Co łączy rytmiczne gry akcji, remake popularnej strzelanki online i świetnego soulslike’a? W tym konkretnym przypadku – koreańska korporacja. Neowiz pokazał, że potrafi robić znakomite gry, a po odtrąbieniu kolejnych sukcesów pragnie wypłynąć na szersze wody. Co wiemy o planach rozwoju Neowiz?
Mimo bogatego portfolio (w tym Battlefield Online) dopiero po wydaniu Lies of P firma ta zyskała szerszą popularność. Tytuł (którego sequel już powstaje) cieszy się dużym uznaniem graczy (na Metacriticu ma wynik 8,3). Niedawno zaś wydane DLC, Overture, dopełniło dzieło. Twórcy wsłuchują się także w głosy odbiorców, efektem czego jest darmowy patch, umożliwiający zmianę poziomu trudności. Zarówno połączenie szacunku do graczy, jak i ambicje Koreańczyków rodzą nadzieję, że znów dostaniemy gry, które porwą gamingową społeczność. Co więcej – plany rozwoju Neowiz sięgają dużo dalej poza soulslike’i.
Sean Kim, współdyrektor generalny korporacji, w rozmowie z Game Informerem zapowiedział, że firma ma w planach wypuszczenie nowych marek. Co ważne – to tytuły, „na które (gracze) będą czekać w długiej perspektywie – nawet za pięć czy dziesięć lat”. Wśród nich wymienia m.in. symulatory życia czy survival horrory. Jednocześnie zaznacza, że wydawca nie chce się ograniczać gatunkowo.
Warto dodać – Neowiz otwiera się także na współpracę z zachodnimi twórcami. Jak Sean Kim zdradził, wśród nich jest studio Zakazane, założone w 2022 roku w Warszawie, pracujące aktualnie nad detektywistycznym western-RPG. Przy czym wydawca wciąż kładzie duży nacisk na rodzimych, tj. koreańskich deweloperów.
Z tej samej rozmowy dowiadujemy się również, że firma wewnętrznie rozwija ponad pięć nowych tytułów na PC i konsole. Możemy więc spodziewać się, że w perspektywie najbliższych miesięcy otrzymamy więcej informacji o nowościach od tego wydawcy. Istnieją także pewne spekulacje dotyczące settingu drugiej części Lies of P. Popularna (i zgodna z fabułą gry) teoria graczy głosi, że tym razem inspiracją będzie Czarnoksiężnik z krainy Oz.
Jednak czy tak faktycznie będzie? Wiemy na razie tyle, że najpewniej czeka nas, niesamowita artystyczna podróż. Bo jak sam Sean Kim twierdzi: „Nasz cykl produkcyjny nie zaczyna się od konkretnego gatunku. Zamiast tego punktem wyjścia jest kreatywna wizja naszych reżyserów”.

