Amazon forsuje zmiany scenariusza w serialu Mass Effect. Produkcja ma celować w szerszą publikę

Scena walki z gry Mass Effect – żeńska Shepard, rudowłosa kobieta o krótkich włosach w pancerzu bojowym, walczy przy użyciu czerwonego ostrza energetycznego z grupą zmutowanych przeciwników w zniszczonym, ponurym otoczeniu.

Serialowy Mass Effect od Amazona ma przejść zmiany scenariusza, które uczynią historię bardziej przystępną dla widzów niezwiązanych z grami. Takie podejście może jednak oznaczać odejście od kluczowych elementów znanych fanom i wywołać spore kontrowersje wokół kierunku adaptacji. 

Gracze od lat nie mają łatwo, jeśli chodzi o filmowe i serialowe adaptacje ich ulubionych tytułów. Dużo z nich albo ignoruje materiał źródłowy, albo próbuje upchnąć w jednej historii elementy z całej serii, tworząc niespójny miks. Na myśl wręcz od razu przychodzą filmowe wersje Resident Evil, które dla wielu okazały się sporym zawodem. Niestety, wszystko wskazuje na to, że fanów popularnej space opery może czekać podobne rozczarowanie. Jak donosi The Ankler, serialowy Mass Effect przygotowywany przez Amazona przejdzie sporo zmian w scenariuszu. Wszystko po to, aby rozszerzyć grono odbiorców i nie skupiać się wyłącznie na graczach.

Jak już wiemy od pewnego czasu, serial nie będzie adaptacją przygód Sheparda. Akcja ma toczyć się po wydarzeniach z trylogii i skupi się na zupełnie nowych motywach. Dużą rolę w obecnym kierunku projektu ma odgrywać Peter Friedlander, który od października ubiegłego roku kieruje działem Global TV w Amazonie. Ma on aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu produkcji, ingerując w kluczowe decyzje i wstrzymując część projektów. W przypadku serialu Mass Effect miał on rzekomo zażądać całkowitego przepisania scenariusza, tak aby całość była bardziej przystępna dla widzów niezwiązanych z grami.

Skądś już to znamy…

Trudno nie patrzeć na takie decyzje z zaskoczeniem, zwłaszcza że dotychczas produkcje wyraźnie odchodzące od materiału źródłowego nie spotykały się z najlepszym odbiorem. Pierwszy sezon The Last of Us, który bardzo wiernie trzymał się pierwowzoru, a momentami wręcz odtwarzał sceny 1:1, okazał się ogromnym sukcesem komercyjnym. Z kolei drugi sezon, w którym pojawiło się więcej zmian, wywołał już znacznie bardziej podzielone reakcje. Ciężko więc nie odnieść wrażenia, że widzowie wcale nie potrzebują rewolucji, a raczej historii pozostających blisko tego, co pokochali w oryginale. Tutaj jednak czeka nas zupełnie inna historia, więc pojawia się pytanie, co właściwie oznacza uczynienie Mass Effecta „bardziej przystępnym”. Czy chodzi o uproszczenie bardziej złożonych elementów świata? A może o postawienie na bardziej uniwersalne motywy science fiction? Cóż, jeszcze trochę czasu minie, zanim się dowiemy.

Wierni fani, jeśli nie na serial, mogą zwrócić uwagę na grę Exodus – tytuł tworzony przez weteranów BioWare, który może okazać się bliższy duchowi klasycznego Mass Effecta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
Verified by MonsterInsights