Nie każda seria potrafi połączyć survival horror z wyrazistymi bohaterami, którzy pozostają w pamięci na długie lata. Jednak w świecie Resident Evil groza nie istnieje dla samej siebie – równie ważni są ludzie, którzy muszą się z nią mierzyć, a wśród nich kobiece postacie zajmują szczególne miejsce.
W świecie gier wideo silne bohaterki przez długi czas pozostawały raczej wyjątkiem niż regułą. Kobiety często pełniły rolę tła lub były sprowadzane do powtarzalnych schematów, które niewiele wnosiły do samej opowieści. Seria Resident Evil już od pierwszych odsłon wyróżniała się podejściem do swoich kobiecych postaci, przedstawiając je jako osoby kompetentne, zdeterminowane i nieustannie stawiające czoła przeróżnym zagrożeniom. Nie ukrywam, że jest to jeden z elementów, za które pokochałam tę serię jako całość. Capcom od zawsze potrafił wykreować kobiety, które zapadają w pamięć, a przy tym wyróżniają się unikalną osobowością. Dlatego w tym artykule chcę Wam przedstawić te bohaterki Resident Evil, które nie mają w zwyczaju czekać na ratunek.
Chcesz S.T.A.R.S.? Pokażę ci S.T.A.R.S.!

Na pierwszy ogień musi oczywiście pójść Jill Valentine – jedna z najbardziej ikonicznych bohaterek całej serii. Debiutuje już w pierwszej odsłonie jako agentka elitarnego oddziału S.T.A.R.S., który zostaje wysłany do zbadania tajemniczych morderstw w Górach Arklay. Uciekając przed zmutowanymi psami, wraz z resztą zespołu trafia do ogromnej posiadłości, która okazuje się pełna potworów. Choć początkowo Jill daje się zaskoczyć zombie i może sprawiać wrażenie przestraszonej dziewczyny, bardzo szybko odzyskuje opanowanie i przybiera postawę doświadczonego oficera. Kierując się logicznym myśleniem, sprawnie przemieszcza się po posiadłości, rozwiązuje zagadki i stawia czoła kolejnym zagrożeniom.
Nie inaczej jest w Resident Evil 3, w którym Jill musi zmierzyć się z Nemezisem – niezwykle potężną bronią biologiczną Umbrelli, której jedynym celem jest wyeliminowanie ostatnich żyjących członków S.T.A.R.S. Nemezis to przeciwnik, który nie daje Jill ani chwili wytchnienia i pojawia się zawsze tam, gdzie najmniej się go spodziewa. To właśnie ta ciągła presja sprawia, że potrafi on budzić autentyczne przerażenie. Z tym ogromnym monstrum Jill musi się zmierzyć praktycznie bez niczyjej pomocy, a każda konfrontacja to ogromny test jej umiejętności bojowych i odporności psychicznej.
Jill pojawia się również w kolejnych częściach serii, za każdym razem potwierdzając, jak silną i konsekwentną jest postacią. Zawsze kierowana silnym poczuciem sprawiedliwości, w razie potrzeby nie waha się zaryzykować własnym życiem dla innych. Dobrym tego przykładem będzie jej postawa w dodatku fabularnym do Resident Evil 5, w którym w decydującej chwili chroni Chrisa przed Weskerem. Wszystkie te elementy składają się na postać, która nie tylko zdefiniowała swoją rolę w serii, ale też na stałe wpisała się w historię gatunku. Jill – obok Emily z Alone in the Dark – była jedną z pierwszych tak wyrazistych kobiecych bohaterek w tym, co obecnie uznajemy za klasyczny survival horror i do dziś pozostaje jedną z jego najbardziej ikonicznych twarzy.
Rebecca Chambers. Dla ciebie oficer Chambers

W Resident Evil 0, będącym prequelem wydarzeń z pierwszej części, wcielamy się w Rebeccę Chambers, najmłodszą członkinię zespołu Bravo S.T.A.R.S. Choć gracze mogli poznać ją już w kampanii Chrisa w Resident Evil, dopiero produkcja z 2002 roku czyni z niej pełnoprawną, grywalną bohaterkę.
Rebecca wyróżnia się przede wszystkim intelektem. W bardzo młodym wieku ukończyła studia chemiczne, co otworzyło jej drogę do zespołu Bravo. Tam pełniła rolę medyka. Można powiedzieć – klasyczne cudowne dziecko. W końcu kto może się pochwalić, że jego córka ukończyła studia w wieku 18 lat? W praktyce oznacza to jednak, że Rebecca w tym samym koszmarze musi odnaleźć się z innym zestawem narzędzi niż pozostali.
Początkowo to właśnie zespół Bravo zostaje wysłany, by zbadać serię tajemniczych morderstw w Górach Arklay. Dla naszej bohaterki to jednocześnie pierwsza poważna misja. Jej historia zaczyna się jednak nie w posiadłości, a w wagonie pociągu, który szybko okazuje się śmiertelną pułapką. Rebecca nie jest typową „silną” bohaterką. Drobna i pozbawiona dużej siły fizycznej, często musi polegać na współpracy z Billym, drugim grywalnym bohaterem, który przejmuje na siebie cięższe zadania. Przykładowo, gdy Rebecca nie jest w stanie przesunąć jakiegoś obiektu, w uroczy sposób wskazuje Billy’emu, żeby to zrobił. Jednak tylko ona potrafi mieszać zioła, aby stworzyć cenne apteczki leczące, a jej wiedza medyczna pozwala niejednokrotnie uratować innych członków S.T.A.R.S. Oczywiście, to wcale nie oznacza, że w walce pozostaje bezbronna. Dalej potrafi sprawnie posługiwać się bronią, by eliminować zombie i inne maszkary stające na jej drodze. Choć z Nemezisem pewnie byłoby jej ciężko.
Mimo iż Rebecca nie pojawia się w kolejnych grach z serii, zdecydowanie jest postacią, która pozostaje w pamięci. W dużej mierze dzięki połączeniu jej błyskotliwości z ciepłą, pełną sympatii osobowością, które sprawiają, że łatwo się z nią zżyć.
Mam nadzieję, że lubisz kule, bo mam ich tu jeszcze sporo!
Z Claire Redfield pierwszy raz mamy styczność w kultowym Resident Evil 2. Poznajemy ją jako młodą studentkę, a jej motocykl od razu zdradza zamiłowanie do motoryzacji. Do Raccoon City przyjeżdża w jednym celu: odnaleźć swojego brata Chrisa, z którym straciła kontakt. Jednak zamiast niego znajduje miasto, które przestało istnieć.
Każdy, kto ograł obie kampanie w Resident Evil 2, może uczciwie przyznać, że Claire miała gorzej. Nie zrozumcie mnie źle. Leon też miał ciężką noc, ale przynajmniej towarzyszyła mu osoba, która umie o siebie zadbać. Claire z kolei przypadła opieka nad małą dziewczynką. Odpieranie hord zombie, walka z mutantami i nieustanne unikanie Tyranta to już wystarczająco stresujące zadania. Jednak nabierają zupełnie nowego wymiaru, gdy jednocześnie trzeba dbać o bezpieczeństwo dziecka. A warto pamiętać, że Claire nie jest członkiem S.T.A.R.S. jak jej brat, Jill czy Rebecca. Jest w zasadzie zwyczajną nastolatką, która znalazła się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Tym bardziej więc wszystko, czego dokonuje, budzi podziw.
Claire nie jest mięczakiem – jest niezwykle twarda, a jednocześnie w pełni zachowuje ludzką stronę. Widać to chociażby w jej opiece nad małą Sherry. Dziewczynka szybko znajduje w niej oparcie i poczucie bezpieczeństwa, którego nigdy nie zaznała w relacji z własną matką. W Resident Evil 6, w którym mamy okazję spotkać już dorosłą i bardziej doświadczoną wersję Sherry, ta sama przyznaje, że Claire stała się jej wzorem do naśladowania. To dowód, że nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach zwykła osoba może stać się prawdziwym bohaterem.
Nie zawsze gram zgodnie z twoimi zasadami

Tajemnicza kobieta w czerwieni jest zdecydowanie jednym z najbardziej charakterystycznych elementów całej serii. Ada Wong to postać zbudowana na paradoksach: lojalna i zdradziecka, czuła i bezwzględna, działająca w cieniu, lecz zawsze obecna tam, gdzie rozstrzygają się losy całej fabuły.
Ada ma to do siebie, że pojawia się i znika jak widmo. Zawsze we właściwym miejscu, zawsze o krok przed innymi. Jej prawdziwe motywacje pozostają mgliście zarysowane, a lojalność wobec kogokolwiek jest zawsze warunkowa. Nawet imię „Ada Wong” to w istocie pseudonim – jej prawdziwa tożsamość nigdy nie zostaje ujawniona.
Za tą tajemniczością kryje się jednak postać o naprawdę twardym charakterze. Ada nie okazuje strachu nawet wtedy, gdy każdy inny bohater miałby ku temu wszelkie powody. Chaos, który paraliżuje innych, dla niej jest środowiskiem naturalnym. Przetrwała niezliczone ekstremalne sytuacje nie dzięki szczęściu, lecz dzięki zimnej krwi, refleksowi i umiejętnościom bojowym, które stawiają ją w jednym rzędzie z najlepiej wyszkolonymi postaciami całego uniwersum. A wszystko to robi w czerwonej obcisłej sukience i szpilkach.
Choć sprawia wrażenie zimnej najemniczki kierującej się wyłącznie własnym interesem, niejednokrotnie przekraczała granice misji, by ratować innych – najczęściej Leona. To właśnie w tych momentach pęka jej starannie zbudowany pancerz i widać, że pod powierzchnią kryje się coś więcej niż chłodna kalkulacja. Ada potrafi uwieść, zmanipulować i zniknąć, zanim ktokolwiek zrozumie, co się stało, ale gdy naprawdę jej na kimś zależy, jest gotowa zaryzykować dla tej osoby wszystko.
Femme fatale, najemniczka, wolny elektron – Ada Wong to wszystko naraz. I właśnie dlatego, niezmiennie od ponad dwudziestu lat, kradnie każdą scenę, w której się pojawia.
Nie chcę już niczego żałować. Jestem z tobą

No i przyszła pora na Grace Ashcroft, protagonistkę wydanego w tym roku Resident Evil Requiem. Nie ukrywam, że miałam wobec niej kilka obaw. Bałam się, czy nie podzieli losu Ethana Wintersa, który przez swoją nijakość nigdy nie stał się szczególnie lubianą postacią, a także czy nie zostanie przyćmiona przez Leona. Bardzo chciałam, aby Grace okazała się godną bohaterką mojego ulubionego hororu. Na szczęście Capcom mnie nie zawiódł.
Grace jest młodą analityczką FBI – ponownie mamy więc do czynienia z obrazem inteligentnej kobiecej postaci. Jednak w przeciwieństwie do innych bohaterów serii to raczej typ nerda spędzającego dni przy biurku. Więc co się stanie, gdy taki introwertyczny nerd znajdzie się w ośrodku opieki pełnym zombie? Zwłaszcza gdy jeden z nich dzierży naprawdę, ale to naprawdę duży tasak do krojenia? Tu właśnie zaczyna się prawdziwy test jej odwagi, sprytu i umiejętności radzenia sobie w ekstremalnych sytuacjach.
Od razu powiem – Grace to postać absolutnie cudowna. Jej niezręczność, ciapowatość i realistyczne reakcje na widok potworów sprawiają, że łatwo się z nią utożsamić. W swoim arsenale posiada jedynie niewielki pistolet oraz kilka butelek do odwracania uwagi przeciwników. Jednak pomimo kiepskiej sytuacji i ograniczonych zasobów Grace nie kuli się w kącie. Robi wszystko, aby wydostać się z ośrodka, w którym ją uwięziono – na przekór własnej naturze, bo Grace ewidentnie się boi. Sama zastanawiałam się, czy w podobnej sytuacji parłabym tak uparcie naprzód. Czy wskoczyłabym do dziury za obcym dzieckiem porwanym przez przerażającego potwora? Bo tak, Grace, podobnie jak Claire, w tym całym chaosie też opiekuje się małą dziewczynką – i jest w tym wyjątkowo ujmująca. Może dlatego, że nie jest typowym badassem rzucającym cool tekścikami.
Z Grace łatwo sympatyzować – ale jeszcze łatwiej ją podziwiać. Nie dlatego, że jest wyjątkowo silna czy świetnie wyszkolona, lecz dlatego, że jest zwyczajną osobą próbującą przetrwać w wyjątkowo brutalnych okolicznościach.
Proszę o więcej takich postaci w grach
Bohaterki Resident Evil działają nie dlatego, że są wzorowe – działają dlatego, że są prawdziwe. Mają słabości, popełniają błędy, czasem się boją. I właśnie to sprawia, że trudno o nich zapomnieć. Capcom nigdy nie ogłaszał, że robi coś przełomowego. Nie było żadnych manifestów ani deklaracji. Była seria gier o zombie, wirusach i korporacyjnych spiskach, która przy okazji stworzyła jedne z najbardziej przekonujących bohaterek w historii gatunku.
Historia gamingu zna wiele wspaniałych kobiecych postaci, ale patrząc na nią z perspektywy dekad, trudno nie zauważyć pewnego wzorca. Przez lata kobiety w grach były damami w opałach, tłem dla męskiego bohatera albo nagrodą czekającą na końcu poziomu. Gdy branża w końcu się „ocknęła”, wychyliła wahadło w przeciwną stronę. Zaczęłyśmy dostawać bohaterki tak ostentacyjnie silne i niezależne, że momentami stawały się karykaturami. Jedna skrajność zastąpiła drugą.
A przecież nie o to chodzi. Chcemy bohaterek, które mają sprawczość – ale nie boją się okazywać wątpliwości czy polegać na kimś innym. Które mają zarysowany charakter i osobowość, a nie tylko zestaw cech zaprojektowanych po to, żeby spełnić jakieś oczekiwanie. I pod tym względem seria Resident Evil nie zawodzi.


