Lalka, o której marzy każda dziewczynka? Poppy Playtime (Chapter 1) – recenzja gry

Poppy Playtime recenzja gry; widok na głowę maskotki Huggy Wuggy

Czy pokusilibyście się o wycieczkę do fabryki zabawek, żeby zobaczyć na własne oczy, co się tam wyprawia po zmroku? Recenzja gry Poppy Playtime (Chapter 1) podpowie Wam, czy to aby na pewno dobry pomysł…

Poppy Playtime (Chapter 1) zagościło na platformie Steam 12 października 2021 roku, ale gra musiała trochę poczekać na grajmerkową recenzję. Przyznaję, że długo kręciłam się wokół tego tytułu, bo to przecież horror jak każdy i nie ma co się śpieszyć. Dodatkowo niebieska maskotka Huggy Wuggy będąca „twarzą produkcji” nie jest moim ulubionym rodzajem pluszaka (team pluszowe króliki). W międzyczasie wokół dystrybucji zabawek stworzonych na podstawie tej charakterystycznej postaci narosły niemałe kontrowersje, gdy nagle zaczęły się pojawiać w rękach przedszkolaków, dużo za małych na tak krwiste gry. To właśnie przykuło moją uwagę. Zaczęłam się zastanawiać, o co w ogóle chodzi i co w niej straszniejszego niż w dowolnej innej humanoidalnej zabawce. Zęby? Szeroki uśmiech? Długie łapki?

Poppy Playtime, widok na postać zabawki Huggy Wuggy

Pierwszy rozdział gry studio MOB Games oddało w ręce graczy za darmo, natomiast kolejne części historii będą się pojawiały jako płatne DLC (aktualnie dostępny jest już Chapter 2). Przejście bezpłatnego prologu zajęło mi około 40 minut. (Trwałoby pewnie krócej, ale trochę czasu poświęciłam na ogólną demolkę. Nie było za bardzo co rozwalać, ale zrobienie bałaganu też satysfakcjonowało.) Kolejne podejście do tytułu, w celach typowo turystycznego strzelania fotek, zajęło mi odpowiednio mniej, ale i tak trafiłam na miejsce, z którym wciąż mam delikatny kłopot. I jako człowiek podatny na jumpscary – zagrożenie atakiem serca. Ale nic to. Okazuje się, że do wszystkiego można się przyzwyczaić. NAWET DO MORDERCZYCH PLUSZAKÓW. Zwiedzanie czas zacząć!

Poppy Playtime (Chapter 1); widok na fabrykę zabawek Playtime Co.

Witajcie w fabryce Playtime Co.!

Zaraz na początku rozgrywki zostajemy poinformowani że pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach, zniknęli wszyscy pracownicy fabryki, a nasz bohater, który także był w niej dawniej zatrudniony, powraca po latach sprawdzić, co się wydarzyło. Zaraz po wejściu do siedziby Playtime Co. możemy się przekonać na własne oczy, że już minęły jej czasy świetności. Na miejscu czekają przybrudzone ściany i okna zasłonięte dyktą, do tego puste opakowania po maskotkach. Chwilowo mamy dosyć ograniczone możliwości, ale warto pozwiedzać. Tu i ówdzie trafią się pudełka ze słodyczami (niestety nie można ich zjeść), tam i owam będą leżały stare zabawki, porzucone i zepsute. Czy czekałam na ich tajemnicze zmartwychwstanie? Tak. W końcu to horror.

Poppy Playtime (Chapter 1); puste pudełka po zabawce Huggy Wuggy

Gra Poppy Playtime (Chapter 1) nie daje zbyt wielu możliwości interakcji z otoczeniem, a i tak uparcie próbowałam wszystkiego dotykać, bo wiecie, poświęcenie konieczne do napisania recenzji (tylko po to, nie, żeby niszczyć czy inne takie). Pierwszym przedmiotem, z którym możemy coś zrobić, jest kaseta VHS z nagranym komunikatem od szefa ochrony obiektu. Facet troszkę się nagadał, ale tak w skrócie – „zawróć, bo będziesz mieć kłopoty”. Później na swojej drodze znajdziemy jeszcze kilka nagrań, które będą niosły coraz bardziej niepokojący przekaz. Mimo wszystko warto się za nimi rozglądać, bo dzięki temu poznajemy losy upiornej fabryczki.

Poppy Playtime; widok na telewizor odtwarzający nagranie z kasety;

Pora także na pierwsze zagadki! Ważnym narzędziem, które będzie nam pomagać w rozgrywce, jest GrabPack, czyli plecak z zamocowanymi rączkami teleskopowymi. Będą służyły do sięgania po przedmioty, a także… do uruchamiania instalacji elektrycznych. Krótki filmik instruktażowy wprowadza we wszelkie niezbędne zasady BHP i możemy ruszać do boju! Nieustraszeni! Niepokonani! Uzbrojeni w łapki, mogący skakać, kucać, biegać i… to właściwie wszystko. Intelekt. Jeszcze to mamy. Dodatkowo możemy również coś tam przechować w inwentarzu, a następnie użyć tego w odpowiednim momencie. Czy potrzeba tutaj więcej? Nie wydaje mi się. W końcu łatwiej się ucieka z wolnymi rękami.

Poppy Playtime; widok na nagranie Video dotyczące GrabPacka

No dobra, ale co z tą lalką, co to wszystkie jej na pewno chcemy?

Przez większość tej niedługiej rozgrywki zastanawiałam się: „czy zaraz będzie ten moment, kiedy coś na mnie wyskoczy?”. Zazwyczaj odpowiedź brzmiała – nie. Napięcie w grze buduje się stopniowo, ale skutecznie. Wszędzie można natknąć się na złowieszcze szelesty, gdzieś nagle pęknie jakaś rura czy inne skrzypienie podrażni uszy. Najbardziej zabójcze okazały się dla mnie klaustrofobiczne przejścia, zakręty i tunele. Wszystkie te sytuacje, kiedy nie wiedziałam, czego się spodziewać za rogiem, wywoływały delikatną panikę. Dowolna fabryka wydaje się zazwyczaj miejscem rozległym, z potężnymi halami produkcyjnymi. Oczywiście tutaj jest podobnie, tylko najpierw trzeba przejść z miejsca na miejsce. A nie zawsze można skorzystać z drzwi, trzeba poszukać dodatkowych przejść. Ale od czego jest nasz niewątpliwy zmysł poszukiwacza przygód! Wszędzie w końcu uda się wcisnąć!

Poppy Playtime; widok na korytarz z zapalonym czerwonym światłem

Kolejne odkrywane pomieszczenia z zagadkami pozwalały mi na chwilkę oddechu, rozejrzenie się i spokojne zastanowienie nad rozwiązaniami. Mam nadzieję, że podobny rytm działań utrzyma się także w kolejnych rozdziałach, bo jak dla mnie ten dreszczyk emocji jest miłym dodatkiem, ale nie musi być dominujący. Same puzzle nie były zbyt trudne, za to czasami wymagały odrobiny zręczności i, mimo wszystko, mogłyby być trudniejsze. Liczę na to, że rozwiną się bardziej w kolejnych DLC. Najczęściej jednak sprowadzały się do odnalezienia potrzebnych przedmiotów, wciśnięcia przycisków w odpowiedniej kolejności czy odnalezienia właściwej drogi wyjścia. Tutaj także każdy głośniejszy dźwięk albo trzask kazały mi się od razu rozejrzeć i upewnić, czy aby mój bohater nie straci zaraz życia.

Poppy Playtime; widok na maszyny produkujące zabawki

No dobra. To teraz ta laleczka, co jest, ale i jej nie ma. Dlaczego fabryka Playtime Co. była tak wyjątkowa? Otóż ich niezwykłym produktem była Poppy, lalka, która potrafiła mówić ludzkim głosem. Niby nic, współczesne zabawki też to potrafią, ale w czasach, kiedy mniej więcej zdaje się dziać akcja gry, nie było to takie oczywiste. Poppy miała być towarzyszką dla dziewczynek, z którą dodatkowo można porozmawiać. Pociągnięcie sznurka sprawiało, że przemawiała dziecięcym głosikiem. Dla mnie jest to dosyć koszmarna opcja, ale też nigdy nie byłam fanką tego typu bawidełek. I o co chodzi z Poppy? Otóż… Długo trzymałam Was w napięciu, ale obawiam się, że akurat tego nie mogę Wam powiedzieć i musicie sami sprawdzić. Dodam tylko, że sama nie wiem, co będzie dalej, mogę tylko przypuszczać. Jaki udział w dziwnych zdarzeniach może mieć mała laleczka?

Poppy Playtime (Chapter 1); czerwony pokój, pośrodku którego znajduje się lalka Poppy zamknięta w pudełku

Wrażenia z gry Poppy Playtime (Chapter 1) poznaliście dzięki upiorności Playtime Co.!

Czy było strasznie? Kilkukrotnie podskoczyłam na fotelu z delikatnym okrzykiem zaskoczenia. Być może prawie zrzuciłam kota z kolan. Tylko niekoniecznie były to okrzyki trwogi, a zwierzak nieomal niesłusznie zleciał. Nie odczułam wielkiej różnicy w stosunku do innych ogrywanych horrorów i nie, to nie znieczulica, bo jestem bardzo podatna na wszelkie straszaki. Motyw fabryki zabawek jest dla mnie interesujący, ale nie na tyle, żebym myślała o grze Poppy Playtime (Chapter 1) więcej niż to konieczne do napisania niniejszej recenzji.

Poppy Playtime; widok na kolorowy zabawkowy pociąg

Być może kolejne rozdziały sprawią, że historia stanie się wielowymiarowa i faktycznie straszna? W tym momencie otrzymujemy jedynie zlepek prostych zagadek z momentami panicznych ucieczek. Mimo stopniowego budowania atmosfery i klimatycznej ścieżki dźwiękowej nie odczuwam potrzeby dalszego poznawania tej historii. Oczywiście nie zamykam sobie drogi na przyszłość, bo prawdopodobnie skuszę się na ogrywanie dalszych losów przy okazji kolejnych growych wyprzedaży. Tylko widzicie – ten tytuł na pewno nigdy nie będzie moim pierwszym wyborem.

Redaktorka: krolyczekPoppy Playtime; widok ekranu wywołanego przez śmierć postaci

Scroll to Top
Verified by MonsterInsights