Żniwa klątwy. What Remains Of Edith Finch – recenzja gry

Zrzut ekranu przedstawia ogromny dom Finchów, który wygląda bardzo baśniowo i chaotycznie.

Historie przepełnione magią, tragedie ubrane w baśniowość, edypowskie przeznaczenie. Oto recenzja gry What Remains of Edith Finch.

Nigdy nie sądziłam, że gra oparta głównie na narracji może wywołać u mnie tyle różnorodnych emocji. Przyznać muszę, iż w ostatnim czasie nieczęsto okazję mam sięgać po tego typu tytuły – eksploracyjne, zaangażowane społecznie, powieściowe. Jednak osoby śledzące poczynania studia Giant Sparrow nie powinny być zdziwione tego typu grą. The Unfinished Swan mógł podpowiedzieć nam, w którą stronę twórcy będą zmierzać z następnymi projektami – i cieszę się, że obrali sobie właśnie taki kierunek. W tej recenzji What Remains of Edith Finch pragnę podzielić się moimi głębokimi wrażeniami z tej niesamowitej podróży narracyjnej.

Zrzut ekranu przedstawia ogromny dom Finchów, który wygląda bardzo baśniowo i chaotycznie.

„Jednak zamiast rodziny pozostały po niej tylko wspomnienia”

Historię rodziny Finchów poznajemy oczami Edith, jedynej żyjącej reprezentantki tego nazwiska. Po kilku latach od wyprowadzki pojawia się ona w domu rodzinnym z kluczem, który dostała od matki. Powraca na stare śmieci z jednym zadaniem – odkryć na nowo każdą tragedię, która przydarzyła się Finchom. Fabuła to dosłownie zlepek kilkunastu historii połączonych ze sobą miejscem akcji oraz narratorką, przez którą filtrujemy przedstawianą nam rzeczywistość. Pewnie wielu z Was mogłoby pomyśleć – proste i niewciągające. Otóż nic bardziej mylnego!

Gra zdecydowanie łapie za serce i to niejednokrotnie. Twórcy zaangażowali się, aby przedstawić każdą historię w oryginalny, twórczy sposób. Niektóre wątki jednak wybijają się zdecydowanie bardziej, przyćmiewając tym samym resztę. Być może był to konkretny zabieg, mający za zadanie podkreślić ich emocjonalne uderzenie, złożoność czy znaczenie dla samej Edith. Niemniej jednak, przy którymś podejściu z kolei, różnica między niektórymi wątkami bardziej wybrzmiewa.

Narracja jest niewątpliwie intrygująca. Główna bohaterka krocząca po śladach rodziny i odkrywająca zakamarki jej życia wciąga gracza w wir emocji i refleksji. To właśnie ta subtelna różnica między historiami, ich znaczeniem dla Edith i jej interpretacją rzeczywistości sprawia, że opowieść staje się wielowarstwowa i głęboko poruszająca. Warto do niej wracać, dostrzegać nowe niuanse i emocje, które przemykają między linijkami.

What Remains of Edith Finch, grafika przedstawia zabałaganiony pokój, któregoś z domowników. W tle widnieje napis, monolog narratorki/głównej bohaterki - Edith.

Odważne motywy

Trudna tematyka zdecydowanie nie jest straszna studiu Giant Sparrow. Przy tym tytule również postawili na solidną, (dla niektórych być może) kontrowersyjną treść. W grze The Unfinished Swan odbiorcy mieli kontakt z tematem śmierci. Podobnie w What Remains of Edith Finch poruszane są wątki takie jak śmierć, trauma, przemijanie i choroby psychiczne. Owe tematy nie są jednak potraktowane po macoszemu, a każda tragedia jest przedstawiona w rzetelny sposób. Niektóre wątki są ukazane z perspektywy dzieci, co momentami jednocześnie dodaje niebanalności. Da się również odczuć dodatkowy ładunek emocjonalny ze względu na dziecięcy punkt widzenia

Gra eksploruje nie tylko te ciężkie doświadczenia, ale także sposób, w jaki postaci przystosowują się do tych wyzwań i odnajdują sens w życiu mimo napotykanych trudności. Giant Sparrow udowadnia, że odwaga to nie tylko poruszanie trudnych kwestii, ale także empatyczne, dogłębne zrozumienie ich istoty. Ich najnowsza produkcja to zarówno podróż przez niepokojący świat, jak i inspirująca wyprawa ku nadziei i odkryciu siły w najbardziej nieprawdopodobnych miejscach. Tytuł ten od razu skojarzył mi się z The Suicide of Rachel Foster (recenzja na stronie), tak trudną tematyką, jak i szatą graficzną.

