Długa opowieść o uroczej czarownicy. Little Witch in the Woods – recenzja gry

Scena z gry Little Witch in the Woods – młoda czarownica stoi nad leśnym strumieniem i łowi wodne stworzenie w minigrze wymagającej szybkiego wciskania przycisków; wokół gęsty las, drzewa i roślinność, całość w stylu pikselowej grafiki.

W tej recenzji odkryjecie historię Wisterii i poznacie niepozorną, uroczą grę Little Witch in the Woods przepełnioną zawartością, na czele z… fabułą.

Little Witch in the Woods to wydana w 2025 roku gra południowokoreańskiego studia SUNNY SIDE UP. Jej azjatyckie pochodzenie wiele wyjaśnia. Jest to jedna z gier, która pomimo stylistyki pixelartu wyróżnia się niesamowicie uroczą oprawą graficzną. Zarówno otoczenie, jak i postacie, które przychodzi nam poznać, są śliczne i mają wyjątkowy charakter. Główna bohaterka, Ellie, jest nieco zbyt lekkoduszną czarownicą, która poprzez zbieg wypadków znajduje się w zniszczonej, leśnej wiosce. Krok po kroku poznaje więc okolicę, jej mieszkańców, uczy się przygotowywać mikstury. Dostaje też swoją pierwszą magiczną miotłę! W międzyczasie stara się odbudować miasteczko, aby przywrócić mu dawny blask. W tej recenzji postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy poza grafiką, Little Witch in the Woods broni się czymś jeszcze?

Recenzja Little Witch in the Woods. Widok na ekwipunek gracza wraz z opisem jednego z przedmiotów. Zrzut ekranu z gry w stylu pixel art pokazujący otwarty ekwipunek bohatera na śnieżnym obszarze; zaznaczony przedmiot „Round Ore Stone” z opisem, a wokół widoczne drobne stworzenia, waluta oraz interfejs z aktualną datą i godziną w grze.

Ile mechanik zmieści jedna gra?

Przygotowywanie mikstur oraz, co ciekawe, cukierków jest ważną częścią gameplay’u. Po pierwsze, stanowią element, dzięki któremu zdobywamy jedną z trzech walut dostępnych w grze. Zaś po drugie, odblokowujemy za ich pomocą nowe wątki fabuły, sekretne ścieżki czy skrzynki. Są więc one świetnym dopełnieniem eksploracji, która nie jest zbyt skomplikowana, a jednak wspaniale wpasowuje się w klimat. Niektóre składniki możemy zdobyć jedynie po wypiciu mikstury lub rzuceniu nią!

Aby zachęcić gracza do wytwarzania cukierków, które nie mają dużego zastosowania w praktyce, gra wprowadza „delivery system”. Kilka razy w tygodniu możemy więc realizować zamówienia na cukierki, dzięki czemu zarabiamy jedną z walut oraz odkrywamy więcej informacji na temat przepisu. Po zdobyciu najniższej możliwej rangi (C) odblokowujemy gotowanie automatyczne. Ta możliwość zwalnia nas z obowiązku walczenia z minigrami – oczywiście nie za darmo. Każda wykonana w ten sposób akcja kosztuje nas kilka procent wytrzymałości kociołka. W zamian za nietypową, drobną zapłatę w postaci kilku patyków lub kamieni możemy go jednak naprawić. Pamiętajcie tylko, że automatyczne wytwarzanie wiąże się z dość losowym wynikiem jakości! Jeśli potrzebujecie lepszych statystyk, znacznie lepiej będzie zdecydować się na opcję manualną.

Little Witch in the Woods. Gotowanie mikstur w kociołku i tworzenie przedmiotów w pracowni. Zrzut ekranu z gry w stylu pixel art przedstawiający proces warzenia mikstury w pracowni alchemicznej – bohater stoi przy kotle, a po prawej stronie widoczny jest interfejs tworzenia przedmiotu „Healing Candy” z listą składników i komunikatem o udanym craftingu.

Ciężka praca popłaca!

Aby wprowadzić trochę głębi do tego elementu, autorzy zdecydowali się na dodanie minigier, które towarzyszą procesowi gotowania. Mamy więc „wyciskanie” esencji składników za pomocą specjalnej prasy czy przepalanie ich na sproszkowaną formę. Do tego dochodzi wieloetapowe warzenie: pilnowanie siły ognia i mieszanie, któremu towarzyszą losowe utrudnienia do pokonania. Finalny efekt zostaje poddany ocenie perfekcji wykonania. To z kolei wpływa na nasz poziom wiedzy o przepisie, dlatego warto przyłożyć się i osiągnąć przynajmniej 70%!

