Nadchodzą duże zmiany w strategii Xboksa. W sieci pojawiły się plotki, że Call of Duty zostanie usunięte z Game Passa. Czy firmie faktycznie to się opłaci?
Ten rok jest dla Xboksa naprawdę wyjątkowy. Niedawno Phil Spencer odszedł z firmy, a jego miejsce zajmuje obecnie Asha Sharma. Nowa szefowa zapowiedziała wzmocnienie pozycji konsoli na rynku oraz przebudowę Game Passa. Sharma przyznała, że po ostatnich podwyżkach ta usługa stała się zbyt droga dla graczy. Jak więc zamierza obniżyć cenę subskrypcji? Według nieoficjalnych doniesień zlikwidować dużą produkcję, która generuje największe koszty, czyli usunąć z Game Passa Call of Duty.
Sedno problemu leży w modelu abonamentowym Xboksa i jego wpływie na same gry. Gdy duży, głośny tytuł trafia do subskrypcji, szybko przyciąga ogromną liczbę zainteresowanych. Jednak jednocześnie spada liczba graczy, którzy kupują go osobno. To właśnie ta sprzedaż zwykle zasila budżet potrzebny na dalszy rozwój projektu. W praktyce część osób woli wykupić dostęp w ramach abonamentu, zamiast zainwestować w pełną wersję gry. Na krótką metę oznacza to większą popularność produkcji, ale w dłuższej perspektywie może negatywnie odbić się na finansach całej marki.
Jakie są reakcje graczy? Krótko mówiąc – nie są zachwyceni, choć niektórzy starają się rozumieć, że Xbox nie ma innego wyjścia. W komentarzach pod postem na Reddicie w tej sprawie posypały się słowa krytyki. Informacja najbardziej poruszyła tych, którzy korzystali z Game Passa tylko po to, by zagrać w najpopularniejszą strzelankę wojenną.
Czy Xbox faktycznie zarobi na usunięciu Call of Duty z subskrypcji? Bez oficjalnego stanowiska firmy i przy obecnym poziomie spekulacji można jedynie obserwować rozwój wydarzeń. W Game Passie co chwilę pojawiają się nowe gry, które przyciągają graczy. Chociażby w kwietniu oferta poszerzy się o niezłe hity, takie jak Hades 2 (recenzja gry), czy The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered. Pytanie tylko, czy to wystarczy, jeśli problemem nie jest samo Call of Duty, a model działania Game Passa.

