Jeśli zastanawiacie się, czy warto zagrać w Echoes of the Plum Grove, ta recenzja przybliży Wam jeden z bardziej nieoczywistych symulatorów farmy ostatnich lat.
Echoes of the Plum Grove z pozoru przypomina klasyczny symulator farmy, w którym dbamy o plony i zwierzęta w rytmie czterech pór roku. Twórcy gry zadbali jednak również o rozbudowane relacje sąsiedzkie i rodzinne, system pokoleń oraz losowe zdarzenia, które potrafią wywrócić spokojną codzienność do góry nogami. W tej recenzji przyglądam się temu, jak Echoes of the Plum Grove wypada w praktyce i czym wyróżnia się na tle innych gier cozy.
Na rynku dostępnych jest dziś tak wiele symulatorów farmy, że nietrudno się w nich pogubić. Popularność tego gatunku trudno oddzielić od sukcesu Stardew Valley, którego recenzję też przeczytacie u nas na stronie. Twórcy Echoes of the Plum Grove podeszli jednak do tematu w sposób wyraźnie nieszablonowy – zaczynając od oprawy wizualnej, a kończąc na mechanikach chorób, pogrzebów czy możliwości pozbywania się nielubianych mieszkańców.
Sielankowy wygląd gry przypominający dziecięce kolorowanki ożywione na ekranie to zaproszenie do relaksującej rozgrywki. Ta zaś z czasem odsłania mniej oczywiste, a nawet mroczne oblicze.
Nie tak miał wyglądać ten dzień
Echoes of the Plum Grove zaczyna się od wydarzenia, które trudno nazwać sielankowym. Burza niszczy statek, a sterowana przez nas postać trafia na brzeg Honeywood jako jedyny ocalały. Ten krótki, ale sugestywny wstęp szybko prowadzi do właściwej rozgrywki, w której poznajemy mieszkańców i stopniowo odnajdujemy się w nowej rzeczywistości. Osadzenie akcji przywodzi na myśl czasy pionierów – świat gry sprawia wrażenie surowego, jeszcze nie do końca ukształtowanego. Jednocześnie życie na wyspie wymaga od nas zaangażowania i cierpliwości.
Początki są dość klasyczne dla gatunku: obejmujemy zaniedbaną farmę, która dopiero z czasem zaczyna przypominać miejsce nadające się do życia. Rozwój gospodarstwa nie jest jednak natychmiastowy. Wiele elementów odblokowujemy stopniowo, wykonując zadania pojawiające się na tablicy przed ratuszem lub otrzymywane bezpośrednio od mieszkańców Honeywood.

Co ja tu właściwie robię?
Choć podstawą rozgrywki pozostaje prowadzenie farmy, szybko okazuje się, że codzienne obowiązki nie kończą się na sadzeniu roślin i opiece nad zwierzętami. Istotną rolę odgrywa tu rozbudowany system craftingu. Pozwala nie tylko tworzyć przedmioty potrzebne do przetwarzania surowców, ale także dekoracje czy biżuterię. Do tego dochodzą klasyczne dla gatunku aktywności, takie jak gotowanie, łowienie ryb czy zbieranie zasobów znalezionych podczas eksploracji wyspy.
Mapa Honeywood stopniowo się przed nami otwiera, a część lokacji pozostaje niedostępna do momentu wykonania konkretnych zadań. Jednym z ważniejszych miejsc jest kopalnia. Odblokowanie jej wymaga nieco cierpliwości, ale pozwala zdobywać cenne surowce niezbędne do dalszego rozwoju.

Ludzie, plotki i interesy
Ważnym elementem rozgrywki w Echoes of the Plum Grove są mieszkańcy Honeywood i relacje, jakie z nimi budujemy. Rozmowy z NPC nie ograniczają się jedynie do wymiany uprzejmości. Gra pozwala także na dawanie prezentów (z określoną częstotliwością), co ułatwia budowanie relacji. Nie brakuje też mniej dyplomatycznych opcji – obrażeni mieszkańcy potrafią to wyraźnie okazać.
Relacje z NPC mają również wymiar praktyczny – mieszkańcy Honeywood jednocześnie kupują i sprzedają towary. Do tego każda postać ma określoną profesję i hobby, co bezpośrednio wpływa na to, jakie przedmioty możemy od niej kupić. W efekcie możliwe staje się granie bez intensywnej uprawy ziemi. Wystarczy oprzeć rozwój bardziej na handlu i relacjach z mieszkańcami niż na samej farmie.
Warto jednak zaznaczyć, że dostępność towarów jest ograniczona zarówno ilościowo, jak i sezonowo – zimą próżno szukać miodu, a jesienne plony rzadko pojawiają się w środku lata.
Zatem handel odgrywa tu znacznie większą rolę niż w wielu innych symulatorach farmy. Dla porównania – w Stardew Valley większość przedmiotów kupujemy w dedykowanych miejscach, działających w określonych porach, ale oferujących zazwyczaj nieograniczoną ilość towaru. O ile musimy pilnować harmonogramu otwarcia, o tyle rzadko martwimy się samą dostępnością. W Echoes of the Plum Grove system jest mniej przewidywalny, co wymusza na graczu planowanie zakupów z wyprzedzeniem.

