Piekielnie średnia gra o demonach. Succubus – recenzja gry

Główna bohaterka gry Succubus

Piękny sukkub zwiedza czeluści piekieł i rozprawia się z każdym szubrawcą w imię króla Nimroda. Oto recenzja gry Succubus.

Krew, nagość i rozczłonkowane ciała – oto składniki idealnej gry gore. Ale Madmind Studio dodało przypadkiem jeszcze jeden składnik – średniawą rozgrywkę. I tak narodził się Succubus. Tytuł, którego głównym atutem (tak jak w przypadku Agony) miała być chyba atmosfera skandalu. Skandalicznie dużo rzeczy wywołujących obrzydzenie, niechęć, wstręt i wszystko, czego do godziny dwudziestej trzeciej w ramówce nie pokazujemy. Ta recenzja gry Succubus przybliży Wam, co w tym tytule daje dużo frajdy, a co trochę mniej. Jak już pewnie zgadliście, rozgrywka daje właśnie mniej.

Jeżeli nie lubicie tworów kultury, gdzie posoka leje się obficie, dzieci są zabijane w każdym stadium ich rozwoju, a bohaterowie bardzo niecenzuralnie do siebie mówią, to sugeruję się zatrzymać i zawrócić do jakiegoś milszego tekstu, na przykład o biedronkach i kolibrach. Czujcie się ostrzeżeni.

To nie Mortal Kombat.

O fabule i bohaterce słów kilka

Tytułowy sukkub, Vidija, to (jak napisali twórcy) demoniczna kapłanka pożądania i dziewczyna króla Nimroda, który w Agony przejął władzę nad piekłem – ta produkcja to bezpośrednia kontynuacja horroru z 2018 roku. Panienka Vidija jednak uznała, że siedzenie w zamku i panowanie to straszna nuda i ona to by chciała tylko mordować i uprawiać miłość, więc przemierza Piekiełko i w nim korzysta z życia demonicy. Ale zaraz! Toż to Baphomet, niszczyciel dobrej zabawy, pogromca uśmiechów szatańskich noworodków.

Niestety próba powstrzymania diabła przed odbiciem krainy cierpienia przez Vidiję nie powiodła się. Straciła skrzydła, broń i nie ma się najlepiej. Chyba czas na nasz ulubiony typ gry – od zera do (anty)bohatera!

Tak oto rozpoczyna się podróż do najgłębszych czeluści. Po drodze przyjdzie nam pokonać wielu przeciwników na dwudziestu arenach w różnych częściach Piekła. Towarzyszyć nam będzie czarny duszek, który opowiada o mrocznym świecie i trochę filozofuje. Szczerze mówiąc, to moja ulubiona postać i słuchanie go jest całkiem ciekawe.

Vidija jest bardzo ładna, wkurzona, niemiła (bo moim zdaniem źle traktuje ludzi, ale o tym później) i jej głos brzmi, jakby paliła o trzy paczki papierosów dziennie za dużo. Naprawdę, gdybym usłyszała panią spod sklepu monopolowego proszącą o pieniądze na napoje wyskokowe i główną bohaterkę tej gry, to bym nie wiedziała, przed którą uciekać szybciej.

Parzystokopytna lubuje się w brutalnych zabójstwach, okaleczeniach i seksie. Nie chciałabym jednak zostawać jej przyjaciółką, ponieważ dość łatwo puszczają jej nerwy i obawiam się, że moje towarzystwo nie bawiłoby jej tak, jak krew lejąca się z mojego gardła. No i wspominałam, że źle traktuje ludzi.

Słuchanie naszego kolegi to czysta przyjemność.

Twoje delikatne kiszki

W grze Succubus rozcinanie kiszek to podstawa rozgrywki. W ogóle dużo obrzydliwości musimy czynić, szczególnie że albo to one są celem misji, albo chociaż nam pasek życia odnowią. Na naszej drodze spotkamy przeróżne kreatury, których projekty momentami naprawdę przyprawiają o wzdrygnięcie i myśl: „Fujka”. Natomiast nawet gdy trup demonów czy wojujących cierpiętników nie ściele się gęsto, to nasza bohaterka z radością dokonuje różnych nieprzyjemności na grzesznikach, którzy tak sobie tylko gdzieś siedzą. Szczególnie że mordowanie „tak po prostu” jest przereklamowane. Lepiej doprowadzić członka nieszczęśnika do stanu wzwodu, by po chwili wyrwać mu żuchwę oraz tegoż właśnie penisa. Albo przeprowadzić szybką aborcję poprzez cios w brzuch panienki w stanie błogosławionym (w Piekle), podnieść jej noworodka i uderzyć ją nim w twarz. Pewna czarnowłosa pani w okularach byłaby bardzo niezadowolona, gdyby ktoś jej kazał w to grać.

