Po co najwyżej średnio udanym BF 2042, wygląda na to, że Elektronicy zaczęli sobie mocno brać do serca głosy społeczności. Jednym ze skutków jest poprawka do systemu strzelania, która ma niedługo wejść do Battlefielda 6.
Balans w produkcjach sieciowych to jedna z największych bolączek FPS-ów. W ich przypadku duże znaczenie ma zarówno poczucie broni, jak i czas do eliminacji przeciwnika (TTK – Time To Kill). Jak wiele nerwów kosztują te aspekty rozgrywki, wiedzą i gracze, i twórcy, w tym DICE. Wygląda jednak na to, że ktoś w końcu usłyszał głosy społeczności. Deweloperzy ostro dopracowują bowiem system strzelania w Battlefield 6. Mają przy tym ambicję, by stworzyć maksymalnie satysfakcjonujące mechaniki.
Najnowsza odsłona Pola Bitwy na tle poprzedniej części to niewątpliwy sukces. Choć dla wielu niekwestionowanym królem jest wciąż „jedynka”, to niektórzy w najnowszej odsłonie widzą duchową spadkobierczynię Battlefielda 4. Wciąż jednak ma kilka elementów wymagających szlifu, a właśnie powołany do życia cykl materiałów deweloperskich zdradza, jak twórcy zamierzają je poprawić. Jakie zmiany mamy zobaczyć w systemie strzelania?
Przede wszystkim odrzut broni. Po wdrożeniu łatki uzbrojenie ma zachowywać się bardziej realistycznie i zapewniać bardziej zróżnicowane wrażenia. Dzięki temu gracze zyskają szansę, by dobrać najlepsze wyposażenie do preferowanego stylu gry. Planowane zmiany dotyczą także wspomnianego czasu do wyeliminowania wroga. Modyfikacja ma obejmować m.in. obrażenia zadawane przy trafieniu w wybraną część ciała oraz uszkodzenia przy strzelaniu na krótkim i długim dystansie.
Nim zmienione mechaniki wejdą w życie, najpierw trafią na testy. Jeśli się sprawdzą – najpewniej czeka nas mała rewolucja. Warto też śledzić wspomniany cykl. Ma on być usprawnieniem komunikacji między twórcami a graczami. Jeśli uwzględnimy inne poprawki, w tym m.in. poszerzenie przestrzeni powietrznej, to można przyjąć ostrożne założenie, że Battlefield 6 idzie w naprawdę dobrym kierunku.

