Od lat druga wojna światowa jest „wdzięcznym” tematem dla twórców gier. Jednak tym razem realia i status legendy nie wystarczyły, by zadowolić fanów. Pierwsze opinie o Sudden Strike 5 na Steamie prezentują nieciekawy obraz.
Seria zapoczątkowana przez rosyjskie studio Fireglow Games, a obecnie rozwijana przez węgierskie Kite Games, to legenda wśród miłośników strategii. Sudden Strike było jedną z pierwszych produkcji kładących większy nacisk na taktykę, a nie na ekonomię. Dzięki temu gracze mogli skupić się bardziej na walce i manewrach. Szczególne uznanie zdobyła druga część, która oferowała większe mapy i więcej jednostek niż „jedynka”. Z kolei pierwsze opinie po premierze Sudden Strike 5 wskazują, że z trudem dźwiga ona kultowość poprzedniczek.
Na co zwracają uwagę zawiedzeni fani? Dostrzegają przede wszystkim negatywny stosunek ceny do otrzymanej zawartości. W komentarzach czytamy, że produkcja oferuje niewiele więcej niż poprzednia odsłona, a przy tym – mniejszą płynność rozgrywki. W recenzjach często przewija się również zarzut dotyczący nieczytelnego interfejsu użytkownika (mniejsza intuicyjność przy większym nacisku na mikrozarządzanie). Niektórzy jednak zwracają uwagę na to, że gra przypomina pierwsze tytuły z początku lat 2000, co akurat traktują jako zaletę.
Tryb online też zawodzi
Poza tym – niezadowolenie budzi tryb wieloosobowy. Obecnie w starciu online może wziąć udział maksymalnie czterech graczy (2 na 2) i tylko na dwóch mapach. W przypadku realiów drugiej wojny światowej faktycznie wydaje się to dużym ograniczeniem, biorąc pod uwagę liczbę i zróżnicowanie teatrów działań wojennych. Dodajmy, że w poprzedniej odsłonie „podstawka” na premierę także oferowała niewiele, bo cztery areny. Dopiero darmowe łatki dodały kolejne mapy. Od początku jednak można było rozgrywać mecze nawet z ośmioma uczestnikami naraz (w trybie 4 na 4).
Aktualnie na Steamie pierwsze opinie o Sudden Strike 5 są mieszane, a 65% nabywców jest zadowolonych. Dane o liczbie grających jednocześnie również pokazują, że produkcja radzi sobie co najwyżej średnio – mimo niedawnego debiutu. W jednym momencie grały w nią maksymalnie 972 osoby. Trudno orzec, czy problemy z grą to efekt presji ze strony Kalypso Media (uwzględniając fakt, że wydawca z powodzeniem przywrócił do życia inną, kultową markę – Commandos), czy innego czynnika. Gracze mogą mieć nadzieję, że, podobnie jak przy premierze poprzedniej części, także tutaj szybko zostaną wydane darmowe łatki, które wzbogacą tytuł.

