Trzy klocki, dwie dziewczyny i jedna wspaniała randka kończąca się niezwykłymi przeżyciami. Oto recenzja gry HuniePop 2: Double Date.
Czasami mam ochotę odpocząć, nie denerwować się skomplikowaną rozgrywką czy stawianymi przede mną wyzwaniami. Chcę się pobawić przy jakiejś przyjaznej, niewymagającej formie, która będzie absolutnie niezobowiązująca. HuniePop 2: Double Date, czyli kontynuacja udanej produkcji o randkowaniu z anime dziewczynkami, to idealna produkcja na wyluzowanie, chociaż potrafi wymęczyć nasze szare komórki, o czym zaraz opowie ta recenzja. Kto by pomyślał, że gra z gatunku „połącz trzy elementy” może tak wciągać, a przy okazji nagradzać nas ładnymi obrazkami z dziewczynami. Produkcja od HuniePot naprawdę dała mi dużo dobrej zabawy, przy czym przyznam, że „jedynka” aż tak mi nie podeszła.

Dwie dziewczyny i jedna
Może się nie domyśliliście, ale tytuł gry to HuniePop 2: Double Date (ang. podwójna randka), zatem recenzja będzie teraz opowiadać o wspaniałości spotykania się z dwiema paniami. Naszym głównym celem jest trójkąt z dwójką napotkanych dziewczyn. Kombinacji randek mamy dwadzieścia cztery i możemy spotkać łącznie dwanaście dziewczyn. To oznacza, że z każdą z nich możemy się spotkać po cztery razy w przeróżnych okolicznościach i pozycjach.
Na samym początku rozgrywki możemy wybrać, jaką płcią chcemy grać. Nie ma to wielkiego znaczenia, jednak zawsze doceniamy takie smaczki. Jeśli gramy dziewczyną, inne postaci odnoszą się do nas jako do dziewczyny, czynności seksualne też są związane z damskimi możliwościami (mówimy o standardowym zestawie narządów płciowych). Nawet nazwy poziomów trudności są inne w zależności od płci.


Rozgrywka dla najmądrzejszych
Kiedyś uważałam, że „połącz trzy elementy” to trochę nijaki gatunek i głupio się przyznawać, że gra się w takie rzeczy w miejscach innych niż toaleta albo tramwaj. Teraz jednak uważam się za eksperta w dziedzinie takich gier o zabarwieniu hentai, zatem gdy zobaczyłam, że mogę wybrać najwyższy poziom trudności „Femcel” (to słowo językowo nie ma żadnego sensu), od razu to zrobiłam. Okazało się, że naprawdę mam przed sobą wyzwanie.
Randkowanie z dwiema dziewczynami naraz jest naprawdę trudne. Musimy cały czas mieć na uwadze, żeby ich nie przemęczyć; żeby wybierać kryształki, które najbardziej lubią; żeby dawać im prezenty w dobrym momencie; że mają swoje traumy, zboczenia i cechy charakteru, które mogą mocno utrudnić grę.
Przykładowo, przez połączenie różowych serduszek dostajemy mnożnik, dzięki któremu nasze kompilacje będą dawały więcej punktów, jednak serduszka fioletowe wywołują nagły gniew, nienawiść, oburzenie i chęć zakończenia randki przez jedną z dziewczyn. Przy czym jedna bohaterka – gotka buntowniczka – działa w tym wypadku na odwrót i to fioletowe serduszka dadzą pożądany mnożnik, a różowe gniew.
A tych utrudnień każda z dwunastu bohaterek ma kilka i są one powiązane z ich charakterami. Modelka z alergią nie przyjmie w prezencie kwiatów, MILF, która wiele przeszła w życiu, będzie sprawiała, że na planszy znajdziemy więcej smutnych fioletowych serduszek, ale ona będzie na nie odporna – i tak dalej.

Jak randkować umiejętnie?
Poza najnormalniejszym łączeniem kryształków podczas właściwej rozgrywki niewiele się tu dzieje. Słuchamy dialogów, kupujemy dziewczynom prezenty i buty (to są różne rzeczy, zapewniam), dowiadujemy się o ich cechach charakteru i zakochujemy się w tych jakże odmiennych duszach. Da się być z dziewczynami również bez rozmawiania, ale po co sobie odbierać ten element rozgrywki, jak poznawanie partnerek w symulatorze randkowania.
Ciekawym elementem jest pasek wytrzymałości dziewczyny, który wyczerpujemy przy każdym ruchu zrobionym dla niej. Jeżeli całkowicie go zużyjemy dziewczyna będzie potrzebowała chwili odpoczynku i nie będziemy mogli zdobywać u niej punktów. Jej energia regeneruje się, gdy zajmujemy się drugą partnerką. Gdy obie dziewczyny się nazbyt zmęczą lub zdenerwują naszymi złymi manierami, randka od razu się kończy, a my zostajemy z niczym.

Obraz i udźwiękowienie dla dorosłych
Podstawowa wersja gry jest ocenzurowana, dlatego jeżeli chcecie zobaczyć coś więcej, to należy pobrać oficjalną łatkę. Niemniej nie ma tam zbyt wielu scen erotycznych, po prostu przy ukończeniu dwóch randek z daną parą dostaniemy ładny obrazek z dziewczynami. Żadnych animacji czy minigierek z tym związanych, jak to czasem bywa.
Natomiast radzę uważać na dźwięki, bo są bardzo wymowne i głośne. Cenzura nie chroni Was przed głosami jak z filmu hentai. Ciocia Marqi i jej recenzja ostrzegają – noście słuchawki, gdy gracie w HuniePop 2: Double Date.
Jednak to bardzo spokojna gra, jeżeli chodzi o ten gatunek. Jest bardzo przystępna, elementy seksualne są w miarę nienachalne i wątpię, żeby wywołały u kogoś oburzenie.

HuniePop 2: Double Date – finalne wrażenia
Bawiłam się z HuniePop 2: Double Date wybornie i pewnie ta recenzja pokazała Wam, jak pozytywne są moje wrażenia. Poziom zróżnicowania bohaterek i realne wyzwanie naprawdę dały mi dużo frajdy, kilka przekleństw pod nosem i satysfakcję, gdy udało mi się doprowadzić randkę do pozytywnego końca. Nie spotkałam się jeszcze z tym, aby w grach tego typu prowadzić spotkanie w tym samym momencie na podwójnej randce. Jest to naprawdę świeże i teraz już znam wszystkie wady i zalety poligamii. Mogę ten tytuł polecić z czystym sumieniem każdemu, kto ma ochotę na układanie kryształków z pikantnym sznytem. Co może być lepsze niż jedna anime dziewczynka, która chce się z nami przespać za nienaganne przejście planszy? Dwie anime dziewczynki!
Recenzja powstała dzięki uprzejmości platformy GOG.com, na której możecie kupić grę.


