Czy język w grze ma znaczenie? Polacy udowadniają, że tak – czyli jak polskie wersje językowe wynosiły nawet najlepszy tytuł na jeszcze wyższy poziom.
Jak dobrze wiemy, gracze są bezlitośni dla złych lokalizacji. Czasem jedno źle przetłumaczone zdanie albo nietrafiony żart wystarczą, aby internet zapłonął. Z drugiej strony, jedna doskonale odegrana scena, naturalnie przełożona kwestia czy właściwie uchwycone emocje potrafią sprawić, że gra zapisze się w pamięci na długie lata. W takich momentach nie zastanawiasz się nad językiem – jeśli dialogi brzmią dobrze, po prostu dajesz się wciągnąć. Dlatego w tym artykule chcę Wam przypomnieć gry z najlepszymi polskimi wersjami językowymi, spośród których część tytułów doczekała się już statusu kultowych.
10. Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę – Baldur’s Gate

Myślę, że tym znajomym akcentem możemy zacząć nasze zestawienie. Polska lokalizacja Baldur’s Gate, jak na tamte czasy (a mowa tu o 1999 roku!), była niesamowicie ogromnym i ambitnym przedsięwzięciem. Do odegrania licznych dialogów CD PROJEKT RED sięgnął po aktorów najwyższej klasy, stawiając na profesjonalizm. Szczególne miejsce w pamięci graczy zajmuje Piotr Fronczewski w roli narratora – jego występ do dziś wspominany jest jako jeden z najbardziej charakterystycznych elementów polskiej wersji gry.
9. O bogowie, walka! – seria Gothic

Wierzę, że tego tytułu nie muszę nikomu przedstawiać. Stworzony przez niemieckie studio Piranha Bytes, z czasem dorobił się w Polsce niemal legendarnego statusu – szczególnie wśród starszych graczy, którzy dorastali przy tej produkcji. A to wszystko za sprawą polskiego dubbingu. Myślę, że większość wyjadaczy Gothica by się zgodziła, że gdyby nie wybitna kreacja Jacka Mikołajczyka, wcielającego się w rolę Bezimiennego, oraz równie doskonałe głosy Diego, Gomeza, Gorna i innych postaci, gra nie odbiłaby się w naszym kraju aż tak szerokim echem.
8. Magia może zabijać. Noże mogą zabijać. Nawet dzieci wystrzelone z dużą prędkością mogą zabijać – Dragon Age: Origins

Jako że wielu fanów Dragon Age najchętniej wymazałoby z pamięci incydent zwany The Veilguard, warto cofnąć się – dosłownie – do Początku (w ang. Origins). Dragon Age: Origins, oprócz bycia całkiem niezłym, a przy tym przystępnym cRPG-iem, poza rozbudowaną fabułą oferował też solidny polski dubbing. Jasne, nie był on głównym tematem dyskusji i nie osiągnął tak kultowego statusu jak chociażby Gothic, ale bardzo dobrze wywiązywał się ze swojej roli i pomagał wejść w świat Thedas bez bariery językowej. Rubaszne żarty Oghrena, ostra jak brzytwa Morrigan i niezręczny, acz uroczy Alistair brzmią w mojej głowie do dziś.
7. Sumo, bierz go! – Detroit Become Human

Czy ktoś tutaj lubi interaktywne filmy? Jeśli tak, koniecznie ograjcie Detroit: Become Human w polskiej wersji językowej. Choć oryginał stawia poprzeczkę bardzo wysoko i dla niektórych będzie pierwszym wyborem, zdecydowanie warto dać szansę naszej wersji. Wielu graczy uważa, że to właśnie Mirosław Zbrojewicz w roli zrzędliwego detektywa urzekł ich najbardziej. Trudno im się dziwić. Rozmowy pomiędzy Hankiem a Connorem (w tę postać wcielił się Przemysław Stippa) są nie tylko dobrze odegrane, ale przede wszystkim zabawne – od razu przychodzi mi na myśl wręcz memiczny początek misji w klubie Eden.
6. Zostań na chwilę i posłuchaj – seria Diablo

Może Blizzard nie jest teraz w formie, ale za to polski dubbing w Diablo nadal wymiata. Dla mnie to właśnie on w dużej mierze budował klimat Sanktuarium – ten mrok i niepokój, które czuło się w niemal każdej lokacji. Choć mogłoby się wydawać, że dla gatunku hack’n’slash głosy mogą być sprawą drugorzędną, Polacy pokazali, że nawet takiej grze należy się oprawa dźwiękowa z prawdziwego zdarzenia. W związku z tym i tutaj nie zabrakło całej plejady świetnie obsadzonych, utalentowanych aktorów – nic więc dziwnego, że całość brzmi tak dobrze.
5. Czy ktoś tu mówi po polsku? – seria Uncharted

Jarosław Boberek to niezaprzeczalnie ikona polskiego dubbingu. Idealnie wcielił się w charyzmatycznego Nathana Drake’a i to do tego stopnia, że przełączenie gry na oryginalną wersję językową zakrawa na herezję. Wcielający się w Victora Sully’ego Sullivana Andrzej Blumenfeld wcale nie ustępuje mu kroku i razem tworzą duet idealny. To tylko kolejny przykład tego, jak świetny może być polski dubbing.
4. Chłopcze! – seria God of War (2018-2022)

Jeśli śledzicie newsy gamingowe, pewnie pamiętacie zamieszanie wokół braku polskiego dubbingu w pudełkowych wydaniach God of War: Ragnarok. Wielu graczy, którzy w 2018 roku ogrywali God of War po polsku, zdążyło przyzwyczaić się do wysokiego poziomu rodzimej wersji językowej. Gdy więc w wyniku błędu Sony zabrakło jej w kolejnej części odsłony, nie szczędzono ostrych komentarzy pod adresem firmy. Dziś oczywiście w drugą część przygód greckiego boga wojny można już grać po polsku – problem został szybko rozwiązany. Całe zamieszanie zdążyło jednak pokazać coś ważnego: dla wielu graczy polski dubbing to nie bonus, a normalna część doświadczenia przy dużych premierach. I nie ma się co dziwić – Artur Dziurman w roli Kratosa jest bezbłędny.
3. Czemu te kartki się tak kleją? – seria The Last of Us

Kolejna świetna seria z dubbingiem, który zapada w pamięć. Sony przyzwyczaiło nas do wysokiej jakości – na szczególną uwagę zasługuje tu Anna Cieślak, grająca Ellie. Jeśli jesteście ciekawi, to w sieci można nawet znaleźć materiały z tego, jak polska aktorka przygotowywała się do tej roli. Duże uznanie należy się też oczywiście Krzysztofowi Banaszykowi, wcielającemu się w Joela. Razem ta dwójka dostarczyła występ, który niejednemu graczowi potrafił ścisnąć gardło i wycisnąć łzy z oczu.
2. Dzień dobry, Night City! – Cyberpunk 2077

Przy polskiej wersji Cyberpunka 2077 dochodzi do ciekawego „miksu uniwersów”. Michał Żebrowski, pamiętany przez wielu jako serialowy wiedźmin, wciela się tutaj w Johnny’ego Silverhanda, rockową legendę Night City. Robi to z taką charyzmą, że wielu graczy stawia jego interpretację wyżej niż Keanu Reevesa. A warto pamiętać, że to właśnie wizerunek Reevesa oglądamy na ekranie. W takim wypadku trudno o mocniejszy wyraz uznania dla naszego aktora.
1. Lambert, Lambert ty ch**u – seria Wiedźmin

Chyba każdy spodziewał się tutaj Wiedźmina. Polski dubbing w tej serii to absolutna czołówka i trudno mi wyobrazić sobie, aby ktokolwiek z własnej woli przełączył grę na wersję angielską. Nie zrozumcie mnie źle, Doug Cockle to sympatyczny gość, ale w odgrywaniu Geralta nie ma podjazdu do Jacka Rozenka. I umówmy się – nawet najbardziej wymyślne angielskie przekleństwa nie brzmią tak soczyście jak nasze swojskie „chędoż się”.
Polskie wersje językowe nieraz pokazały, że potrafią dorównać oryginałowi, a czasem nawet go przebić. To nie tylko kwestia wiernego tłumaczenia, ale także świetnej gry aktorskiej oraz przemyślanej adaptacji kulturowej. Powyższy ranking oczywiście jest jedynie częścią przykładów – produkcji z równie dopracowaną polską wersją istnieje znacznie więcej. W moim odczuciu to jednak te tytuły najmocniej pokazały, że dobra lokalizacja potrafi stać się integralną częścią tożsamości całej produkcji.