Nie mogło zabraknąć również mechaniki łowienia ryb, od której nie uwolni się prawie żadna gra z elementami wytwarzania. W Little Witch in the Woods wędkarstwo nie stanowi ważnego elementu fabuły czy eksploracji, a jedynie poboczny wątek i drogę do zdobywania karmy dla kotów. Warto moim zdaniem docenić, że autorzy zdecydowali się na nieco inne niż np. w Stardew Valley podejście do wędkarskiej minigry. Uprościli ją do zwykłego, jak najszybszego, klikania przycisku. Żadnej siły napięcia linki, żadnej walki z fizyką – ot, czysta prostota.

Łowienie w rzece w Little Witch in the Woods – minigra wędkarska na skraju lasu. Zrzut ekranu z gry w stylu pixel art przedstawiający bohatera stojącego nad wąskim strumieniem w lesie; na wodzie widoczny jest interfejs łowienia z okręgiem celowania, a w prawym górnym rogu wyświetlana jest data i godzina w grze.

Twój podręczny atlas

Wszystkich potrzebnych informacji na temat zbierania surowców dostarcza nam dziennik (Journal). To w nim Ellie notuje i szkicuje to, czego udało jej się dowiedzieć na temat lokalnej fauny i flory. Im więcej zaobserwuje, tym więcej wpisów ze wskazówkami możemy odblokować, czym ułatwiamy sobie dalszą grę. Dzięki temu eksploracja staje się naprawdę ekscytująca!

Zrzut ekranu z gry w stylu pixel art przedstawiający otwartą księgę encyklopedii z opisem stworzenia „Tail-breathing Croc”, zawierającą ilustracje siedliska, zebrane przedmioty, narzędzia kolekcjonerskie oraz postęp badań i zadania do wykonania.

Osobne kategorie ułatwiają nam poruszanie się po naszej encyklopedii. Z jakiegoś powodu autorzy umieścili zwierzęta i rośliny w tej samej zakładce, natomiast mikstury i cukierki – w dwóch osobnych. Na całe szczęście są całkiem przystępnie ułożone w kolejności, dzięki czemu poruszanie się po dzienniku mimo wszystko jest przyjemne. Aby dostać się do pożądanej zakładki szybciej, możemy wybrać ją też z rozwijanej listy.

Dziennik umożliwia śledzenie naszego postępu w badaniach na temat danego egzemplarza. Im wyższą rangę zdobywamy, tym, na przykład, łatwiej jest nam pozyskać surowiec. Oczywiście ten aspekt ma też znaczenie dla osób, które kochają zdobywać osiągnięcia Steam, ale wypełnianie zadań jest przede wszystkim wymagane dla niektórych elementów fabuły.

Bla, bla, bla… rozgrywka wiecznie przerywana gadaniem

Mówiąc o fabule, w recenzji Little Witch in the Woods nie można pominąć faktu, że ta gra jest absolutnie przeładowana tekstem, który na dodatek warto czytać. Wiele wskazówek do wykonania zadań znajduje się bezpośrednio w dialogach, a notatki w dzienniku misji bywają bardzo… delikatnie mówiąc, symboliczne. Dla tych z Was, którzy kupili grę, aby skupić się na rozgrywce, a niekoniecznie na fabule, będzie to ciężki kawałek chleba. Na całe szczęście łatwo znaleźć w internecie szczegółowe poradniki, które rekompensują nieuwagę. Warto się z nimi zaprzyjaźnić, jeśli tak jak ja nadwyrężacie ręce od klikania przycisków do pomijania dialogów.

Zrzut ekranu z gry w stylu pixel art przedstawiający świątynię w lesie z posągami kotów i wodospadem; bohater rozmawia z postacią opisaną jako „Black Cat God”, a po prawej stronie widoczny jest interfejs z zadaniami i aktualną godziną w grze.

Nie mówcie, że nie ostrzegałam! Ta gra jest naprawdę przepełniona dialogami. Patrząc na postacie, zadania i szczątkowe fragmenty, jakie wyłapuję przy swoim trybie gry, wydaje się całkiem zabawna i dobrze napisana. Ocenę tego jednak pozostawię tym z Was, którym jednak chce się to wszystko czytać.

Wygoda gracza na dalekim miejscu

Duże rozczarowanie spotka tutaj miłośników sterowania za pomocą myszki. Już od pierwszych sekund po włączeniu gry możemy zauważyć, że tworzyli ją zatwardziali konsolowcy. Możecie zapomnieć o tym, że na Waszym biurku leży myszka – chyba że przyda Wam się do szukania rozwiązań questów, które pominęliście podczas walki z dialogami. Zresztą, tutaj nawet w menu głównym sterujemy wyłącznie klawiaturą. Skróty klawiszowe natomiast są mocno enigmatyczne dla nowego gracza. Podzielono je w ustawieniach na niezrozumiałe kategorie, które nabierają sensu dopiero po paru godzinach gry.

Nie są to niestety jedyne bolączki, z jakimi mierzy się Little Witch in the Woods. Toporne sterowanie w połączeniu z bardzo skromnymi notatkami w dzienniku misji spotyka się z trzecim problemem: niespójnościami w postępach gracza.

Najłatwiejszym do przytoczenia przykładem tego zjawiska jest waluta Ritoringów. Ritoringi są to stworki-koniczynki, które gra przedstawia nam na samym początku. Wydają dźwięk, kiedy jesteśmy w pobliżu, ukrywają się pod kamieniami, w glinie, na drzewach. Zostajemy poinstruowani, że warto je zbierać, kiedy tylko się na nie natkniemy. Czasem upuszczają paczki, które układają się w stosy po 10 sztuk.
Dlaczego o tym wspominam? Cóż, nie ja jedna najwidoczniej przez dobre kilka godzin rozgrywki nie wiedziałam, co właściwie z nimi zrobić. Dopiero któraś z dyskusji na forum uświadomiła mi, że ten pakunek da się otworzyć, aby dostać walutę Ritoring. Lepiej późno niż wcale – przynajmniej dzięki temu cudownie wyczyściło mi się 5 miejsc w ekwipunku…

Ale właśnie, czym właściwie jest ta waluta? Po co otwieram te pakunki? No cóż, na odpowiedź na to pytanie musimy sobie jeszcze poczekać… I to wcale nie krótko! Postać, dzięki której możemy wreszcie spożytkować Ritoringi, pojawia się dopiero pod koniec rozdziału drugiego. Warto tu chyba wspomnieć, że rozdziały są… trzy. W moim przypadku wyszło więc około 30 godzin rozgrywki.

Zrzut ekranu z gry w stylu pixel art przedstawiający bohatera poruszającego się po piaszczystym terenie jaskini, pełnym rozrzuconych przedmiotów i drobnych stworzeń; na ekranie widoczny jest interfejs z paskiem zdrowia, umiejętnościami oraz aktualną datą i godziną w grze.

Encyklopedia na start

Gra cierpi też na sporą dysproporcję w tempie zasypywania gracza wiedzą na temat mechanik. Wracając wspomnieniami do pierwszych dwóch godzin mojego gameplay’u, trudno mi zliczyć momenty, w których zastanawiałam się, czy mam jeszcze siłę z nią walczyć. Miłość do grafiki jednak na szczęście pozwoliła mi pokonać ten niesmak. Początek to samouczki, samouczki, i jeszcze raz samouczki… Mechanika za mechaniką, przeplatana zagadkami, puzzlami, i wczytywaniem się w dialogi. A to wszystko po to, żeby wiedzieć, co ja mam w ogóle zrobić – nie ukrywam, było to wyzwanie. Czułam się z każdej strony bombardowana informacjami: tak działa dziennik, tak używaj miotły, tak garnka. Tu są sekretne przejścia, a oto 10 różnych minigier z gotowaniem…

Na szczęście wyżej wspomniane bombardowanie informacjami równoważy brak pór roku czy innej formy kalendarza. Dni tygodnia pozwalają jedynie określić, kiedy resetują się dostawy cukierków. Bohaterowie mają dość regularny rytm dnia, dzięki czemu łatwo ich zlokalizować, ich domy nie zamykają się po określonej godzinie. Ryby możemy łowić w oparciu o porę dnia i ogólną lokalizację, bez rozdrabniania się na rzeki i jeziora, jak to ma miejsce w grach takich jak Stardew Valley. To pozwala się trochę zrelaksować i dać sobie czas na oswojenie się ze wszystkim, czego gra chce nas nauczyć.

Dom czarownicy w grze – alchemiczna pracownia z kociołkiem i gotowymi przedmiotami.

A więc, czy warto…? Little Witch in the Woods – finalne wrażenia

Jeśli jesteście graczami, którzy grają dla fabuły, lubią lekkie, pozytywne historie – nawet się nie zastanawiajcie. Little Witch in the Woods naprawdę oferuje godziny świetnej zabawy, eksploracji i satysfakcjonujące zadania. Przy okazji cieszy oko śliczną grafiką i ładnie zbudowanym, choć trochę przeładowanym informacjami światem. Nie jest to gra idealna i zdecydowanie lepiej sprawdzi się w niej sterowanie padem. Spokojnie, do klawiatury też da się przyzwyczaić, szczególnie po dostosowaniu skrótów klawiszowych pod własne preferencje. No i, co ważne, w tej grze możemy kolekcjonować kotki. Nie będę zdradzać zbyt wiele, sprawdźcie sami!

Warto dać Little Witch in the Woods szansę i pozwolić wciągnąć się w tę leśną przygodę z pocieszną czarownicą. Miłośnicy gier przepełnionych zagadkami i zadaniami, które wiążą się z historią, znajdą tu świetną rozrywkę na długie godziny. Tę grę znajdziecie na platformie Steam oraz Xbox. Jeżeli jednak taka liczba dialogów jest dla Was nie do przejścia, podobną rozgrywkę ze znacznie mniej nachalną fabułą oferuje na przykład Apico. 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
Verified by MonsterInsights