Kiedy dama w opałach zaczyna stanowić problem?
Angielskiego wyrażenia damsel in distress nie używa się w innych sytuacjach niż kiedy mówimy o kobietach znajdujących się w specyficznej sytuacji – to archaiczny termin. Wywodzi się z języka francuskiego demoiselle en détresse. Łączy się go ze średniowiecznymi opowieściami o rycerzach, którzy chronili słabą płeć (to wyrażenie chyba jest tu na miejscu). Była to część kodeksu rycerskiego i postrzegano to jako szlachetne zachowanie. Pamiętacie opowieści o księżniczkach uwięzionych w wieżach? Mężczyzna spełnia się w takiej historii dzięki temu, że może uratować kobietę swoich marzeń. Ta zaś w takim ujęciu sprawy jest właściwie tylko narzędziem narracyjnym. Motyw damy w opałach to bardzo wdzięczny materiał dla scenarzystów, również w grach wideo.
Weźmy kilka popularnych produkcji, nowych i starych. W serii Mario główny bohater szuka ukochanej księżniczki Peach. Podobnie w Dragon’s Lair, w którym Dirk musi uratować Daphne. Geralt w Dzikim Gonie goni (hehe) za Ciri. W Orzammarze w Dragon Age: Origins (zajrzyjcie do recenzji!) poszukujemy Brandy, żony Oghrena (chociaż kto grał, ten wie, czy ona faktycznie potrzebuje ratunku). Bastilę w KOTOR też trzeba uratować. Resident Evil 4 oparto na poszukiwaniu i ratowaniu Ashley, córki prezydenta. Jak widzicie, damy znajdowały się w opałach praktycznie od zawsze. Jednak czasem motyw ten dominuje nad całą fabułą, innym razem jest tylko urozmaicającym ją dodatkiem.
Źródło: Ryan Quintal, Unsplash
Jest tylko jedno miejsce dla prawdziwej damy
I są to opały. Na czym właściwie polega trop damsel in distress? Kobietę (najczęściej młodziutką) umieszcza się w jakimś niebezpieczeństwie – często porywa ją główny złol. Niekiedy jest też zahibernowana, a zawsze – zagraża to jej życiu oraz cnocie (chociaż to drugie jest czasem w domyśle). Dziewczyna najczęściej jest ukochaną protagonisty, rzadziej jego matką, córką lub inną ważną dla niego osobą.
Motyw ten wykorzystuje się głównie po to, żeby popchnąć akcję, chociaż, przyznajmy, jest to pójście na łatwiznę. Nie trzeba dużo myśleć nad fabułą, jeśli protagonista ma taki prosty motor do działania. Na przykład gdyby nie porwanie Peach, Mario nie musiałby jej ratować, czyli cała kultowa gra stawałaby się bezprzedmiotowa. Ale nie tylko – jak już wspominałam, Wiedźmin 3: Dziki Gon również częściowo bazuje na tym motywie, bo szukamy „córki” Geralta, Ciri. Jednakże podejście scenarzystów tych dwóch gier jest skrajnie różne.
Najklasyczniejsza wersja damy w opałach to zatem porwana panna, uprzedmiotowiona przez fabułę, dodatkowo jest właściwie bezwolna i bezradna (co najwyżej krzyczy o pomoc). Damsel in distress to znakomite narzędzie narracyjne i często główny motyw działania głównego bohatera. Do tego gra ma dzięki takiej postaci zyskać głębię emocjonalną – mamy w końcu utożsamiać się z przejętym całą sytuacją protagonistą.
Skąd ta popularność?
Być może na początku przetwarzanie tego tropu w grach pozwalało dotrzeć do głównej grupy docelowej ich twórców – młodych cis hetero chłopców. Trzeba więc było uderzyć w ich fantazje o byciu rycerzem na białym koniu, który ratuje i tym samym zdobywa ukochaną (ona tu nie ma nic do gadania). Sama ukochana (jej cechy charakteru czy historia) nie musiała być w żaden sposób widzom przybliżana – wystarczyła sytuacja, w której się znajdowała.
Co ciekawe, w popkulturze zaczęto przetwarzać ten trop bardzo szybko. Przypomnijmy sobie na przykład film King Kong, w którym już w latach 30. potwór biegał po mieście z kobietą (dosłownie) w garści. Nie zapominajmy, że Mario początkowo miał na imię Jumpman, był stolarzem i głównym bohaterem gry o nazwie Donkey Kong, co było wyraźnym nawiązaniem do wielkiej małpy!
Im dalej w las, tym więcej fantazyjnych przeróbek. Przewrotnym przetworzeniem tego schematu narracyjnego można określić pierwszą część Shreka – wszak księżniczka całkiem świadomie czeka tam na wspaniałego księcia, którym okazuje się zielony potwór. Wszystko jest na opak.
Schematy też się rozwijają
No właśnie, jak ten motyw wyewoluował? Po pierwsze, scenarzyści zaczęli bardziej się przykładać do rozwijania relacji między bohaterem a jego uwięzioną ukochaną, co jest dobrym sposobem na uwiarygodnienie całego schematu. Po drugie, równolegle zaczęto dodawać głębi postaciom kobiecym – wcześniej były one uprzedmiotowione, wszystkie miały te same cechy (uroda w kanonie, słabość, bezbronność), zaczęto jednak dążyć do ich upodmiotowienia.
Coraz rzadziej zależność przedstawia się już w ten sposób, że bohaterkę trzeba ratować, PONIEWAŻ jest taka bezradna i zagrożona. Wiarygodne damy w opałach mają swój charakter, swoją historię i powoli przestają być półnagimi pannami o wyglądzie topmodelek, które wołają o pomoc lub wzdychają. Niestety nawet po tych kilku krokach do przodu relacje przedstawione za pomocą takiego schematu są nierówne – kobieta wciąż jest bierną stroną, która bezradnie czeka na ratunek, co postrzega się jako atrakcyjne. Wzmacnia to przekonania, że brak sprawczości to normalna sytuacja dla kobiecej bohaterki w grze.
Kolejnym krokiem na drodze do upodmiotowienia kobiet jest stawianie ich w roli grywalnych bohaterek. Księżniczka Peach dostała na przykład swoją własną grę. W Super Princess Peach z 2005 roku to Mario zostaje porwany (ten motyw też ma swoją nazwę – to distressed dude, czyli koleś w opałach, ale to temat na osobny artykuł), a księżniczka usiłuje go ratować i jest główną protagonistką w grze. Tendencja się utrzymuje – w GTA 6 też ma się pojawić grywalna kobieca protagonistka.
Bardziej złożonym przykładem jest Ciri. Wprawdzie Geralt szuka jej przez większość Dzikiego Gonu i jest to jego główny motywator, jednak w tle dzieje się mnóstwo innych interesujących rzeczy. Trwa wojna, co wpływa na niektóre zadania i decyzje Geralta. Ciri zaś całkiem nieźle radzi sobie sama – mamy nawet sekwencje, w których jest ona grywalną bohaterką. Dziki Gon jest więc świetnym przykładem na wykorzystanie tego motywu i nie stawianie go jednocześnie na pierwszym planie. Twórcy zręcznie go przetworzyli i wpletli w fabułę.
Tak samo dzieje się, gdy bohater ma głębsze motywacje, a damy ratuje z opałów w zadaniach pobocznych. Dużo takich questów opiera się na tym tropie (np. w nowych grach z serii Assassin’s Creed uwalnia się ludzi z klatek w twierdzach) – ktoś zniknął, porwano go lub uwięziono i musimy tego kogoś uratować, za co dostajemy punkty doświadczenia itd. Ten schemat zadania jest przerabiany w wielu produkcjach na wszystkie strony.
Co w tym złego?
Wbrew pozorom – całkiem sporo rzeczy. Większość tekstów kultury opartych o trop damy w opałach właściwie nie opowiada o kobietach – bo są one tam przedmiotem, a nie podmiotem. Postrzegane jako skarb albo nagroda za wykonane zadanie, czasem wydają się wręcz własnością bohatera. Po prostu uzasadniają wspaniałą męską przygodę. Uciekanie się do tego tropu w wersji najbardziej tradycyjnej, bez podejścia krytycznego, jest po prostu leniwym sposobem na rozpoczęcie fabuły.
A do tego ma bardzo szkodliwe skutki. Przecież nie żyjemy w próżni i to, że kobiety są wciąż przedstawiane jako bierne i bezwolne obiekty niezdolne podjąć żadnej akcji, żeby się samodzielnie uwolnić, oddziałuje na sposób myślenia o naszej płci. Niektórzy pewnie po części przez to nadal wierzą w mit, że kobiety są kruche, delikatne i trzeba się nimi opiekować (życzliwy seksizm to też seksizm). Takie myślenie jest legitymizowane tekstami kultury, które bezkrytycznie podchodzą do schematów narracyjnych uprzedmiotawiających kobiety, jak dama w opałach.
W takich grach często trywializuje się też kobiece cierpienie. Spójrzmy choćby na serię God of War. Śmierć ukochanych kobiet Kratosa musiała nastąpić, gdyby nie to, można powiedzieć, że nie byłoby w ogóle pierwszej części tej gry. To jego najważniejsza motywacja. Znowu kobiety są traktowane przedmiotowo – muszą zginąć (i to w jaki sposób!), żeby napędzić fabułę. To prosty sposób na rozwój charakterologiczny męskiego bohatera. Nie musimy dobrze znać kobiecych postaci, nie muszą one właściwie mieć żadnych cech charakteru, wystarczy, że umrą, najlepiej w jakiś widowiskowy sposób.
Pamiętajmy jedno. Krytyczne podejście do dzieł kultury, a więc do gier również, i analizowanie ich (choćby pod kątem powtarzających się motywów) wcale nie oznacza, że nie możemy jednocześnie się cieszyć nawet najbardziej wytartym tropem. Poza tym motywy, takie jak dama w opałach, są najczęściej osadzone w szerszym, interesującym kontekście. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy stają się główną osią fabuły i nie prowokują żadnej refleksji.