Grafika przedstawia dłoń głównej bohaterki, Edith, trzymającej dmuchawca.

Mechaniczne mankamenty

W innych tekstach o What Remains of Edith Finch wielokrotnie przewijało się sformułowanie „symulator chodzenia”. Ja również, niestety, muszę zgodzić się z tym stwierdzeniem – gra bowiem nie oferuje zbyt wielu innych mechanik, które rozbudowałyby rozgrywkę czy chociażby ucieleśniły całą historię bardziej. Nawet samo sterowanie może być momentami problematyczne i zaburzające immersję – w moim przypadku ruchy myszy były źle interpretowane, co przyprawiało o lekkie zirytowanie. Polecam więc wszystkim zainteresowanym ową grą, aby zdecydowały się jednak na sterowanie klawiszami w momentach interakcji z przedmiotami. Jest to mniej problematyczna opcja.

Niektóre sekwencje wręcz nieszablonowo przedstawiają tragedię, tak jako ukazano to w przypadku Calvina czy Barbary. Niemniej jednak, poszczególne historie są potraktowane bez należytej staranności. Momentami rozgrywka staje się męcząca, podczas gdy w innych przypadkach – wręcz przeciwnie! Pewne fragmenty są zaskakująco krótkie, co sprawia, że mechanika gry przez większość czasu nie wydaje się wystarczająco rozbudowana, by wykraczać poza ramy typowego walking-simulatora.

Pomimo ubogiej mechaniki gra potrafi obronić się złożoną, intrygującą fabułą. Jeśli miałabym jedno dodatkowe życzenie, to chciałabym, aby oferowała więcej interaktywności – chociażby dodatkowych parę przedmiotów, które pozwoliłyby bardziej zżyć się z bohaterami nie tylko przez pryzmat historii ich śmierci.

Zrzut ekranu przedstawia kolorowy, maksymalistyczny pokój głównej bohaterki Edith.

Wizualnie dopełniające narracje

What Remains of Edith Finch świetnie wizualizuje historie, co widać po zrzutach ekranu migających między akapitami. Gra wydaje się pod tym względem bardzo dobrze dopracowana. Przyznam, że tytuł ten jest jednym z piękniejszych, w jakie grałam.

Projekt domu bardzo dobrze reprezentuje rodzinę Finch – pełną wyobraźni i chaosu. Każdy pokój w dość jasny sposób przedstawia nam charakter właściciela, bardziej przybliżając nas do postaci i ich tragedii. Kolorystyka również robi swoją robotę. Mimo szarości za oknem, barwne wnętrze domu kusi do eksploracji, zachęcając do odkrywania w nim jak najwięcej. Baśniowości dodają wszystkie tajemnicze przejścia, które na pewno ucieszą Wasze wewnętrzne dziecko. Jak już mowa o wizualiach, warto pochwalić tutaj sekwencje kreskówkową Barbary Finch, która absolutnie skradła moje serce. Jej historia została oddana w bardzo kreatywny sposób.

Uwaga! Jeśli planujecie w najbliższym czasie budowę domu, to mogę od razu ostrzec – tytuł ten może namówić Was na, być może, bardzo ekscentryczne pomysły!

What Remains of Edith Finch, grafika przedstawia starszą kobietę stojącą na tarasie, wpatrującą się w odjeżdżające z posesji auto, z główną bohaterką w środku.

Chcę więcej! What Remains of Edith Finch – finalne wrażenia

Po zagraniu w What Remains of Edith Finch zdecydowanie czuję niedosyt. Mało tytułów wzbudziło we mnie takie zainteresowanie, nie przejawiając przy tym żadnych cech typowych dla gier akcji czy przygodówek. Pomimo skromnej mechaniki fabuła wciąga swoją głębią i emocjonalnym bogactwem. To, czego brakuje w interaktywności, gra nadrabia niezwykłym narracyjnym doświadczeniem, które wciąga odbiorców w mistyczną historię rodziny Finchów.

Od początku rozgrywki można również wyczuć, że jest to bardzo osobisty projekt. Twórcy zrobili dobrą robotę przelewając (być może własne) przeżycia i wrażliwości na fabułę gry.

Daję temu tytułowi solidne 7,5/10 i lecę szukać gier, które wzbudzą we mnie podobne odczucia i refleksje!

Scroll to Top