazyjna, obejmując liczne balkony, schodki, okrągłe drzwiczki oraz dachy w kształcie kolorowych, nakrapianych muchomorów, które nadają całości bajkowego klimatu. W lewym górnym rogu widoczny jest interfejs gry z licznikami punktów lub przedmiotów do znalezienia, a woda wokół drzewa usiana jest różowymi kwiatami lotosu, trzcinami i kamieniami, na których wygrzewają się zwierzęta, w tym żółw. Styl graficzny charakteryzuje się delikatną, cienką kreską i stonowaną, pastelową paletą barw z dominacją zieleni i błękitu, co tworzy atmosferę spokoju i radosnej eksploracji.

Diabeł tkwi w szczegółach

Co wyróżnia Find My Frogs na tle innych gier tego typu? Poza unikatową warstwą graficzną i minimalistyczną, lecz klimatyczną muzyką, jest jeszcze kilka rzeczy. Po pierwsze gra podzielona jest na segmenty, a jej serce to główna mapa, która jest naprawdę ogromna. Możemy zajrzeć do poszczególnych domków i odkryć ich sekrety, ale najlepsza zabawa to eksploracja centralnego punktu świata. Bardzo podoba mi się to, że można przybliżać i oddalać elementy planszy. Dodaje to interaktywności w tak prostej grze, co wpływa na odbiór. Mamy tam mnóstwo tajemnic do odkrycia, a bohaterowie są sprytnie poukrywani. Jeśli się przyjrzymy, to możemy dostrzec wiele drobnych, lecz uroczych historii i relacji pomiędzy stworzeniami. Wielokrotnie miałam problem ze znalezieniem żab, ale deweloperzy to przewidzieli. Jeśli macie problem z ich zlokalizowaniem, możecie skorzystać z podpowiedzi, która wskaże Wam obszar poszukiwań. Momentami czułam się jak w kultowym Gdzie jest Wally?, ale chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi. 

Drugą rzeczą jest system dnia i nocy. Nie spodziewałam się tego, ale urzekł mnie ten pomysł. Kraina żab wygląda wspaniale, gdy zrobi się ciemno, ponieważ twórcy zadbali o nastrojowe oświetlenie. Można zmieniać cykl manualnie, ale także cierpliwie poczekać aż zrobi to sam. Ponownie, dodaje to interaktywności i życia światu – bardzo doceniam tego typu detale. Ja preferuję żabi świat nocą, bo uwielbiam atmosferyczne światełka.

Na ilustracji widać przytulną, baśniową scenerię przedstawiającą wnętrze lub zagłębienie w zielonym pagórku, zamieszkane przez małe krasnale w białych strojach i wysokich, czerwonych czapkach. Centralnym punktem jest okrągłe, drewniane wejście przypominające norkę hobbita, wokół którego tętni życie: krasnale zajmują się codziennymi pracami, takimi jak przygotowywanie posiłków przy długim drewnianym stole, zbieranie żółtych owoców lub ziaren do wielkiego kosza oraz pielęgnacja roślin w donicach. Miejsce jest pełne uroczych detali, takich jak kamienne schodki prowadzące na górę, małe grzybki, wiaderka z wodą, przybory kuchenne zawieszone na ścianie oraz rysunek kwiatu lotosu, co nadaje całości sielankowy i magiczny charakter w stylu gry przygodowej lub ilustracji z książki dla dzieci.

Przyjemność na każdą kieszeń

Gra jest niezwykle relaksującym doświadczeniem i dokładnie tym, co obiecują deweloperzy. Moim zdaniem autorzy mają dużo wrażliwości w sobie i odczuwa się to podczas rozgrywki. Można w nią wsiąknąć i odnaleźć wszystkie znajdźki podczas jednej sesji. Doświadczenia audiowizualne pomagają się skupić i gdy zaczniemy grać, to trudno jest przestać. Niestety, nic nie jest nieskończone, a Find My Frogs też ma ograniczoną zawartość. Na szczęście zespół już pracuje nad kontynuacją serii. Moim zdaniem tytuł świetnie przyjąłby się na urządzeniach mobilnych, więc zostawiam to jako sugestię dla twórców. Jeśli nie jesteście pewne i pewni, czy to gra dla Was, to polecam i tak dać jej szansę. Bez promocji zakupicie ją za niecałe 18 zł, więc moim zdaniem warto wesprzeć zespół i miło spędzić jeden wieczór na zabawie. 

Odpowiadając na pytanie – czy gry hidden object mają sens w 2025 roku? Moim zdaniem jak najbardziej. Owszem, nie jest to najbardziej innowacyjny gatunek, ale uważam, że w tym szybkim i pędzącym świecie potrzebujemy czegoś takiego. Pośród gier komputerowych jest miejsce i na produkcje AAA, a także takie malutkie gry niezależne. To ważne, by była duża różnorodność, bo wtedy każdy znajdzie coś dla siebie. Ja jestem zdecydowanie na tak i chętnie spróbuję innych relaksujących produkcji tego typu. Polecam każdemu, kto czuje się przestymulowany i szuka chwili wytchnienia. A jeśli szukacie innych polskich tytułów, to koniecznie sprawdźcie naszą topkę na 2026 rok.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
Verified by MonsterInsights