Rzecz w tym, że animacje są brutalne i czasami wyglądają całkiem dobrze. Przyznam, że ta z urywaniem członka jest moją ulubioną. I nie chodzi o to, że nienawidzę mężczyzn czy taka ze mnie sadystka. Po prostu ta scena mnie zaskoczyła, jest całkiem nieźle dopracowana i wywołała we mnie taką fascynację i obrzydzenie, że sukkubusiu… Ale naprawdę? Nie przesadzasz troszkę? Niemniej to właśnie chyba coś pożądanego w takich produkcjach – te okropne, a jednocześnie pomysłowe sceny są w jakiś dziwny sposób satysfakcjonujące. Nie żeby mnie, zagorzałej feministki, aborcja też nie jarała.

Dyniogłowi przeciwnicy.

Jak tu się bić, kiedy miecz mi się lepi i to nie wiem, od czego?

Tych animacji jest trochę więcej. Na przykład męczennik ze wzwodem może osiągnąć apogeum piekielnej przyjemności, po czym dojść zieloną spermą na główną bohaterkę. Urocze, prawda? Jednak walka, niestety, wygląda średnio. Są tam jakieś ataki kończące, ale za 2137 razem nużą.

W ogóle walka nuży. A grać na wysokim poziomie trudności nie polecam, bo mam wrażenie, że wrogowie mają tylko przeskalowane życie tak, by trzeba było ich pacnąć naszym Orężem Wszelkiej Zagłady więcej razy niż domyślnie, a to nudzi. I walk nie da się unikać, bo większość celów, które daje nam gra, by skończyć arenę, to: „Zabij wszystkich”.

Zatem zabijamy wszystkich. Trochę to formułą przypomina Dooma albo Painkillera, ale jest gorsze. Walka jest naprawdę nijaka, nawet używanie różnych broni czy mocy pani sukkub nie sprawia, że gra sprawia jakoś dużo przyjemności. Wchodzimy na arenę, wykonujemy zadanie, czasami zabijamy bossa, wracamy do hubu.

Jasne, przeciwnicy są różni, ale naprawdę nie ma tu wyzwania. Chyba że ktoś uważa przeskalowane paski życia i goniącą nas hordę za wyzwanie. Ale ja tak nie uważam, a to moja recenzja gry Succubus. Chociaż wybór oręża jest całkiem przyzwoity, bo mamy jakieś szpikulce, kosy, młoty, miecze, sztylety, to wszystko bije podobnie – nie ma w tym tej mięsistości, jaka w takich slasherach jest podstawą.

Chłop myje dzieckiem podłogę.

Kto piekielny pod ziemią ma dom?

Hub to akurat całkiem fajny wyszedł. To jedyne miejsce w piekle, gdzie Vidija może się umyć robakami czy wykonać codzienną jogę w świetle rzek ognia. Chodzi sobie bez zbroi, więc możemy popatrzeć na jej gołe kopytka (nie żeby zbroja zakrywała dużo ciała). Co można robić w jaskini ciemności, czyli naszym domku?

Standardowo: kupować sobie zbroje, broń, czytać wpisy w kodeksie, zmieniać wygląd Vidiji, żeby prezentowała się bardziej przerażająco. Pamiętacie, że w Cyberpunku 2077 można było dostosowywać wielkość piersi? Tutaj możecie ustawić nawet ich jędrność.

Można też ubrać ją w zbroję, żeby nie świeciła biustem przed byle demonem, bo przecież konkubinie władcy Piekła nie wypada… A w sumie rób, jak uważasz, Vidija, wyglądasz zawsze wspaniale.

Jaskinię możemy umeblować według własnego pomysłu, ponieważ wraz z postępem odblokowujemy inne style pokojów z katalogu szwedzkiej firmy z meblami. Kuchnia jak na Halloween? Świetny wybór. Piekielny przedpokój? Możemy w nim powiesić noworodki z naszej najnowszej kolekcji. Co powiesz na mroźny taras, żeby dodać trochę kontrastu do tych wszechobecnych płomieni? A sala tronowa niech będzie krwawa, bo jakby Cię ktoś odwiedził, to musi widzieć, że nie ma co z Tobą zadzierać. Możemy to rozłożyć na raty, dokładnie.