Gdy codzienność zaczyna przeszkadzać
Choć gra stawia na relaksujący rytm dnia, Echoes of the Plum Grove nie unika mechanik, które mogą w pewnym momencie stać się wyzwaniem lub zwyczajnie zniechęcić mniej cierpliwych graczy. Postacie – w tym nasza – starzeją się, wymagają regularnego jedzenia i reagują na warunki pogodowe, takie jak zimno czy upał. Dodatkowym utrudnieniem są choroby, które mogą dotknąć zarówno głównego bohatera, jak i mieszkańców wyspy. Wpływają one przy tym na codzienne funkcjonowanie miasteczka.
Na tym jednak lista utrudnień się nie kończy. Jedzenie i składniki z czasem się psują, tracąc swoją pierwotną użyteczność i nadając się jedynie na nawóz. Zaś łowienie ryb wymaga udziału w minigrze, która nie każdemu przypadnie do gustu.
Na szczęście twórcy pozostawili graczom pełną swobodę w dostosowywaniu tych systemów – większość z nich można wyłączyć w ustawieniach. Dzięki temu gra pozwala samodzielnie zdecydować, czy chcemy symulacyjnego wyzwania, czy raczej spokojnej, niemal beztroskiej rozgrywki nastawionej na relaks.

Życie, śmierć i kolejne pokolenia
Jednym z najbardziej wyróżniających elementów gry jest rozbudowany system pokoleń. W Echoes of the Plum Grove możemy zawierać małżeństwa i doczekać się dzieci – zarówno biologicznych, jak i adoptowanych. Gra nie narzuca przy tym jednego modelu rodziny, oferując również możliwość zawierania związków jednopłciowych. To naturalnie wpisuje się w otwartą, spokojną atmosferę miasteczka.
Śmierć również jest stałym elementem świata gry. Postacie odchodzą, organizowane są pogrzeby, a życie w Honeywood toczy się dalej, często w kolejnych pokoleniach. W przypadku śmierci naszej postaci rozgrywka nie kończy się definitywnie. Sterowanie przejmują jej dzieci, co nadaje całemu doświadczeniu poczucie ciągłości i sprawia, że decyzje podejmowane na wczesnym etapie gry mają długofalowe konsekwencje. To rozwiązanie rzadko spotykane w symulatorach farmy i jedno z tych, które najmocniej budują tożsamość gry.

Gdy brakuje czegoś więcej
Mimo wielu interesujących pomysłów Echoes of the Plum Grove nie jest grą pozbawioną wad. Choć istnieje tu pewna forma zakończenia i w końcu na ekranie pojawiają się napisy końcowe, trudno mówić o satysfakcjonującym endgame’ie. Główna linia fabularna jest stosunkowo krótka, a większość zadań sprowadza się do prostych aktywności – przynieś przedmiot, wykonaj drobną przysługę, porozmawiaj z konkretną postacią lub wręcz przeciwnie, pogorsz relację.
Na plus należy jednak zaliczyć fakt, że gra jest stale rozwijana. Twórcy pozostają w aktywnym kontakcie ze społecznością. Oficjalny serwer Discord pełni rolę miejsca do zgłaszania błędów, dzielenia się sugestiami i śledzenia planowanych aktualizacji. Widać, że Echoes of the Plum Grove traktowane jest jako projekt długofalowy, co daje nadzieję na rozbudowanie zawartości w przyszłości.

Dla kogo jest Echoes of the Plum Grove?
Echoes of the Plum Grove to propozycja przede wszystkim dla fanów gier cozy, którzy szukają gry oferującej większą swobodę i nietypową mechanikę. Gra oferuje dużą elastyczność w dostosowywaniu poziomu trudności i symulacyjnych elementów. Dzięki temu sprawdzi się zarówno u graczy nastawionych na relaks, jak i tych, którzy lubią, gdy stawia się przed nimi dodatkowe wyzwania. Osoby oczekujące rozbudowanej fabuły lub wyraźnie zaznaczonego endgame’u mogą poczuć niedosyt. Jednak dla graczy ceniących atmosferę, powolny rozwój i konsekwencje decyzji będzie to doświadczenie warte uwagi.

