O grze w grze w ramach gry. Gamedec – recenzja

Gamedec recenzja

Odnoszę wrażenie, że praktycznie każda recenzja gry Gamedec porusza kwestię podobieństwa produkcji Anshar Studios do Cyberpunka i Disco Elysium. Nie będę oryginalna – też to zrobię. Zanim jednak to nastąpi, zwrócę uwagę na kilka innych kwestii.

Pewnie większość z Was słyszała o głośnej swego czasu dyskusji reżyserki filmu Big Love Barbary Białowąs z krytykiem filmowym Michałem Walkiewiczem (jeśli Was to ominęło, polecam obejrzeć, nie będziecie żałować). Pani Białowąs, tłumacząc, o czym tak naprawdę jest jej dzieło, wygłosiła kultowe już chyba zdanie „Big Love jest to o filmie w filmie w ramach filmu”. Wtedy to stwierdzenie wydawało mi się nietrafne, a nawet bezsensowne. Teraz jednak, grając w Gamedeca, poczułam jego moc w pełnej krasie. Jest on bowiem grą nieco autotematyczną. Parafrazując naszego klasyka (klasyczkę?), jest o grze w grze w ramach gry. Ale dość przeciągania (i lekkiego nabijania się). Przejdźmy do konkretów. Oto właściwa recenzja gry Gamedec.

Obracam się wśród ludzi inteligentnych

Gamedeca oparto na serii książek Marcina Przybyłka (który, nawiasem mówiąc, jest niesamowicie ciekawą personą – nie dość, że jest pisarzem, to jeszcze lekarzem, coachem i… aktorem, który wciela się w rolę Aleksa w serialu 19+). Czytałam kilka pierwszych tomów i muszę przyznać, że twórcy gry podeszli do materiału źródłowego z należytym szacunkiem i wyciągnęli z niego wszystko, co najlepsze. Na fanów książki czeka zresztą mnóstwo nawiązań do literackiego pierwowzoru. Pełnymi garściami z książek czerpie też zresztą niesamowicie rozległa encyklopedia umieszczona w grze, w której znajdziemy między innymi informacje o uniwersum i postaciach. Na jej czytaniu można spokojnie spędzić nawet kilka godzin. Wpisy są różnorodne i pisane z polotem – niektóre przybierają wręcz formę miniaturowych opowiadań.

Gamedec recenzja

Zagrajmy w grę

Akcja Gamedeca rozgrywa się w futurystycznej Warszawie. Gracz wciela się w wykreowaną przez siebie postać detektywa, który zajmuje się tropieniem przestępstw popełnianych w wirtualnej rzeczywistości. Rozgrywka polega więc w większości na przyjmowaniu zleceń i rozwiązywaniu zagadek. Niejednokrotnie w celu przeprowadzenia śledztwa trzeba przenieść się do wirtualnego świata – wejść do gry w grze. Świat przedstawiony w Gamedecu jest bowiem przepełniony wirtualnością do granic możliwości. Mieszkańcy Warsaw City spędzają mnóstwo czasu na graniu w niesamowicie immersyjne produkcje, ich domy wypełnione są technologią, a sztuczna inteligencja przenika do życia codziennego na tyle, że w głowie zaczynają się rodzić pytania: gdzie leży granica człowieczeństwa? I czy w ogóle istnieje?

Wspominałam, że śledztwa często przeprowadzamy w wirtualnym świecie. Lokacje, do których się przenosimy, są zaprojektowane ładnie i pieczołowicie, a każda z nich jest inna. Raz trafiamy więc do nieco mrocznej i perwersyjnej gry dla dorosłych, innym razem odwiedzamy swoje ranczo, na którym, poza rozwiązywaniem kryminalnych zagadek, możemy zająć się uprawą dyń czy zbieraniem lootboxów (muszę przyznać, że w pewnym momencie złapałam się na tym, że zamiast rzeczywiście zająć się śledztwem – sadziłam truskawki i kupowałam nowe ogrodzenia na moją farmę).

Tak jak mówiłam – jest to gra o graniu w pełnej okazałości i wskazuje na to nie tylko możliwość przenoszenia się postaci do cyfrowej rzeczywistości. Nawet sam język Gamedeca jest zgrywalizowany – na każdym kroku natykamy się na słownictwo typowe dla kultury gier (np. farmienie, boosty, cheaty, lootboxy). Gra Anshar Studios jest dla mnie hołdem dla kultury gier jako takiej; apoteozą gamerskiego stylu życia; miejscami nawet kwintesencją klimatów MMORPG. Przesadzam z tym patosem? Bardzo możliwe. Sam Gamedec też to czasem robi. Ale za to w jakim stylu!

Gamedec jest też na swój sposób przesiąknięty polskością – w ten sam pozytywny sposób, w jaki polskością przesiąknięte są Cyberpunk 2077 czy Wiedźmin. A skoro już o Cyberpunku mowa…

Cyberpunk Elysium czy Disco 2077?

…to Gamedec nie jest Cyberpunkiem, mimo że uniwersum, otoczka, a nawet grafika rzeczywiście go przypominają. Gamedec jest jednak znacznie mniej brudny, niejednoznaczny i poważny. Jeśli chodzi o warstwę narracyjną to, mimo że podobnie jak w Disco Elysium, rozgrywka polega w znacznej mierze na czytaniu i wybieraniu opcji dialogowych, na poziomie złożoności, emocjonalności i głębi – nie jest to poziom gry studia ZU/AM.

Gdybym chciała, by moja recenzja gry Gamedec była w stu procentach obiektywna, pewnie musiałabym wytknąć iluzoryczność wyborów, płytkie relacje, brak sandboksowości, niedostateczne dociążenie fabuły. Tylko że… wcale nie chcę tego robić.

Czy w Gamedecu pewne rzeczy dałoby się zrobić lepiej? Pewnie. Czy jest to trochę niewykorzystany potencjał? Bez dwóch zdań. Czy mi to w jakikolwiek sposób przeszkadza? Absolutnie nie. Dlatego też uważam, że ocenianie Gamedeca przez pryzmat porównań do Cyberpunka czy Disco Elysium byłoby jak krytykowanie jabłka za to, że nie jest gruszką. Gamedec nie jest Cyberpunkiem ani Disco Elysium. Jest Gamedekiem i, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, jest w tym byciu Gamedekiem naprawdę dobry.

Mistrzostwo formy krótkiej

Biorąc pod uwagę fakt, że ukończenie Gamedeca zajmuje kilkanaście godzin, twierdzenie, że jest to forma krótka, może wydawać się nietrafne. Jednak, jeśli pomyśleć o tym, z jak dużym uniwersum i jak poważnymi tematami ta gra się mierzy (transhumanizm, samoświadomość sztucznej inteligencji, miłość, rodzina, wybaczenie, tajemnica zawodowa), to trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że Gamedec przedstawia to w mocno skondensowanej formie. Ale uwierzcie mi, nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Tyle wystarczy, by wsiąknąć w świat, cieszyć się ciekawą fabułą i po prostu dobrze się bawić.

Muszę przyznać, że kiedy zaczęłam tę grę, odetchnęłam z ulgą, widząc, że nie jest sandboksem; że nie mogę swobodnie poruszać się po wielkim świecie; że lokacje są małe i nie muszę martwić się tym, że w przeciągu sekundy aktywowało mi się milion zadań w dzienniku, przez co nie wiem, w co włożyć ręce. Z zadowoleniem odkryłam, że Gamedec daje mi dokładnie tyle informacji i zadań, ile w danej chwili potrzebuję. Nie zarzuca mnie agresywnie swoją zawartością, nie przytłacza – pozwala bez frustracji poznać przedstawiony świat.

Gamedec recenzja

Nie chcę wprowadzić Was w błąd – zadania poboczne są obecne w tej grze. Jest ich jednak stosunkowo niewiele, a każde z nich jest spójne i powiązane z osią głównej fabuły, co uważam za ogromną zaletę.

Sama fabuła jest naprawdę interesująca, niejednoznaczna i wymagająca od nas podejmowania wyborów apelujących do naszej moralności. Decyzje te może nie mają ogromnego wpływu na główną fabułę, ale gra wyraźnie daje nam do zrozumienia, że o nich pamięta. Możemy to zauważyć m.in. poprzez otrzymywane maile, wiadomości w telewizji czy sposób, w jaki bohaterowie niezależni się do nas odnoszą.

Nieznośna lekkość bitów

Gamedec jest w gruncie rzeczy prostą grą z widokiem izometrycznym (przez co jeszcze bardziej przywodzi na myśl Disco Elysium). Lokacje nie są zbyt rozległe, co wielu graczy może uznać za minus. Ja jednak uważam, że to ogromna zaleta tej produkcji. Dzięki niewielkim obszarom nie miałam poczucia zagubienia ani niespójności.

Gamedec recenzja tworzenie postaci

Grafika jest ładna. Każda lokacja prezentuje swój unikalny, specyficzny styl, dzięki czemu w grze nie uświadczymy pod tym względem monotonii. Ładnie zaprojektowano również postaci, które widzimy, kiedy wchodzimy z nimi w dialog. Nie dość, że ich wygląd jest szczegółowy i estetyczny, to jeszcze wszyscy NPC różnią się od siebie na tyle, że w zasadzie nie da się ich ze sobą pomylić.

No shit, Sherlock

Podstawową mechaniką obecną w Gamedecu jest dedukcja. W czasie prowadzonych przez nas śledztw rozmawiamy z postaciami niezależnymi, badamy otoczenie, hakujemy – jednym słowem: zbieramy informacje i wskazówki. Na ich podstawie musimy się domyślić, co się wydarzyło. Muszę przyznać, że system ten był dla mnie bardzo satysfakcjonujący. Co więcej, jest bardzo przejrzysty pod każdym względem, zarówno jeśli chodzi o samo jego działanie, jak i interfejs.

Gamedec recenzja dedukcja

Drzemią w tobie dwa wilki

Jeden jest miły, a drugi nie.

Żartuję, to wszystko jest troszkę bardziej skomplikowane (ale wciąż łatwe do przyswojenia!). System zdobywania umiejętności oraz informacji w Gamedecu wiąże się bowiem silnie z tym, jaką osobowość tworzymy dla naszej postaci grywalnej. Krótko mówiąc – od tego, w jaki sposób się zachowujemy (np. czy jesteśmy empatyczni, czy szorstcy, uduchowieni czy przyziemni), zależy rodzaj zdobywanych przez nas umiejętności. Profesje, które dzięki nim odblokowujemy, mają realny wpływ na rozgrywkę, gdyż to od nich zależy, jakie ścieżki będą dla nas dostępne.

Gamedec recenzja profesje

Zachowanie naszego gamedeca lub gamedekini ma też ogromne znaczenie w czasie przesłuchiwania świadków – w zależności od niego można uzyskać inne informacje. Co więcej, jeśli rozmowa zostanie poprowadzona w niewłaściwy sposób, przesłuchiwany może zamknąć się w sobie i nie powiedzieć nic.

Mechanika dedukcji została moim zdaniem zaprojektowana perfekcyjnie. W ładny sposób pokazuje, że zawód detektywa nie polega jedynie na chłodnej kalkulacji, ale że czynnik ludzki ma tu również ogromne znaczenie.

Gamedec – finalne wrażenia

Gamedec może i nie jest produkcją zasługującą na miano gry roku, ale na pewno jest tytułem wartym uwagi. Zaoferował mi kilkanaście godzin świetnej zabawy i całkiem niebanalną fabułę. Opowieść o wirtualnym detektywie jest, w gruncie rzeczy, bardzo kameralna i spójna. Jeśli tylko nie będziemy wymagać od jabłka bycia gruszką, a od Gamedeca bycia Cyberpunkiem czy Disco Elysium i docenimy odpowiednio wyważony minimalizm, okaże się, że jest to produkcja na niesamowicie wysokim poziomie.

Jeśli chcecie wiedzieć, czy to dobrze, że Gamedec nie jest nowym Cyberpunkiem, zapraszamy do recenzji najnowszej produkcji CD Project RED. Jeżeli jednak znacie już oba tytuły, to chętnie poznamy Waszą opinię.

Recenzja gry Gamedec powstała dzięki uprzejmości sklepu GOG.com, w którym obecnie możecie ją nabyć w cenie 119,90 zł.

Kod otrzymaliśmy od sklepu GOG.com!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry