Gry i feministyczne bohaterki – jakich kobiet potrzebujemy w grach komputerowych?

Kobiety w grach i feministyczne bohaterki – obrazek ilustracyjny

Dobrze skonstruowane bohaterki w grach komputerowych to element, który bardzo sobie cenię. Tylko czy każda, która w założeniu ma być feministyczna, rzeczywiście taka jest?

Dawno, dawno temu, kiedy branża gier wideo znajdowała się jeszcze w powijakach, kobiety w grach komputerowych (i nie tylko – w filmach i komiksach również było to dość powszechne zjawisko) stanowiły głównie rolę ozdobników lub motorów napędowych dla działania mężczyzn – czytaj: były przeważnie damami w opałach. Następnie weszła Lara Croft, cała na croptopowo, i zrewolucjonizowała pojmowanie żeńskich postaci. Okazało się, że da się zrobić niesamowicie popularną, zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn, produkcję, w której bohaterka nie będzie jedynie biernie czekać na ratunek faceta, ale weźmie sprawy w swoje ręce. Lara Croft stała się już swego rodzaju symbolem feminizmu. Moim zdaniem, do pewnego stopnia, słusznie. Jednak gdybym miała skonstruować swoją prywatną top listę najbardziej feministycznych bohaterek, Lara z pierwszych Tomb Raiderów na pewno nie znalazłaby się w pierwszej dziesiątce. Ani nawet dwudziestce.

Ze skrajności w skrajność

Kiedy popkulturowi twórcy zorientowali się, że przedstawianie kobiet jako bezwolnych lalek będących na łasce i niełasce mężczyzn jest niezbyt zgodne z prawdą i nieco obraźliwe, narodził się nowy schemat bohaterki, stojący w skrajnej opozycji do wspomnianych już przeze mnie „dam w opałach”. W książkach, filmach, komiksach i grach zaczęły się pojawiać bohaterki z powodzeniem odnajdujące się w wykonywaniu stereotypowo męskich zadań. Zaroiło się od bohaterek będących mistrzyniami sztuk walki, młodziutkich dziewczyn posługujących się karabinami lepiej niż Rambo, tajnych agentek, policjantek, genialnych hakerek… Tym sposobem narodził się archetyp silnej i niezależnej kobiety. Większość rzeczonych bohaterek poza niewiarygodnymi umiejętnościami posiadała też cieszące oko walory fizyczne – wąskie talie, duże biusty, krągłe pupy i śliczne buzie. Do tego posiadały umiejętności dużo bardziej imponujące niż wystrzelanie całego korpusu wojska z jednego pistoletu – umiały biegać, skakać i walczyć w kusych sukienkach, obcisłych spodenkach, butach na obcasie i z rozchełstaną koszulą (o tobie mówię, Ciri).

Ciri, Wiedźmin 3: Dziki Gon.

Nigdy nie przepadałam za bohaterkami tego typu, z tego prostego powodu, że były dla mnie skrajnie nierealistyczne. Trudno było mi się z nimi utożsamić. Nie umiałam postrzegać jako człowieka z krwi i kości kobiety, która w bardzo młodym wieku bezwysiłkowo osiągnęła mistrzostwo w niesamowicie trudnej dziedzinie, zawsze wygląda doskonale i do tego jest bardzo silna psychicznie. Oczywiście nie twierdzę, że to niemożliwe, czy że takich kobiet nie ma. Mój problem polega na tym, że jest ich w popkulturze, a zwłaszcza w grach, tak dużo, że stały się domyślnym wzorcem bohaterki.

“Nie jestem jak inne dziewczyny”

Nie przepadam za schematem „silniej i niezależnej kobiety” nie tylko dlatego, że przedstawia nierealistyczne wymagania wobec. Przeszkadza mi to, że wręcz krzyczą, że wartościową osobą można być tylko i wyłącznie, zajmując się dziedziną stereotypowo męską, a do tego koniecznie trzeba być ponętną i zadbaną – seksowność i uroda to bowiem jedyne stereotypowo damskie cechy, które uznaje się w tym wypadku za pożądane. Do tego często tego typu bohaterka jest jedyną przedstawicielką płci żeńskiej w gronie mężczyzn. Zestawia się je wówczas z innymi kobietami ukazywanymi jako od nich gorsze – czyli takimi, które męskimi dziedzinami się nie zajmują. Do tego bohaterki te bardzo często obdarzone są „charakterkiem” – a więc są  zawsze niezłomne, bezczelne i niesamowicie silne psychicznie, co czyni je jeszcze bardziej nierealistycznymi psychologicznie postaciami.

Na szczęście ten trend się zmienia – nawet kultowa Lara w reboocie serii nie jest już archetypową żeńską protagonistką – miewa momenty załamania, jest delikatniejsza i przejawia typowo kobiece cechy, które nie są związane z seksualnością, co sprawia, że bardziej można się z nią utożsamić. Innym przykładem jest Abby z The Last of Us 2 – co prawda, jest mistrzynią walki, ale jej wygląd nie jest stereotypowy, jest zbudowana tak, że na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że dużo trenuje fizycznie. Chciałabym tu podkreślić, że nie twierdzę, że kobieta sprawna fizycznie nie może mieć wąskiej talii i ogromnych piersi. Faktem jest jednak, że kobiet z taką budową ciała nie ma aż tyle, na ile wskazywałyby gry wideo.

Lara Croft, Shadow of the Tomb Raider.

Jakich bohaterek potrzebujemy?

Różnorodnych. Prawdziwych. Z krwi i kości. Z problemami. Z osobowością. Po prostu takich, z jakimi mogłybyśmy się utożsamić. Gry są medium specyficznym, dlatego główne bohaterki bardzo często powinny przejawiać jakieś niesamowite umiejętności w celu zachowania grywalności. Dlatego nie mam nic przeciwko supersprawnym kobietom czy bohaterkom, które trudnią się „męskimi” zajęciami. Nie chciałabym tylko, by były ukazywane, jakby z tego powodu były lepsze i bardziej wartościowe od tych kobiet, które nie zajmują się niczym męskim.

To się da zrobić – i na szczęście twórcy gier to robią. Myślę, że dobrym przykładem jest Aloy z Horizon Zero Dawn. Jest wysportowana, sprawna i dobrze posługuje się bronią, ale nie są to umiejętności, które dostała na tacy wraz z imponującym biustem w zestawie. Dziewczyna trenowała od maleńkości, poświęcając się w całości swojemu celowi. Do tego jej ciało wygląda całkiem realistycznie. Nie jest też pokazywana jako lepsza od innych kobiet, bo w świecie Aloy kobiety wojowniczki to nic niezwykłego. Poza tym opiekuńczość i empatia, czyli cechy wiązane przeważnie z kobiecością, są w tym uniwersum przedstawiane w bardzo pozytywnym świetle. Innym dobrym przykładem jest też Kara z Detroit: Become Human. Jej charakter jest kształtowany przez wybory gracza, jednak niezależnie od nich androidka wciąż pozostaje przede wszystkim opiekunką dziecka, poświęcającą się w całości zapewnieniu mu bezpieczeństwa.

Kobiety w grach, Kara, Detroit Become Human
Kara, Detroit Become Human.

Kobieta kobiecie kobietą?

W grach komputerowych brakuje mi kobiet przyjaźniących się z innymi kobietami. Przecież w realnym świecie dziewczyny funkcjonują w różnych środowiskach, nie tylko męskich. Brakuje mi więc żeńskich bohaterek umieszczonych w kontekście – a tym kontekstem jest środowisko kobiece. Bo wiecie, kobiety również się ze sobą przyjaźnią i spędzają ze sobą czas – i wcale nie polega to tylko na gadaniu o modzie, makijażu i facetach (co nie oznacza, że gadanie o modzie, makijażu i facetach jest czymś złym czy niewartościowym). Dlatego też chciałabym, by bohaterki gier prezentowały złożone i różnorodne osobowości, a także poglądy, które wymieniają z innymi kobietami, czy zainteresowania, które dzielą ze swoimi koleżankami.

Chciałabym móc powiedzieć, że w tym wypadku przykładem dobrze wykreowanych bohaterek są czarodziejki z uniwersum Wiedźmina, mistrzynie intryg i polityki, które niejednokrotnie współpracują ze sobą dla osiągnięcia celów. Niestety przedstawiane są jako elita, kobiety „inne niż wszystkie”, którym daleko jest do zwyczajnych dziewczyn. Dlatego, mimo że uważam je za dobrze skonstruowane postaci, daleko im do bycia w pełni feministycznymi.

Kate Marsh, Life is Strange
Kate Marsh, drugoplanowa bohaterka Life is Strange.

Na szczęście na rynku znajdziemy gry z ciekawie zarysowanymi relacjami między kobietami. Jest ich coraz więcej i mam nadzieję, że ten trend się utrzyma. Mogę tu wymienić chociażby Life is Strange – grę ukazującą cały wachlarz ciekawych bohaterek. Co najlepsze, mowa tu nie tylko o protagonistkach. Postacie drugoplanowe, jak matka Chloe czy Kate, prezentują wzorce kobiet, których w grach komputerowych nam brakuje – złamanych, ale w swym złamaniu wciąż silnych i wartościowych. Inną dobrą pod tym względem grą jest Night in the Woods, gdzie trudna przyjaźń między młodymi kobietami jest ukazana w bardzo naturalny sposób. Podobnie Alex, bohaterka Oxenfree, boryka się z trudną relacją, która łączy ją z dziewczyną jej zmarłego brata.

Feministyczne antagonistki

Potrzebujemy też ciekawszych antagonistek – nie tylko tych wpisujących się w archetyp bogatych i dystyngowanych femme fatale (jak np. w Uncharted). Jedynym przykładem naprawdę dobrze skonstruowanej antagonistki, jaki aktualnie przychodzi mi do głowy, jest Glados z Portala. Niesamowicie ciekawa, wygadana i paradoksalnie bardzo krucha – o złożonej osobowości, której trudno nie polubić. Glados nawiązuje też ciekawą relację z protagonistką, Chell. Mimo że główna bohaterka nie wypowiada w trakcie gry ani jednego słowa (w przeciwieństwie do Glados), to jednak obie postacie prowadzą ze sobą dialog – nietypowy, bo Chell wypowiada się przez działania, a nie słowa, ale jednak wciąż dialog.

kobiety w grach, Glados, Portal
Glados, główna antagonistka gier z serii Portal i jeden z najlepiej wykreowanych przeciwników w historii gier.

Po co nam kobiety w grach komputerowych?

Dziewczyny chcą żeńskich protagonistek w grach – 79% graczek woli, by postacią grywalną była kobieta. Myślę, że dobrze wykreowanych kobiet w grach komputerowych chcą również mężczyźni – bo przecież nieważne, jakiej płci jesteśmy, lubimy ciekawych i złożonych bohaterów. Ludzie są różni, kobiety są różne – dlatego chciałabym, żeby w grach również były różnorodne i realistyczne. Cieszę się, że w wielu produkcjach mamy reprezentację silnych i niezależnych kobiet, ale przecież na nich świat się nie kończy. Chciałabym zobaczyć bohaterki łamiące schematy i pozwalające zagłębić się silniej w zagadnienie kobiecości – w każdym możliwym rozumieniu tego słowa.

Jeśli jesteście ciekawi, jakie kobiety najczęściej zauważałyśmy w grach, koniecznie przeczytajcie nasz artykuł Typy kobiecych postaci w grach.

Redaktorka: Karolina “Etcetera” Cieślak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
Verified by MonsterInsights