Co łączy rosyjską armię, studio Cats Who Play i wielką platformę z grami? Wszystkie próbują zaspokoić żądze pewnego byłego KGB-isty. Teraz za pomocą gry Ukrainian Warfare: Gostomel Heroes, będącej rosyjską propagandą na Steamie.
Valve Corporation niejednokrotnie wywoływała kontrowersje tym, jakie produkcje były dopuszczane (lub cenzurowane) na jej platformie. Jedną z najgłośniejszych była premiera No Mercy – tytułu umożliwiającego gwałt… między innymi na własnej matce bohatera. Choć ostatecznie został on wycofany, to niesmak pozostał. Naturalnie – to tylko jeden z wielu „tworów” o charakterze seksualnym i skandalizującym, najpewniej wykalkulowanych pod kątem nakręcania sensacji. Tym razem jednak mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Mianowicie – na Steamie pojawiła się rosyjska propaganda w postaci Ukrainian Warfare: Gostomel Heroes.
W czym rzecz? Otóż tytuł ten to spojrzenie na wojnę rosyjsko-ukraińską z zupełnie innej perspektywy, bo… rosyjskiej armii. Wydarzenia z „gry” obejmują okres od 25 lutego (desant na lotnisku w Hostomelu) do 1 kwietnia 2022 roku (wycofanie się Rosjan z zachodnich obrzeży Kijowa). Sam opis zdradza, że:
[…] współczesne gry to nie tylko rozrywka – są kolejną formą mediów, innym sposobem na dostarczanie informacji, często zdecydowanie efektywniejszym niż najbardziej szczegółowe analityczne artykuły czy bloki informacyjne (telewizyjne – przyp. red.). […]
Twórcy tego „dzieła” stwierdzili, że chcieli przedstawić wydarzenia z początków wojny na Ukrainie, kiedy miała skończyć się w kilka dni, ale przerodziła się w wieloletni, krwawy konflikt. I do tej pory dałoby się jeszcze ten opis strawić… aż trafiamy na to:
[…] (gra – przyp. red.) przedstawia wydarzenia z pierwszych dni wojny z pełną powagą – od momentu genialnego rosyjskiego ataku powietrzno-desantowego na przedmieścia Kijowa […]
Pozwolę sobie tylko napomknąć, że dzięki rozciągnięciu linii zaopatrzeniowych tak mocno, jak wielu chciałoby rozwlec wnętrzności Micaha Bella z Red Dead Redemption 2, cała operacja skończyła się spektakularnym fiaskiem. Niemniej sam ten fragment opisu zdradza, z jakiego typu produkcją mamy do czynienia.
Skąd pewność, że to prorosyjska produkcja?
Oprócz opisu realiów, z dziennikarskiego obowiązku należy wspomnieć, że twórcy w prezentacji zapewnili o wysokim realizmie rozgrywki. Dotyczy to m.in. systemu uszkodzeń pojazdów i zniszczeń, a także samej taktyki. Ten sam obowiązek nakazywał przyjrzeć się innym produkcjom studia. Poza grą o kotkach (cóż za ironia!), Cats Who Play wydało jeszcze jedną, podobną do opisywanej w tym newsie, produkcję. Syrian Warfare w założeniach jest podobna i… no właśnie. Znalazły się pod nią nawet komentarze w mowie Mickiewicza i Miłosza, stwierdzające, że „ruska propaganda, ale gra się fajnie”. Nietrudno o wniosek, że zarówno poprzedni tytuł, jak i Ukrainian Warfare: Gostomel Heroes są na Steamie produktami rosyjskiej propagandy.
Warto przypomnieć jeszcze kontekst historyczny. W związku z premierą „gry” wspomniał o nim również Piotr Kaszuwara – polski korespondent, który od dawna relacjonuje wydarzenia z Ukrainy. Mianowicie – niedługo po desancie „gierojów” w Buczy i innych pobliskich miejscowościach Rosjanie dokonali masakry ludności cywilnej. Reporter wskazał jednocześnie, że „gra” ma mieć premierę na całym świecie… z wyjątkiem Rosji, gdzie zakazano sprzedaży.
Rzymski cesarz Wespazjan miał kiedyś powiedzieć Pecunia non olet – pieniądze nie śmierdzą. Czy Valve, jak wiele innych firm z USA, pragnie business as usual z Rosją? Czy po prostu, patrząc przez pryzmat wszystkich kontrowersyjnych tytułów, wie, że skandal się sprzedaje? Trudno powiedzieć. Niepokoi jednak fakt, że produkcja rosyjskiego studia najpewniej znajdzie wielu odbiorców. Bo choć temat wojny w Ukrainie, mimo wszystko, przez szeroko rozumianą opinię publiczną Zachodu oceniany jest mniej więcej jednoznacznie, to są jeszcze odbiorcy z Azji… A to miliony dolarów, na które Gabe Newell tylko czeka.

