Niestety nie mamy dobrych wieści – Komisja Europejska odrzuca Stop Killing Games. Mimo wszystko organizatorzy się nie poddają.
Mimo ogromnego zaangażowania, inicjatywa Stop Killing Games została odrzucona przez Komisję Europejską. Urzędnicy nie zgodzili się na postulaty graczy, którzy domagali się nowych przepisów chroniących cyfrowe produkty przed celowym wyłączaniem serwerów przez wydawców. Uznali, że obecne prawo unijne w wystarczający sposób zabezpiecza interesy konsumentów.
W oficjalnym oświadczeniu Komisja Europejska podkreśliła, że dostawcy gier wideo już teraz muszą jasno informować klientów o czasie trwania umów oraz zasadach ich rozwiązywania. Przepisy te zmuszają firmy do transparentności jeszcze przed momentem zakupu. Zdaniem komisji, zamiast tworzyć nowe regulacje, urzędnicy powinni skupić się na edukowaniu graczy oraz skuteczniejszym egzekwowaniu istniejących narzędzi prawnych. Te argumenty nie przekonują inicjatorów Stop Killing Games, a ci nie kryją rozczarowania. Nie zamierzają się poddać i mają już plan awaryjny. Zamierzają teraz lobbować w Parlamencie Europejskim i wprowadzić odpowiednie poprawki bezpośrednio do nowo powstającej ustawy Digital Fairness Act (ustawy o sprawiedliwości cyfrowej).
Pojawiły się także głosy, że w tym wszystkim jest drugie dno. Zaledwie dwa tygodnie przed ogłoszeniem decyzji dyrektor Ubisoftu, Yves Guillemot, spotkał się za zamkniętymi drzwiami z wysokimi urzędnikami Komisji Europejskiej. To właśnie to studio zapoczątkowało globalny protest, gdy wyłączyło serwery gry sieciowej The Crew i zablokowało do niej dostęp legalnym nabywcom. Nie ma oficjalnego potwierdzenia, że to spotkanie miało wpływ na decyzję, ale budzi to niemałe kontrowersje.