Swoją drogą, wpisałam sobie w wyszukiwarkę „succubus hub”, bo chciałam coś podejrzeć bez włączania gry. Nie wpisujcie tego, jeżeli mama siedzi obok. Ale w ten sposób też znajdziecie fragmenty rozgrywki. Ogólnie nie grajcie w Succubusa, jeżeli mama siedzi obok.

W jaskini możemy zmieniać wygląd Vidiji.

Czy te wydzieliny wyglądają dobrze? 

Rzekłabym, że przyzwoicie. Miejmy na uwadze, że to nie jest tytuł AAA i może nie być idealnie. Ale mnie ten świat się nawet podoba, chociaż areny są dość ograniczone i wiele elementów otoczenia się powtarza. Do tego mam wrażenie, że niektóre modele postaci są o wiele lepiej zrobione niż inne. Jednak ostatecznie wygląd jest moim zdaniem na plus. Przemierzamy sobie okropne, straszliwe Piekło, w którym spotykamy torturowane bądź uprawiające seks postaci (lub macki).

Muzyka jest mroczna i większość czasu słyszymy krzyki torturowanych grzeszników. Albo jęki. Jednak brakowało mi takiego metalowego, ciężkiego brzmienia. Albo mrocznej elektroniki. Czegoś, żeby nadać tym walkom rytmu, szybkości i siły. Takiej muzyki, która siecze ci mózg, gdy Ty siekasz grzeszników i demony. 

Polacy nie gęsi, słów wulgarnych więcej mają

Przyszło mi grać w angielskiej wersji językowej z polskimi napisami. Bardzo mnie… zauroczyło, jak bohaterowie przeklinają w naszej ojczystej mowie. Bo jednocześnie słucham tego oryginalnego, angielskiego dubbingu – no nie są dla siebie najmilsi, w końcu to sadystyczne demony rozmawiają ze sobą o zemście, mordowaniu i tak dalej, ale kulturka jest zachowana. A po polsku?

Pamiętam, że w Mass Effect jeden z bohaterów, Wrex, bardzo przeklinał w polskiej wersji. Miało to sens fabularnie, w końcu był to wielki, wkurzony chłop z apetytem na destrukcję, ale tylko w języku polskim pojawiało się tyle brzydkich słów. Czy my jesteśmy takim wulgarnym narodem?

Mam tu takie samo odczucie. Słyszę, że polska lokalizacja z angielską widziały się może raz na imprezie, a ta impreza to jeszcze źle poszła i dubbing z napisami to teraz się nie lubią. Mój ulubiony przykład, który się pojawia bardzo wcześnie: „You are both pathetic” – „Obie jesteście zje*ane”. I nie przeszkadza mi to. Bo to bardzo złe demony, one powinny przeklinać.

Przegrałam.

Ocenzurujmy to wszystko

W produkcji jest cenzura, ale da się ją wyłączyć. Właściwie to są dwa typy cenzury – jedna to po prostu kwadraciki na genitaliach i kobiecych sutkach, żeby nie było nic widać (wygląda to mizernie), druga ukrywa aborcje.

Aby to wyłączyć (jaki jest sens grać w brutalną grę o brutalnym zabijaniu i brutalnej erotyce z cenzurą?), należy wejść na stronę twórców i pobrać specjalne DLC 18+. Wtedy kwadraciki, które widzieliście na powyższych zrzutach, magicznie znikną i będziecie mogli w pełni podziwiać wysiłki projektantów postaci.

Succubus – finalne wrażenia

To nie jest nazbyt poważna produkcja i myślę, że potwierdzeniem tego będzie fakt, że da się tutaj zrobić nawet selfie. Pomysł mi się podoba, ale sama rozgrywka jest drewniana i nudna. Chciałabym powiedzieć coś miłego, ale grało mi się ciężko i recenzja gry Succubus powstawała trochę w bólach. Gdy widziałam, jak biegnie w moją stronę horda wojowników, to myślałam: „O matko, znowu…”. Nie powinnam tak myśleć w slasherze, którego obowiązkiem jest sprawiać jak najwięcej satysfakcji właśnie ze względu na walkę i sposoby rozprawiania się z przeciwnikami. Zatem wrażenia z gry Succubus były na średnie, chociaż może warto odpalić produkcję ze względu na całkiem (nie)sympatycznie wyglądający świat.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości GOG.com, na którym również kupicie tytuł.

Kod otrzymaliśmy od sklepu GOG.com!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry