Macie ochotę na przypływ adrenaliny? Jedno z osiągnięć w Slay the Spire, Alpinista z wyboru, należy do tych zabawniejszych i pozwala poczuć się jak mini speedrunner.
Mogłoby się wydawać, że w Slay the Spire nie ma miejsca na pośpiech i gra faworyzuje dokładną analizę sytuacji – a jednak twórcy z jakiegoś powodu zdecydowali się uwzględnić osiągnięcie Alpinista z wyboru. Polega ono na ukończeniu podejścia w czasie poniżej dwudziestu minut. Zwłaszcza dla początkujących graczy i graczek może się to wydawać niemożliwe. Nic bardziej mylnego, jest to jak najbardziej w zasięgu, a do tego dostarcza masę uciechy.

Największą trudnością w przypadku Alpinisty z wyboru jest oczywiście walka z czasem. Aby ukończyć trzy akty w mniej niż dwadzieścia minut, musimy się naprawdę pospieszyć.
Osiągnięcie Alpinista z wyboru – porady i wskazówki
- Chociaż w teorii każda z postaci nadaje się do zdobycia tego trofeum, ja gorąco polecam Pancernika. Granie nim jest najmniej skomplikowane i daje największy margines błędu. Na nim też skupię się w tym poradniku.
- Pancernik nastawiony na szybkie przejście gry opiera się przede wszystkim na sile i kartach zadających duże obrażenia i/lub atakujących wielu wrogów naraz. Chcemy do minimum ograniczyć liczbę tur spędzanych w walce.
- Karty Pancernika, na które warto zwracać uwagę przy zdobywaniu tego osiągnięcia, to przykładowo: „Prężenie muskułów”, „Ponad 9000”, „Ofiara”, „Uderzenie głowicą” „Grzmot” czy „Whirlwind”. Skupiamy się na sile, ciągnięciu dodatkowych kart lub nakładaniu wrażliwości, by zadawać więcej obrażeń.
- Jednocześnie chcemy jak najszybciej pozbyć się kart startowych, zwłaszcza wszystkich „Obron”. Naszą strategią jest zabić jak najszybciej, więc blok nie będzie nam potrzebny. Może wręcz utrudnić dojście do ważniejszych kart.
- Podobnie jak w przypadku poprzednich osiągnięć, najlepiej nie ustawiać żadnego poziomu Wyniesienia. Walki z elitarnymi wrogami zajmują stosunkowo dużo czasu i nie chcemy ich zbyt wielu. Dużo szybciej przejdziecie przez sklepy, obozowiska czy znaki zapytania.
- Nie unikajcie jednak wszystkich walk. Wszystko zależy od aktu: w pierwszym musicie rozbudować talię na tyle, by poradziła sobie z kolejnymi bossami. Kilka reliktów również będzie ogromną pomocą. W drugim również warto spróbować się z jednym czy dwoma elitarnymi wrogami, zwłaszcza gdy mamy już solidny build.
- Z kolei w trzecim akcie powinniśmy być już na tyle zorganizowani, że nie musimy zdobywać/usuwać więcej kart. Wtedy czas na sprint do bossa. Żadnych elitarnych wrogów – Tęgi Łeb ma zbyt wiele punktów życia, a Nemezis co drugą turę ogranicza otrzymywane obrażenia do 1. Obaj mogą skutecznie zabić run, który chce zdobyć Alpinistę z wyboru.
- Przy wszelkich wyborach – czy to kart po pokonaniu wrogów, czy co kupić w sklepie – nie zastanawiajcie się zbyt długo. Najlepiej nie tracić więcej niż kilkanaście sekund, bo zostaniecie w tyle.
- Najlepszym bonusem od Neow w tym przypadku będzie Lament Neow. Sprawia on, że przeciwnicy w trzech kolejnych walkach mają 1 PŻ, dzięki czemu przejdziemy przez nie w kilka, kilkanaście sekund.
- Jeśli chcecie, możecie dodatkowo pomóc sobie, grzebiąc w ustawieniach gry. Ustawienie trybu szybkiego, limitu klatek na 240 klatek i wyłączenie VSync znacznie przyśpieszy wszystkie animacje (jest to szczególnie ważne, jeśli zdecydowaliście się na Defekta).
W ten oto sposób dobrnęliśmy do ostatniego poradnika dotyczącego najtrudniejszych osiągnięć w Slay the Spire. W samą porę, bo dzisiaj premierę ma wczesny dostęp sequela. Alpinista z wyboru to idealna opcja na zakończenie przygody z pierwszą odsłoną – wymusza szybkość, więc nie zajmie Wam długo, no i daje mnóstwo frajdy! Zatem stopery w dłoń i do dzieła!

